Spokojnie, to tylko awaria

Blog

W sobotę, 31 stycznia 2009 r. o godz. 15:30, miała miejsce awaria wyszukiwarki Google. Po wyświetleniu wyników, poniżej nazwy strony, pojawiał się komunikat „Ta witryna może wyrządzić szkody na Twoim komputerze”. Ostrzeżenie takie dotyczyło większości znajdowanych stron.
Po próbie otworzenia takiej strony pojawiało się okienko z informacją, że strona nie jest dostępna i propozycją, aby ponowić próbę po upływie 30 sekund. Niestety, ponowna próba nie dawała pozytywnych rezultatów.
Po 55 minutach błąd został naprawiony. Firma Google opublikowała komunikat, że był to błąd ludzki. Błąd w oprogramowaniu miał polegać na wyświetlaniu komunikatu dla każdej strony, która miała ukośnik w swojej nazwie.

Istotnym spostrzeżeniem jest, że firma Google uzurpowała sobie prawo do niełączenia do stron, które firma Google uzna za niebezpieczne. To istotne ograniczenie wolności surfowania w internecie.
Nie sposób zauważyć, że błąd, jest tak banalny, iż jest nieprawdopodobnym, aby mógł mieć miejsce. Co więcej, czas potrzebny na wykrycie błędu widocznego na całym świecie, był wyjątkowo duży.
Z całą pewnością internauci całego „wolnego” świata muszą przygotować się na używanie alternatywnego oprogramowania do Google. Mechanizm przetestowany w sobotę może być włączony w każdej chwili. Nie chciałbym obudzić się jakiego poranka bez dostępu do pewnych stron www, jak obudziliśmy się 13 grudnia 1981 r. bez łączności telefonicznej.

nie zamierzam bronić googla ale:

korporacja google ma absolutne prawo do linkowania i łącznie lub nie łącznia do dowolnej strony w internecie i odwrotnie. to że naiwni internauci uznają google za jakąś wyższą, instytucjonalną formę bytu nie zmienia faktu że jest to prywatna firma ze swoją agendą i nie należy pokładać w niej większego zaufania niż w jakiekolwiek innej korporacji.

nie ma też błędu zbyt głupiego czy prostego żeby mógł się wydarzyć i chociaż czas reakcji rzeczywiście jest podejrzanie długi to trzeba wziąć poprawkę na skalę w jakiej operuje google, angielska wikipedia podaje przybliżone dane z 2006 na 450.000 serwerów w 24 serwerowniach na całym świecie. nie mam pojęcia na jakich zasadach funkcjonuje ich lista niebezpiecznych stron ale propagowanie zmian adresów DNS może trwać do 24h.

nie wiem też od kiedy google jest potrzebny do połączenia się z jakąkolwiek stroną. całe szczęście jeszcze nie jest i mam nadzieję nigdy nie będzie to od nich zależne (chociaż większość aktywistów bardzo ochoczo zamieściła by wszystko na ich serwerach gdyby tylko się dało...). jedyne do czego "potrzebny" jest google to wyszukiwanie stron/informacji co możesz robić poprzez strony którejś z innych korporacji (microsoft, yahoo) albo i mniejszych wyszukiwarek jak np. cuil.com czy w końcu możesz się przyłączyć do jednego z alternatywnych systemów np. open sourcowej dystrybuowanej wyszukiwarce YaCy - http://yacy.net (strona wyszukiwania przez losowego użytkownika: http://yacyweb.de/peer.htm )

--
http://harce.wordpress.com

monopol

> korporacja google ma absolutne prawo do linkowania i łącznie lub nie łącznia do dowolnej strony w internecie i odwrotnie.

Zupełna nieprawda. Przynajmniej w świetle polskiego prawa. Czy Orlen ma prawo nie sprzedać Ci benzyny boś rudy? Nie, bo ma pozycję monopolistyczną.
Podobnie Google. Dlaczego linki sponsorowane muszą być wyodrębnione a nie razem ze znalezionymi odwołaniami? Bo nie wolno wprowadzać w błąd klientów. Bo nie wolno lepiej traktować firm, które zasponsorowały Google. Podobnie nie wolno negatywnie traktować linków, które zasługują na to ze względu na oglądalność. No chyba, że Google napisze: podajemy linki nie w kolejności występowania a w kolejności naszego uznania.
Jestem pewien, że Google przegrałoby proces o dyskryminację.

Anarchizm nie oznacza uznania do prawa do dowolności.

procedury korporacyjne

> nie ma też błędu zbyt głupiego czy prostego żeby mógł się wydarzyć

Ja pracuję w małej firmie. Program piszę na moim komputerze, potem go testuję. Następnie po poprawieniu błędów przenoszę go do systemu testowego, gdzie testują go testerzy. Jeśli testerzy potwierdzą mojemu szefowi, że nie znaleźli błędów to przenoszę program na trzeci system - dostępny dla użytkowników.

To są procedury postępowania w małej firmie softwareowej. Google ma programistów pewnie ze 100 razy więcej niż moja firma.

co to znaczy

> propagowanie zmian adresów DNS może trwać do 24h

Czy podmiana kodu aplikacji webowej wymaga zmiany adresów DNS?

Czy w tym wypadku kod programu był zapisany na stronie webowej czy był zapisany na serwerze bazodanowym? Wtedy zmiana mogła być znacznie przyspieszona.

1 - cóż, wbrew prawu jest

1 - cóż, wbrew prawu jest też łamanie praw pracowniczych, zwalnianie przedstawicieli związkowych i tysiące innych rzeczy, przede wszystkim natomiast w świetle polskiego prawa podstawa funkcjonowania google (udostępnianie informacji dających dostęp do danych) jest nielegalna. jeśli nie zauważyłeś google z różnych powodów nie linkuje do dziesiątek stron a zasady na jakiś wyświetlane i umieszczane w rankingu są linki nie są w pełni znane.

a gdzie definiuję anarchistyczną perspektywę na prawo własności? stwierdzam że na swojej stronie google może (bo kto mu zabroni) publikować co im się podoba. sądzę też że na swojej stronie mam prawo linkować do czego mi się żywnie podoba. w przeciwieństwie do mnie google oczywiście teoretycznie robi to według pewnych zasad natomiast nie wiem na czym miała by się oprzeć moja wiara że rzeczywiście tak jest i wyniki wyszukiwania nie są jakoś inaczej manipulowane.

2,3 - pisałem że nie znam zasad funkcjonowania tego systemu, może się mylę może ty się mylisz tego się zapewne szybko nie dowiemy, ale jeśli w dużych firmach softwarowych wszystko jest na pewno tak zaje**** to microsoft musi być jakąś bardzo czarną owcą ;]

--
https://harce.wordpress.com

"nasze" Google

Google wykonało kawał roboty, pewnie na zlecenie CIA.

http://obywatel.org.pl/index.php?name=News&file=article&sid=10883

Dodaj nową odpowiedź



Zawartość tego pola nie będzie udostępniana publicznie.


*

  • Adresy www i e-mail są automatycznie konwertowane na łącza.
  • Możesz używać oznaczeń [inline:xx] żeby pokazać pliki lub obrazki razem z tekstem.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <a> <em> <strong> <cite> <ul> <ol> <li> <blockquote> <small>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.