Ani lewica ani prawica tylko Maryja zawsze dziewica

Blog

Jest pewien znany w pewnych kręgach polski publicysta - znany głównie z tego, że lubi pokazywać się jako osoba przekraczająca "sztuczne" bariery pomiędzy lewicą a prawicą. Jego teksty znaleźć można zarówno w skrajnie prawicowych pisemkach, jak i Lewej Nodze. Szczególnie lubiany jest przez niektóre środowiska anarchistyczne w Polsce. Wielu jednak uważa go (moim zdaniem słusznie) jako konia trojańskiego prawicy, który niezbyt lotnych polskich lewicowców, w tym anarchistów, nabiera na mało sensowne hasło "ani lewica ani prawica" (w polskich warunkach zawsze jakoś dziwnym trafem za tym hasłem kryli się głównie prawicowcy lub osoby, świadomie bądź nie, sympatyzujące z prawicą).

Jarosław Tomasiewicz, bo o nim mowa, potrafi jednocześnie gromić w Obywatelu zgniły system, kreując się na nieprzejednanego wróga establishmentu, a z drugiej, jak się okazuje nie przeszkadza mu to pracować, jako ekspert Instytutu Sobieskiego - prawicowego konserwatywno-liberalnego think-tanku. Na swojej stronie przedstawiają się w taki sposób: Wyznawane przez nas wartości to: silne i ograniczone państwo, wolność i odpowiedzialność jednostki, swobody gospodarcze, ład społeczny oparty na prawie naturalnym. Prezesem Instytutu jest publicysta Najwyższego Czasu i Gazety Polskiej, Paweł Szałamacha - były ekspert znanej neoliberalnej tuby: Centrum im. Adama Smitha. Instytut kojarzony też jest jako zaplecze Prawa i Sprawiedliwości. Szałamacha był wiceministrem Skarbu Państwa w rządzie Kazimierza Marcinkiewicza. Instytut jest członkiem międzynarodowej organizacji Stockholm Network, której celem jest promocja neoliberalnych rozwiązań społeczno-ekonomicznych - na swojej stronie piszą m.in., że ich celem jest "reforma europejskich państw socjalnych oraz stworzeniem bardziej elastycznego rynku pracy".

Tyle o samych instytucjach. Czym jednak zajmuje się tam "radykał" Jarosław Tomasiewicz? W jego "dossier" zamieszczonym na stronie Instytutu czytamy, że interesujące go obszary badań to: bezpieczeństwo, system polityczny oraz stosunki międzynarodowe. Tematyka badań to: studia strategiczne i bezpieczeństwa, partie polityczne, służby specjalne, terroryzm, bezpieczeństwo narodowe i międzynarodowe w Europie, Europejska myśl polityczna XX w. Warto także wspomnieć, że Tomasiewicz zasiada w radzie naukowej Centrum Badań nad Terroryzmem.

Ciekawe co on robi z informacjami na temat ruchów radykalnych, jakie przez lata pozyskał dzięki umiejętnemu wykorzystaniu hasła "ani lewica, ani prawica" - szczególnie w kontekście zakresu pracy jaką wykonuje dla tego think-tanku, zwłaszcza jeśli chodzi o "terroryzm" i "bezpieczeństwo narodowe"?

Szanowna Lewico

Szanowna Lewico Wolnościowa,

przypuszczam, że osoba podpisująca się w ten sposób będzie potrafiła udzielić mi wyczerpującej odpowiedzi. Mam taką oto wątpliwość: czy prawdą jest, że każdy, kto uznaje własność (prywatną) za "dobrą"/"słuszną"/"nieuniknioną", jest w mniemaniu lewicowców prawicowcem? Abstrahując, rzecz jasna, od kwestii, powiedzmy, obyczajowych. Bardzo bym się chciała dowiedzieć, jak to jest, bo u Was na CIA przeważnie kapitalizm=własność=zło=prawica. Jak to jest naprawdę?

Pozdrawiam.

A ja mam pytanie czy każdy

A ja mam pytanie czy każdy kto nie uznaje własności prywatnej środków produkcji za dobrą/słuszną/nieuniknioną jest w mniemaniu prawicowców lewicowcem?

Cechą prawicy jest wiara w to że nierówności społeczne są dobre/słuszne/nieuniknione. Cechą lewicy jest dążenie do równosci społecznej, zarówno w kwestiach ekonomicznych (sprawa własności środków produkcji, bo tu chodzi o równość, o to, żeby nie było podziału na klasę panującą która je posiada i klasę podporządkowaną która ich nie ma) jak i politycznych, zniesienia podziału na rządzących i rządzonych (anarchizm) a także kwestie "obyczajowe" (od których nie powinno się abstrahować bo w tym przypadku też chodzi m.in. o równość).

Gdyby prywatna własność środków produkcji nie powodowała nierówności to opowiadanie się za nią nie byłoby prawicową cechą. Dlatego niektórzy dopuszczają możliwość że jakaś własność prywatna środków produkcji w ograniczonym stopniu może pozostać o ile nie będzie pociągać za sobą zatrudniania innych dla własnego zysku, pracy najemnej

Poprzednią odpowiedź mi, w

Poprzednią odpowiedź mi, w tajemniczych okolicznościach, wcięło, więc ograniczę się do paru punktów:

1. Nie wszyscy prawicowcy to anarcho-kapitaliści, więc - przyjmując prawicową koncepcję własności -nie, nie jest tak, że "każdy kto nie uznaje własności prywatnej środków produkcji za dobrą/słuszną/nieuniknioną jest w mniemaniu prawicowców lewicowcem".
2. Zgadzam się, że prawica uważa nierówności społeczne za nieuniknione i zgadzam się, że jest to oparte na wierze. Co prawda, wierzenia te są potwierdzane od tysiącleci przez rzeczywistość, ale nie można wykluczyć, że prawicowcy się mylą.
4. "Gdyby prywatna własność środków produkcji nie powodowała nierówności to opowiadanie się za nią nie byłoby prawicową cechą" - to zdanie radziłabym jeszcze przemyśleć.
3. Z Twojej, mocno nawiązującej do Marksa, wypowiedzi wnioskuję, że podstawową cechą lewicy jest dążenie do tzw. "równości społecznej". A więc odpowiedź na moje pytanie ("czy prawdą jest, że każdy, kto uznaje własność (prywatną) za "dobrą"/"słuszną"/"nieuniknioną", jest w mniemaniu lewicowców prawicowcem") brzmi: nie, jeśli własność ta nie generuje "nierówności" (bo praca najemna ją, rzecz jasna, generuje). Ok, rozumiem, dziękuję za wyjaśnienie.

Co do wcięcia - mamy lekkie

Co do wcięcia - mamy lekkie przeciążenie bazy danych. Może to powodować chwilowe spowolnienia, lub niewyświetlenie strony - pracuję nad tym.

Co do nr. 2: Od tysiącleci potwierdza się tylko to, że na dłuższą metę siły broniące nierówności zwyciężały nad siłami broniącymi równości. Nie ma wg. mnie potwierdzenia, że nierówność ZAWSZE I WSZĘDZIE była naturalnym stanem rzeczy. Raczej przeciwnie - zawsze była wynikiem narzucenia określonego porządku za pomocą siły i/lub podstępu.

Pamiętaj także, że ostatnie 6 tys. lat (czyli okres istnienia państw) jest małym ułamkiem całej historii ludzkości. Nie ma żadnych podstaw żeby sądzić, że wcześniej nierówności na taką skalę występowały naturalnie.

Yak, ja celowo nie użyłam

Yak, ja celowo nie użyłam sformułowań typu "naturalny stan rzeczy", bo wiem, że na CIA mogłoby to zostać potraktowane jako prawicowa prowokacja :) Zresztą cóż to w ogóle znaczy... Ograniczyłam się do stwierdzenia, że w ostatnich tysiącleciach ludzkość żyła raczej w warunkach "nierówności społecznej". Wnioski można z tego oczywiście wyciągać różne.

Z tym stwierdzeniem trudno

Z tym stwierdzeniem trudno polemizować, chociaż warto również pamiętać, że ludzie nigdy nie pogodzili się z nierównością. Niektórzy historycy, jak Howard Zinn, potrafią pisać bardzo interesującą historię z punktu widzenia niepokornych ("A People's History of the United States"), która rzuca zupełnie inne światło na historię, niż np. historia USA według Noama Chomsky'ego ("Rok 501").

Pierwsza książka napawa optymizmem, druga przeraża. W wizji Zinna, bunt nigdy nie wygasł i na każdym etapie rozwoju przynosił więcej wolności, a według Chomsky'ego machina systemu pożera wszystko i nie bardzo wiadomo co z tym zrobić.

ad 2 to tak jak z

ad 2 to tak jak z niewolnictwem, występuje od tysiącleci ale nie jest jednak nieuniknione, chociaż ktoś może w to wierzyć. Cała historia ludzkości jest walką z nierównościami społecznymi. Czy się ich pozbędziemy - tego nie wiem, myślę że ktoś kto twierdzi że wie na pewno czy się ich pozbędziemy czy nie (a prawicowcy twierdzą że wiedzą) raczej przesadza ze swoją wiarą (tak samo jak ktoś kto by twierdził że na pewno wygramy i nierównosci znikną)
ad 4 przemyślałem :)

Moją odpowiedź też

Moją odpowiedź też wcięło.
Ad 2 niewolnictwo też istnieje od tysiącleci, więc czy jest nieuniknione? Przede wszystkim to że coś długo istnieje to jeszcze nie powód żeby twierdzić że musi istnieć. Ta wiara prawicowców nie jest wcale "potwierdzana przez rzeczywistość" zwłaszcza jeśli przyjrzymy się szczegółom. Tzw. "własność prywatna" o jakiej mówimy istnieje niezbyt długo, kapitalizm zaledwie 300-400 lat. Generalnie wspólna własność ziemi, która przez tysiące lat była podstawowym środkiem produkcji, istniała dłużej w większości społeczności, z kolei kapitalizm został wprowadzony przemocą i rugowaniem z ziemi całkiem niedawno jeśli uwzględnić skalę. Prawicowcy z tego co zauważyłem zwykle ignorują większość z tego co wiemy o historii ludzkości zamiast tego opierają się na teoriach filozofów z XVIII w którzy nie wiedzieli nawet ułamka tego co my wiemy dzisiaj a ich teorie były czystą spekulacją (która się nie potwierdziła) o tym co jest "naturalne" jak powstały społeczeństwa, państwa itp
ad 3 :) Odpowiedź na twoje pytanie brzmi: różni lewicowcy mają na ten temat różne zdanie, niektórzy z nich są bardziej konsekwentni inni mniej.
To kwestia równości jest podstawowa a nie kwestia własności (akurat Marks by się pewnie z tym nie zgodził) zwróć też uwagę na słówko "gdyby" w kwestii tego czy własność prywatna środków produkcji nawet bez pracy najemnej powoduje nierówności, np ja się z tym nie zgadzam, dlatego że uważam że rynek też powoduje nierówności. Natomiast napisałem że są tacy którzy tak sądzą.

Myśle, że Tomasiewicz ma

Myśle, że Tomasiewicz ma po prostu własną wizję ustroju. Zresztą pisał o swoistym anarchoregionaliźmie(swoistym bo w Tomasiewicza rozumieniu) nawet w "Innym Świecie". Niektórzy się nie określają bo neoliberalizm nie da się zakwalifikowac ostatecznie do żadnej opcji politycznej ponieważ gospodarczo rani uczucia lewicy(zubożenie robotników, brak pomocy socjalnej, wykluczenia społeczne, marginalizacja biednych, przepaść miedzy bogatymi a biednymi itd.), a obyczajowo uczucia prawicy(rozwarstwienie, anomia społeczna, zanik wspólnych wartości koniecznych dla realnego społeczeństwa - sakrum, tradycja, obyczaje itd.). Przy odpowiednim rozpoznaniu można zauważyć że negatywne skutki neoliberalizmu wpływają na siebie wzajemnie.
Tamasiewicz i jemu podobni raczej szukają wspólnych żył porozumienia miedzy opcjami lub oderwanie się od tego niepotrzebnego podzaiłu(sztucznego?), który powstrzymuje skuteczny opór przed neoliberalizmem.
Lewica zawsze wiec będzie takich Tomasiewiczów oceniac jako prawicujących, a prawica jako lewicujących.
Wszystkim jednak przecież chodzi o społeczeństwo realnie wpływające na swój własny kształt.
Tak myślę.

t

Centrum Badań nad Terroryzmem Collegium Civitas jest jednostką naukową prowadzącą badania i przygotowującą analizy między innymi na zlecenie organów administracji rządowej, których wyniki wykorzystywane są przez osoby podejmujące decyzje związane z planowaniem działań w zakresie przeciwdziałania zagrożeniom bezpieczeństwa i porządku publicznego.

Tak więc Tomasiewicz "ma po

Tak więc Tomasiewicz "ma po prostu własną wizję ustroju" i realizuje ją w codziennej pracy w Centrum Badań w Collegium Civitas. Jest to wizja rozpracowania opozycji antysystemowej przez wieloletnie integrowanie się z jej wszystkimi odłamami. Taką pracę nazywa się "byciem kretem". Wiedza uzyskana tą drogą jest bardzo cenna i na pewno Jarek dostaje za to godziwą pensję.

jedni dostają za coś pieniądze

inni rozbijacką robotę wykonują za darmo :-)

Masz rację - ci, którzy

Masz rację - ci, którzy robią z ruchu anarchistycznego przybudówkę autorytarnego i skorumpowanego Sierpnia 80 robią to przeważnie za darmo - chociaż nie jestem do końca pewien. Darmowe autokary i plakaty też są formą korupcji.

Całe szczęście, że Sierpniowi wyraźnie kończy się kasa - jakoś coraz mniej tych autokarów... Może jak skończy się kasa, to niektórzy przejrzą na oczy...

Do postów o własności nie

Do postów o własności nie będę się odnosił, bo nie o tym jest mój wpis na blogu.

To na co chciałem zwrócić uwagę, to fakt, że osoba od dawna współpracująca z różnymi środowiskami zarówno na radykalnej prawicy, jak i radykalnej lewicy, zajmuje się zawodowo zbieraniem informacji dotyczących ruchów radykalnych, "bezpieczeństwa narodowego" itp. a następnie sprzedaje to różnym instytucjom. W moim przekonaniu współpraca z taką osobą może być niebezpieczna.

Pomijam już hipokryzję, gdy występuje się jako krytyk establishmentu, a jednocześnie pracuje się w instytucjach mających na celu umacnianie hegemonii konserwatywno-liberalnej. Ale to już, że tak powiem, kwestia gustu - każdy może ocenić to sobie zgodnie ze swoją hierarchią wartości. Moim zdaniem ta antyestablishmentowość, jest czysto koniunkturalna - dzięki takiej marce którą sobie wyrobił łykają go różne niezbyt kumate środowiska radykalne.

Informacje, które uzyskuje

Informacje, które uzyskuje Tomasiewicz, uzyskać może każdy, bo jakoś nie słyszałem, żeby współpracował z jakąś grupą anarchistyczną w sensie organizacyjnym i mógł dzięki temu pozyskać informacje, których nie można uzyskać dzięki studiowaniu internetu czy wcześniej zinów i pisemek. ABW w całej Polsce ma co najmniej kilkanaście osób (poza pracownikami etatowymi), którzy zajmują się badawczo "ekstremizmami" i co jakiś czas za kasę piszą raporty dot. dynamiki grup, podziałów, "niebezpieczeństw". Sprawny analityk może dzięki studiowaniu np. tej strony uzyskać informacje, nad którymi kiedyś pracować musiałby cały sztab ludzi. Nawet jeśli chodzi o podjęcie działań, nie trzeba się ruszać z biura, wystarczy jedna osoba która do śniadania będzie pisać paszkwile w mediach skrajnie prawicowych, po śniadaniu w skrajnie lewicowych i już nic więcej nie trzeba robić, wszyscy skłóceni więc nie groźni. Jeszcze zawsze się znajdzie cały sztab społecznych pomagierów, chcących wyładować swą frustrację na ideowych pobratymcach i żadne centrum badań nad terroryzmem nie jest potrzebne.

Masz rację, też mógłbyś

Masz rację, też mógłbyś mieć tę pracę.

Nikt nie zauważał, że

Nikt nie zauważał, że Centrum Badań nad Terroryzmem jest współpracownikiem Rand Corporation?

W takim razie służby mają

W takim razie służby mają anarchistów i całą ich dynamikę na tacy czytając tę stronę. Lepszego informatora nie ma. W końcu to Centrum Informacji Anarchistycznej. Dziwny jest ten świat...

agent :))

Jeśli Tomasiewicz jest agentem to bardzo marnym, skoro ogłasza o tym w internecie. :)))

Bo ludzie, których ma

Bo ludzie, których ma rozpracować, są jeszcze większymi amatorami od niego :)))

Moi milusińscy!

Nie mam czasu niestety na przeglądanie tych wszystkich stron, więc dopiero znajomy zwrócił moją uwagę, że poświęcacie tu miejsce mojej skromnej osobie. Pełen podziwu jestem dla demaskatorskich zdolności Lewicy Wolnościowej - łał, potrafił wygooglować moje nazwisko? Bohatersko wdarł się na strony CBnT? No normalnie sytuacja jak z "Matrixa"!
Niestety, to wyważanie otwartych drzwi. Pozwolę sobie zauważyć, że od dawna nie angażuję się w żadne ruchy radykalne więc pisanie że "stroję się w piórka radykała", "pogromcy establishmentu" czy coś takiego jest zwykłą BREDNIĄ. Nie współpracuję z żadną z radykalnych grup z lewa czy prawa, nie publikuję żadnych tekstów ideologicznych ani nawet publicystycznych. Nawet w "Obywatelu" ostatni mój tekst ukazał się dwa lata temu i też miał charakter historyczny.
A, przepraszam, gwoli ścisłości: polemizowałem z Pacukiem czy też de Ville - ale tylko dlatego, że mnie wywołali po nazwisku. Ale skoro nalegacie - OK, opublikuję coś w prasie radykalnej na życzenie publiczności. :-)
Bez odbioru.
PS-1. Akurat mój udział w CBnT i IS jest symboliczny ale mniejsza o to. Dla was mogę być nawet rezydentem CIA ;-).
PS-2. Ogólnie to jednak trochę mnie rozczarowujecie: kiedyś to były zarzuty - faszyzm, KKK! A teraz co? - konserwatywny liberał z PO. Słabo.
Już jakiś głupek na Indymediach oskarżył mnie podobno o paneuropeizm na podstawie popełnionego przeze mnie naukowego artykułu o Thiriarcie. Ciekawe czym jeszcze nie byłem wg Szanownych Demaskatorów... :-)

W robieniu wody z mózgu

W robieniu wody z mózgu jesteś mistrzem. Naiwni to kupią.

Dzięki, Yakuś, za uznanie. :-)

Na szczęście jeszcze jesteś ty ze swoją rewolucyjną czujnością, by ustrzec biednych naiwnych anarchistów. Normalnie taki dobry pasterz zaganiający zbłąkane owieczki w jedną (za przeproszeniem) kupę, żeby ich zły wilk nie zjadł. :-)
Ale spokojnie: anarchiści, którzy się ze mną w ostatnich latach kontaktowali wiedzą, że mówiłem wprost, że radykałem nie jestem i że w żadnych inicjatywach uczestniczyć nie chciałem.
A swoje poglądy na temat ekstremizmu wyłożyłem dość jasno tutaj http://www.obywatel.org.pl/index.php?module=subjects&func=viewpage&pagei... To nie jest nowy tekst.

Aż łezka w oku się

Aż łezka w oku się kręci! Tyle lat pracy nad łączeniem ekstremów i chuj z tego wyszło! Może z liberałami ci się uda?

Tylko po co?

Przecież politycznie poprawni anarchiści nie są niczym innym jak ekstremistami liberalizmu. Chcecie tego samego co liberałowie (wolność, równość i takie tam) tyle że BARDZIEJ. No i dodajecie do tego masę dziwactw niestrawnych dla zwykłego człowieka. Establishment zdaje sobie sprawę z tego: wystarczy sobie porównać stopień represywności wobec nazistów (którzy muszą się kryć ze swoimi koszulkami, koncertami, stronami, nawet filmikami na youtubie :)) i anarchistów.
No teraz muszę już naprawdę kończyć bo lecę do kościoła (sam rozumiesz: "Maryja zawsze dziewica" :)) a potem mam rodzinną imprezę. Wypiję za twoje zdrowie. Zsiadłego mleka. :)

Jeśli pod słowem

Jeśli pod słowem liberalizm rozumieć to co rozumiano 200 lat temu to pewnie tak - razem z całą resztą z wyjątkiem garstki jakichś monarchistów. Nic tylko zostać niepoprawnym politycznie i zacząć głosić otwarcie zniewolenie i nierówność. Już widzę miliony "zwykłych ludzi" jak się przyłączają :)
Naziści są przede wszystkim nietolerowani przez zwykłych ludzi i dlatego muszą kryć się po kątach, a establishment zwalcza ich tylko wtedy kiedy jest na niego nacisk w innych przypadkach ich toleruje bo go nie obchodzą (a czasem - o czym można sobie przeczytać od czasu do czasu także i na tym portalu) pomaga im, jeśli to leży w jego interesie (np wykorzystuje przeciwko imigrantom)

Porównując już

Porównując już ekstremizmy do siebie, to widać to na przykładzie LBC i Redwatcha. LBC zdjęli błyskawicznie, a Redwatcha zdejmują, zdejmują i zdjąć nie mogą. Tak to państwo "gnębi" nazistów :-D.

Jak zwykle bajasz od rzeczy.

Jak zwykle bajasz od rzeczy. Liberałowie nie chcą np. zniesienia własności prywatnej środków produkcji.

Co do "zwykłego człowieka" i kwestii obyczajowych (rzekomo niestrawnych dla wymyślonego przez ciebie "zwykłego człowieka"), większość ludzi odnosi się równie niechętnie do skrajnego szowinizmu, jak i do skrajnej równości. Nie mówię o ludziach, którzy służą razem z tobą na mszy, ale o zwykłych ludziach na ulicy i na podwórku.

Oczywiście, że zdarza im się palnąć szowinistyczny tekst, ale spokojnie można im wytłumaczyć gdzie popełniają błąd, zamiast tchórzliwie schlebiać głupocie - co zdaje się być twoim mottem.

Tak w biegu między mszą a imprezą:

samo hasło "Ani prawica ani lewica" głosili polscy anarchiści w czasach, kiedy mały Jakubek nosił jeszcze kupkę w majteczkach. Mam np. "Syndykalistę" (organ warszawskiej Międzymiastówki Anarchistycznej) z 1990 r. z takim sloganem w winiecie. Hej, to były piękne czasy! Może kiedyś znudzi mi się umiarkowanie i znowu się zradykalizuję? ;-)

Tak, to były piękne czasy!

Tak, to były piękne czasy! A później wszyscy się rozpuścili i jedyne co zostało po tym gównie, to "Inny Świat" i kilku osobników od czasu do czasu piszących debilne komentarze w internecie.

A to "inny świat" jest tu

A to "inny świat" jest tu znienawidzony?

Nie zaraz znienawidzony, po

Nie zaraz znienawidzony, po prostu nie rozumiem idei tego pisma. Obok rzeczy zdecydowanie fajnych jest też "dla równowagi" mnóstwo wrogich nam idei. Nie wiem po co.

Dodaj nową odpowiedź



Zawartość tego pola nie będzie udostępniana publicznie.


*

  • Adresy www i e-mail są automatycznie konwertowane na łącza.
  • Możesz używać oznaczeń [inline:xx] żeby pokazać pliki lub obrazki razem z tekstem.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <a> <em> <strong> <cite> <ul> <ol> <li> <blockquote> <small>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.