Wyzysk polskich pracowników w Belgii i Norwegii
Kolejni rodacy zostali oszukani przez nieuczciwych pracodawców za granicą. Mieszkaniec Gdańska był zmuszany do pracy w Norwegii bez zezwolenia i za grosze. Czterech mieszkańców Pomorza zostało oszukanych przez pośrednika pracy i utknęło w motelu w Belgii. Siedzą tam już od trzech tygodni.
- Znalazłem ogłoszenie w internecie. Poszukiwano szkutników do pracy w Norwegii - opowiada pan Mariusz z Gdańska. - Wszystko wyglądało porządnie. Zapłacono mi za przejazd i bilety lotnicze. Dopiero na miejscu okazało się, że nie wszystko wygląda tak różowo.
Po przyjeździe pan Mariusz od razu rozpoczął pracę, jednak nie w tej firmie, z którą podpisał umowę. Okazało się, że jest ona pośrednikiem i po prostu wynajmuje ludzi do pracy.
- Pracowałem kilka tygodni, zanim pracodawca załatwił mi pozwolenie na pracę - mówi nam Mariusz. - Nikomu nie wydało się to dziwne.
Wszystko wyszło po pierwszych wypłatach. Okazało się, że polscy pracownicy nie dostają żadnych dodatków, jakie przewiduje prawo norweskie, nie płacono im też za nadgodziny.
Po protestach i skargach od załogi nic się nie zmieniło. Polacy postanowili wezwać inspekcję pracy.
- Przyjechało dwóch panów - mówi pan Mariusz. - Jednak ich kontrola nic nie wykazała. Natomiast ja jako prowodyr zostałem natychmiastowo zwolniony z pracy.
Mniej szczęścia miała czwórka mieszkańców Pomorza. Zatrudnienie za granicą załatwiała im firma Manas ze Starogardu Gdańskiego.
Jak twierdzą mężczyźni, pochodzący ze Starogardu Gdańskiego, z Malborka i Kwidzyna, mieli pracować w Belgii przy izolacji rur dla firmy z Turcji.
Po przyjeździe na miejsce okazało się, że pracy dla nich nie ma. Zostali umieszczeni przez pośredników w tanim motelu. Przebywają tam już od trzech tygodni bez pracy i bez pieniędzy. Sprawa stała się głośna, kiedy Polaków starano się wyrzucić z motelu.
Polacy, którzy wyjechali do Belgii, podpisali z pośrednikiem jedynie umowę wstępną. Nie otrzymali od niego jednak kopii tej umowy.
Pośrednik ze Starogardu unika kontaktu z rodzinami poszkodowanych pracowników. Nie chce też kometować sprawy w rozmowie z mediami.
Zapewnił jedynie żonę jednego z pracowników przebywających w Belgii, że w najbliższych dniach sam odbierze Polaków z Belgii i przywiezie do Polski.





