Kamienicznik Mossakowski: czynsz symboliczny powinien wynosić złotówkę

Kraj

Po decyzji Naczelnego Sądu Administracyjnego ratusz wstrzyma zwrot nieruchomości, o które starają się przedwojenni właściciele ograbieni dekretem Bieruta.

Marek Mossakowski, który skupuje roszczenia do kamienic, zakwestionował sposób naliczania czynszu. Uznał on, że czynsz symboliczny powinien wynosić złotówkę, i zaskarżył uchwałę. Jesienią zeszłego roku wojewódzki sąd administracyjny przyznał mu rację. Ratusz złożył skargę kasacyjną do NSA. 10 lipca sąd ją oddalił.

Jednak Mossakowski wcale nie wierzy w niskie czynsze.

Warszawa - Nabielaka 9
Historia sporu pomiędzy mieszkańcami budynku przy ul. Nabielaka 9 w Warszawie, a Markiem Mossakowskim, przedstawiającym się jako właściciel budynku.

Kamienica przy ul. Nabielaka 9 w Warszawie byłaby jednym z wielu zwyczajnych budynków w stolicy, gdyby nie inwencja jej właściciela. Jak w wielu przypadkach tego typu, kreatywność kamienicznika ujawnia się w metodach zastraszania i uprzykrzania życia lokatorom. Przyczyna jest, jak w wielu innych przypadkach tego typu, banalnie prosta – chęć zysku bez zwracania uwagi na przepisy prawa.

Spośród jedenastu do niedawna rodzin, cztery wykupiły prawo własności do lokalu. Pozostali to lokatorzy "z kwaterunku", niektórzy mieszkający od lat pięćdziesiątych XX w. Budynek sąsiaduje z terenem budowy luksusowego bloku mieszkalnego, w którym ceny 1 metra kw. wynoszą ponad 20 tys. PLN (!). Grunt w tej okolicy bez wątpienia wart jest więcej niż stara kamienica, na dodatek z "kłopotliwym towarem" w środku.

27 kwietnia 2006 r. do mieszkania 4-osobowej rodziny, państwa Brzeskich, zapukała niezwykła delegacja w sile ok. 10 osób. Zaskoczonych i nieuprzedzonych w żaden sposób lokatorów odwiedzili spadkobiercy przedwojennych właścicieli kamienicy, informując przy tej okazji iż dzień wcześniej decyzją sądu uzyskali prawo własności budynku. Państwo Brzescy w dobrej wierze pozwolili rozejrzeć się w mieszkaniu, posnuć nowym-starym właścicielom wspomnienia z dzieciństwa (jak się okazało nie mające wiele wspólnego z rzeczywistością), i spokojnie oddalić się. Wśród oglądających lokal był Marek Mossakowski, nie będący spadkobiercą, jednakże posiadający część udziałów w kilku budynkach w Warszawie. Jak się okazało, taki sposób przedstawienia się lokatorom nie był dla niego ostatnim przypadkiem aroganckiego zachowania.

Kilka dni później, wszyscy "kwaterunkowi" mieszkańcy budynku otrzymali pismo [strona #1, strona #2] w którym Mossakowski, twierdząc iż działa w imieniu pozostałych spadkobierców, informuje iż na skutek zmiany właściciela budynku (poprzednim było m. st. Warszawa) ich umowa kwaterunkowa przestaje obowiązywać oraz iż od tego momentu zajmują oni lokal nielegalnie. W związku z powyższym żąda on odszkodowania w kwocie ponad 1 900 PLN za każdy miesiąc zajmowania lokalu, nie licząc opłat za media i wywóz śmieci. Treść pisma jest sprzeczna z treścią dokumentu otrzymanego przez lokatorów od dotychczasowego właściciela czyli m.st. Warszawa, w którym czytamy m.in.: "Decyzja nie narusza praw osób trzecich, w szczególności najemców lokali mieszkalnych".

Wywóz śmieci szybko zresztą przestał być realizowany przez nowych właścicieli, a przywrócony został dopiero po kilku tygodniach dzięki interwencji straży miejskiej.

Metoda "na odszkodowanie", chociaż nie mająca żadnych podstaw prawnych, okazała się dosyć skuteczna, gdyż aż dwa lokale zostały zwolnione w ciągu pierwszych tygodni od zmiany właściciela. Mieszkańcem jednego z nich był wnuk poprzednich lokatorów, nie mający do niego tytułu prawnego. Drugą osobą była nieznana bliżej pozostałym lokatorom kobieta wynajmująca mieszkanie. Brzescy, podobnie jak pozostali mieszkańcy, po konsultacjach z prawnikiem zignorowali pismo, sprzeczne z ustawą o ochronie praw lokatorów oraz kodeksem cywilnym. Wszelkie opłaty regulowali według dotychczasowych stawek. Niezadowolony oczywiście z tego faktu kamienicznik, udając iż nie wie o braku jakiegokolwiek umocowania prawnego swoich działań, wysyłał stanowcze ponaglenia [strona #1] oraz groźby eksmisji. Lokatorzy jednak, wierząc iż żyją w państwie prawa, zamiast przestraszyć się i płacić więcej niż zarabiają konsekwentnie ignorowali twórczość pisarską Mossakowskiego oraz jego przedstawiciela Huberta Massalskiego.

Na początku sierpnia ok. godz. 22:00 do mieszkania Brzeskich zadzwoniła jedna z sąsiadek. Poinformowała ich, że Massalski wraz z pomocnikami (sprawiającymi wrażenie nieco nietrzeźwych) wystawił ich pralkę automatyczną, z użytkowanej wspólnie przez lokatorów pralni na strychu na klatkę schodową. Lokatorzy natychmiast interweniowali, m.in. wzywając policję. Funkcjonariuszom Massalski tłumaczył iż pralka znajduje się w części wspólnej budynku, do której użytkowania Brzescy nie mają praw. Policjanci nakazali przywrócenie stanu poprzedniego. Massalski założył na drzwi pralni nową kłódkę, nie udostępniając Brzeskim klucza do niej. Wszyscy lokatorzy mają prawo do korzystania z pralni i suszarni zagwarantowane w aneksie do umowy najmu, i regularnie wnoszą z tego tytułu opłaty.

W nocy z 18 na 19 sierpnia ktoś rozkleił na klatce schodowej ogłoszenie [strona #1], informujące iż 21 sierpnia ze strychu komisyjnie usunięte zostaną wszystkie przedmioty "nie będące własnością właścicieli lokali wykupionych". Brak jakiegokolwiek oficjalnego potwierdzenia tego faktu ze strony kamienicznika. Zapewne nie na darmo, gdyż było to działanie zupełnie bezprawne, podchodzące pod zabór mienia. O wyznaczonej godzinie nikt się nie pojawił, a Mossakowski tłumaczył przez telefon że "teraz jest w innej części miasta i przyjedzie wieczorem". Nie zjawił się.

Wkrótce potem Mossakowski wnosi przeciwko Brzeskim pozew do sądu cywilnego m. st. Warszawy o odszkodowanie. Dodatkowo pozwanym jest Prezydent m. st. Warszawy. W uzasadnieniu pozwu przeczytać możemy m.in.: "Stwierdzenie nieważności z rażącym naruszeniem prawa skutkuje zastosowaniem wobec tej decyzji zasady ex tunc, tj. przywrócenia stanu prawnego w przeddzień wydania uchylonego aktu. [...] Prezydent m. st. Warszawy wydając mi przedmiotowy lokal nie zastosował sie do zasady prawnej ex tunc w kontekście rozwiązania umów najmu lokali z gminnego/dzielnicowego zasobu mieszkaniowego...". Jednakże zastosowanie tej zasady byłoby jawnie sprzeczne z Ustawą o ochronie praw lokatorów, o czym Mossakowski wydaje się nie wiedzieć. W pozwie domaga się m.in. kwoty ponad 8,5 tys. złotych oraz, uwaga, wydania wyroku pod nieobecność pozwanych, w żaden sposób nie uzasadniając ostatniego żądania.

Pierwsza rozprawa, która miała odbyć się 11 stycznia br., została odroczona, gdyż Mossakowski nie dostarczył sądowi żadnych dokumentów stwierdzających jego prawo własności do budynku, ani jakichkolwiek pełnomocnictw pozwalających mu występować przed sądem w tej sprawie. Przez ponad pół roku nie zdążył także okazać tego typu dokumentów lokatorom.

22 stycznia br. po godz. 20:00 Mossakowski, Massalski oraz kilku towarzyszących im mężczyzn zaczyna najpierw dobijać się do mieszkania Brzeskich, a po odmowie wpuszczenia do lokalu szlifierką kątową (tzw. diaksem) zaczyna ciąć zawiasy oraz metalowe wpusty zabezpieczające drzwi wejściowe przed wyłamaniem. Przerażeni lokatorzy wzywają policję oraz straż miejską. Przybyli funkcjonariusze są skonsternowani i zaskoczeni – Mossakowski przestawia zaświadczenie o tymczasowym zameldowaniu w lokalu. Tłumaczy iż chciałby wejść do swojego mieszkania. Zgodnie z prawem, nie jest możliwe zameldowanie bez zgody głównych najemców, ci tymczasem nic na ten temat nie wiedzą. Przez miejsce zdarzenia przewija się kilka patroli policji, żaden nie jest w stanie rozstrzygnąć sporu. Jeden z policjantów (w stopniu komisarza) popisuje się wyjątkową ignorancją, tłumacząc lokatorom że nie obowiązuje ich ustawa o ochronie lokatorów. Później jednak wykazuje się zdecydowaniem i nakazuje Mossakowskiemu i pozostałym mężczyznom opuścić klatkę. Ten ostatni czuje się tak pewnie że wielokrotnie odgraża się, że gdy patrol policji odjedzie on wchodzi do lokalu. Powtarza także Brzeskim że "trzeba było się z nim dogadać". Policjanci ignorują groźby oraz próby bezprawnego nacisku na lokatorów (proces wciąż przecież trwa). Tak samo jak wielokrotne dobijanie się do lokalu, po godz. 22:00, w czasie trwania ciszy nocnej. Mossakowski próbuje siłą wejść do lokalu podczas gdy lokatorzy fotografują uszkodzenia drzwi, zostaje jednak zablokowany.

Lokatorzy złożyli doniesienie o przestępstwie na policję. Sprawa jest w toku. Mossakowski wciąż próbuje przekonać lokatorów do opuszczenia lokalu. Pomimo iż, jak twierdzi, jest "absolutnie pewien" wygranej przed sądem cywilnym, oferuje 80 tys. PLN w zamian za opuszczenie mieszkania. Na myśl przychodzą tylko takie słowa jak szykany i zastraszanie.

Mariusz Kaczmarczyk

Więcej:
http://nabielaka9.lokatorzy.pl/com.php/read/1000

I NAS ZNISZCZY MOSSAKOWSKI

PISZĘ TEN -E-MAIL TYLKO JAKO INFORMACJĘ. dOWIEDZIELISMY SIĘ MY LOKATORZY UL. HOŻEJ 25 W WARSZAWIE ,ŻE PAN M. ZAGARNIE MIEJSCE GDZIE MIESZKAMY JEST DZIEŃ 01,09,2008 DOWIADYWALISMY SIĘ W URZĘDZIE GMINY DOSTALIŚMY ODPOWIEDŹ ,ŻE BRAK DECYZJI PREZYDENTA O ZWROCIE NIERUCHOMOŚCI ,PYTALIŚMY RÓWNIEZ W ADMINISTRACJI I NIK NIC. TYM CZASEM W/W PAN JUŻ PRZYSŁĄŁ ODRĘCZNIE NAPISANE PISMA DO URZYTKOWNIKÓW PUNKTÓW USŁUGOWYCH W TYM NASZYM BUDYNKU I CHCE ODSZKODOWANIA TAK TAK ODSZKODOWANIA OD TYCH LUDZI "SZOK" ZA CO ZA TO ŻE ŻYJĄ ,WIEMY ,ŻE I NA NAS PRZYJDZIE PORA JUŻ INFORMOWAŁ. JESTESMY ZAŁAMANI I NIE ROUMIEMY TEGO WARSZAWA LEGŁA W GRUZACH JEDNA WIELKA KUPA GRUZU ,ROZUMIEMY MY LOKATORZY ,ŻE DEKRET BYŁ NIESPRAWIEDLIWY MAMY JEDNAK PYTANIE CZEMU NIKT NIE MYSLI O NAS LOKATORACH OBYWATELACH TEGO KRAJU JESTESMY POTRZEBNI JAK IDĄ WYBORY PO WYBORACH NASI NOWI RZĄDZĄCY ZAPOMINAJĄ.
POZDRAWIAM

Kamienicznik Mossakowski

Lokatorów przy ul. Francuskiej w Warszawie czeka również ten sam los, co najemców przy ul. Nabielaka 9 oraz Hożej 25. Otóż wobec nas ww. kamienicznik stosuje te same metody, urząd m.st. Warszawy nie dał nam wymówień ani też nie rozwiązał z nami umowy najmu, urząd ponadto twierdzi, że w świetle prawa nie należą nam się lokale zamienne. Kamienicznik tymczasem domaga się czynszu, który nazywa "odszkodowaniem" w wysokości naszych miesięcznych poborów, łamiąc tym wszelkie możliwe prawa. Państwo od tych spraw umywa ręce! To jest demokracja w polskim wydaniu! Powyższe zawdzięczamy podobno pani Gronkiewicz-Waltz, która wydała i podpisała takie przepisy prawne. Gdzie ustawa o ochronie lokatorów? Jak państwo może tak krzywdzić ludzi tylko dlatego, że zarabiając uczciwie pieniądze nie dorobili się własnego mieszkania. Jak można pozwalać na działalność takich jak Mossakowski kamieniczników, którzy nie są spadkobiercami tylko skupują roszczenia, są bezwględni i działają poza prawem? Dlaczego my, lokatorzy, musimy ponosić skutki decyzji wydanych po 1945 roku przez Państwo, jak to możliwe, żeby pozwolić na ustalanie takich praw. Żądamy wyjaśnień i obrony praw lokatorów!

I STAŁO SIĘ !!!

Z DNIEM 30,09,2008 odbyło się protokularne przekazanie nieruchomości
,której zarządcą został jak zawsze i wszędzie Pan Mossakowski.
Na dzień dzisiejszy cicho ,ale wiemy ,że nie potrwa to długo.
Wręcz śmieszne jest to ,że tak z dnia na dzień PAŃSTWO "ODDAJE" ha robi prezent komuś kto nigdy przysłowiowej złotówki nie zainwestował w tą nieruchomość ,zastanawiam się jak to jest możliwe ,że ktoś kiedyś decyzją ówczesnych władz / nie rozpatrujmy czy dobrych czy złych / pozbawia własności kogoś ( prawo ponoć jest prawem ) i po 60 latach ten ktoś znów jest właścicielem. ROZUMIEM i nie mam nic przeciwko WŁASNOŚCI moje oburzenie spowodowane jest nie tym ,że jest zwracana własność tylko -czemu Państwo - to miasto te władzie w jednej chwili zostawiają nas mieszkańców ,lokatorów na lodzie
sprzedają ,a raczej oddają NAS komuś i my będąc mieszkańcami ,lokatorami i obywatelami tego mista my pracując nasi rodzice dziadkowie odbudowująć to miasto przestajemy być poprostu KIMŚ w tym mieście.
APEL : PANI PREZYDENT !!! OBY TO BYŁĄ PANI OSTATNIA KADENCJA OBY NIKT JUŻ NIGDY PANI NIE UWIERZYŁ - JA I MOJA RODZINA Z PEWNOŚCIĄ TEGO BŁĘDU JUŻ NIE POPEŁNIMY.
PRZEŻYŁĘM JUŻ TRZECI USTRÓJ W TYM KRAJU ,WILERZU RZĄDZĄCYM UWIERZYŁEM ,ALE JUŻ DOŚĆ - NIE CHCĘ NOSIĆ TEGO BRZEMIENIA NA SOBIE
A WNUKI DOWIEDZĄ SIĘ ODE MNIE CAŁEJ PRAWDY ,A NIE TEJ ,KTÓRA DZIŚ TYLKO DZIŚ MA NAM ZAMYDLIĆ OCZY. POZDRAWIAM WSZYSTKICH ZDRADZONYCH PRZEZ PAŃSTWO ,RZĄD ,WARSZAWĘ I JEGO RZĄDZĄCYCH TYM MIASTEM.

TAK DLA INFORMACJI

TAK DLA INFORMACJI !!!!
SPRAWA ul. Hożej 25 nabiera rozpędu.
Właśnie dostaliśmy pisemka wypowiadające kwotę czynszu.
Nie uwierzycie jaki nam załadował nowy czynsz - w lokalach bez centralnego ,gazu itp
wilgotne ściany odpadający tynk.
UWAGA PODWYŻKA WYNIOSŁA ŚREDNIO 2000 % TAK TAK 2000 %
JAK OBLICZYŁ JEDEN Z SĄSIADÓW CHCIWY Pan MOSSAKOWSKI rypnął 40 zł za mert kwadratowy i domniemamy ,iż chyba ma problem wszak taki czynsz to czynsz za mieszkanie o pow. 40 w nowym budynku typu apartament. Ale już maszyna ruszyła były gazety i dziennikarze programów jakich hm nie zdradzę - będzie głośno i ostro ALE DAMY RADĘ - NIE PODNIESIEMY RAK DO GÓRY.

Protestuje

Witam. Tak sie składa, że wynajmuję mieszkanie w bloku obok(Hoża 27) na tzw. wolnym rynku. I płacę dużo większy czynsz niż Państwo. Może chcielibyście się Państwo zamienić? Dlaczego Wam ma się należeć więcej niż tysiącom młodych ludzi wynajmujących mieszkania lub płacącym raty za półmilionowe kredyty? To ma być sprawiedliwość? Lokator - jakiś dziwny lepszy gatunek człowieka, któremu NALEŻY się mieszkanie? W czym lepszy?

Ps: Poza tym był czas, kiedy mieszkania mogliście za psi grosz wykupić. Pewnie czekaliście aż dadzą Wam w ogóle za darmo? Cóż, ostatnich gryzą psy.

Nic dodać, nic ująć!!!

Lokatorstwo postkomunalne ma się za jakiś inny gatunek, lepszy gatunek. Najwyższe czynsze, jakie ten okrutny kamienicznik dziś może pobrać od lokatora to niecałe dwanaście złotych. Czynsze na wolnym rynku zaczynamy (w dalekich rejonach Warszawy a nie na Hożej!) od 28-30 zł za m2 miesięcznie. To ja się pytam O CZYM TU MOWA?! Z mieszkaniem jest jak z samochodem, jeśli nie stać mnie na Mercedesa to sobie kupię wieloletnią dajmy na to Toyotę czy innego Golfa. Wybór jest a przymusu mieszkać na Hożej czy gdzie indziej w Śródmieściu NIE MA.
I tyle... Nie płakać, brać się do roboty, kredyt i w końcu na swoje iść trzeba. Bo NAJWYŻSZY CZAS!

odp

Człowieku !!!!!!!!!!! my nie wynajmujemy ,my mamy umowy najmu z Gminą ,my nie przyszliśmy z ulicy tak jak Ty ,tu mieszkają ludzie od lat 40-tych ,a co do wykupienia to nigdy nie było takiej możliwości prawnej w tej kamienicy.

Starych drzew się nie przesadza!

Czytelniku CIA,
Proponuję wracać do swojej miejscowości i nie narzekać (nikt na siłę w Warszawie nie trzyma), bo przez takich, jak Pan, to nie można nawet samochodu zaparkować. Poza tym psujecie rynek pracy, bo za grosze i wazeliniarstwo utrzymujecie się na posadach.
Za komuny było kiepsko, ale była jedna sensowna rzecz: taki przyjezdny, jak Pan nie dostałby meldunku w Warszawie i tym samym nie miałby jak proponować starszym ludziom, którzy przepracowali całe życie, by wynosili się z domu i zrobili Panu miejsce! Wśród wspomnianych z taką niechęcią lokatorów jest wielu przedwojennych Warszawiaków, którzy zamieszkali w kamienicach komunalnych, gdyż miasto, a więc ich domy były zburzone i nie było gdzie wrócić. Czyli co, Oni powinni "wylecieć" na ulicę, a ktoś, kto nie ma nic wspólnego z danym mieszkaniem miałby je dostać? W imię czego, bo nie o rzeczywistego spadkobiercę przecież chodzi?

Gdyby Pan stąd pochodził, to nie pisałby: "Poza tym był czas, kiedy mieszkania mogliście za psi grosz wykupić", bo to nie jest prawdą.
I jeszcze jedno: Pan również będziesz stary i mogą Cię pogryźć psy. Nie życz innym tego, czego byś nie chciał we własnym życiu przeżywać.

PS. Żeby sytuacja była klarowna wspomnę tylko, że nie jestem lokatorką mieszkania komunalnego, nic od nikogo nie potrzebuję, bo mam własne, poza tym jestem rdzenną mieszkanką.

Proszę, nie dzielmy się na

Proszę, nie dzielmy się na rdzennych i nie rdzennych, tych ze zdolnością kredytową i tych bez. Wystarczy odrobina empatii dla starszych osób, które zostały postawione w sytuacji bez wyjścia.

Winna jest polityka mieszkaniowa Warszawy (a raczej jej brak), przekręty z reprywatyzacjach (w których wiodącą rolę odgrywają takie szumowiny jak Mossakowski i Waltz) i przyzwolenie społeczne na skrajnie nieludzkie traktowanie lokatorów (pod hasłem "własność jest święta").

historia nie z książki

BRAWO!Pani Aniu (moja imienniczko).
Dla przypomnienia: czy ktoś jeszcze pamięta co to jest czyn społeczny? Żeby "dostać" np.zakładowe mieszkanie, trzeba było nie tylko oddawać(a tak, potrącali) część wynagrodzenia np.premii, odpracować na budowie ileś godzin + kaucja. A w latach 70, dbając o swoją przyszłość zakładaliśmy książeczki mieszkaniowe. Mam taką do dziś! z pełną wpłatą na M3. Chętnych było dużo a mieszkań mało.
Po zmianach ustrojowych budynek zakładowy został skomunalizowany. I dobrze, że nie ma szans na "pajaca", który będzie sobie rościł prawa do decydowania o losach innych. Bo o ile rozumiem co znaczy były właściciel, to nie rozumiem, po co komu udziały osób obcych "odkupione" od b.właścicieli. Na co liczą? Dla mnie w obecnej sytuacji prawnej to chybiona inwestycja. I nie wróży nic dobrego ani dla mieszkańców, ani dla współwłaścicieli.
A co do czasów dzisiejszych. Skoro dostał ktoś kredyt mieszkaniowy na pół miliona to: 1)jego wybór, 2)płaci za swoje lokum, w którym już mieszka i nie ma powodu do narzekań. Ja straciłam, a nie mam wrogiego nastawienia do innych. Nie lubię tylko cwaniaków z pretensjami i "aspiracjami". To jest moje miasto i lubię jego mieszkańców. Smutne będzie Centrum tylko w białych kołnierzykach.
PS.Rdzenna i też na swoim

spotkanie

Szanowi Państwo!

może warto byłoby pomyśleć nad zorganizowaniem spotkania wszystkich lokatorów kamienic poszkodowanych przez Mossakowskiego.
Ja dodatkowo ustawiłbym SuperExpress może jakąś telewizję jeszcze się uda. No niestety musimy walczyc o swoję.

Czekam na jakieś odpowiedzi.

KD
Hoża 25

TAAAK Popieram !!!! W tej

TAAAK Popieram !!!!
W tej sytuacji w jakiej pozostawiła nas Pani Prezydent i Gmina Centrum ,ale podejrzewam ,że podobnie jest we wszystkich Gminach to popieram nic nikt nam nie da i nie załatwi "JA NIE ODPUSZCZĘ Z WATROBY PRZEZ GARDŁO " wyciągne prawdę i będę walczył mimo - wiem ,że już są tacy co wątpią w powodzenie JA NIE - MOJA ZAJADŁA NIENAWIĆ TO EFEKT DZIAŁANIA OBECNYCH WŁADZ WARSZAWY I ICH O TO Z CZYSTYM SUMIENIEM OSKARŻAM - ONI ZASIALI WE MNIE TĄ NIENAWIŚĆ I KIEŁKUJE I WYRASTA
P O P I E R A M !!!!!!!!!

RZUCILI NAS NA SPOŁECZNE DNO ,ALE MUSZĄ WIEDZIEĆ ,ŻE MAJĄC DNO POD NOGAMI MAMY OD CZEGO SIĘ ODBIĆ ,ONI SĄ TAK WYSOKO ,ŻE SPADNĄ Z WIELKIM HUKIEM PRZY KOLEJNYCH WYBORACH

AP Hoża 25

czynsz

Podwyżka rzeczywiście duża.

FRANCUSKA PADŁA.....

Po zaledwie polrocznej batalii, w majestacie prawa i przyklasku gminy, sad wydal wyrok, ze moja matka ma miesiac na wyprowadzke z mieszkania na Francuskiej. Niestety kolosalna emerytura w wys. 1500 zlotych powoduje, ze nie ma prawa sie ubiegac o lokal socjalny, o zamienny rowniez nie. O ZADEN!! Sad oswiadczyl, ze skoro ma dzieci, to one jej byt zapewnia!!Zatem jest to kolejny sukces Pana Mossakowskiego. Prawo w tym zasranym kraju sluzy do obrony interesow oszustow i bydlakow. Moimi sasiadami na Pradze jest tzw. element. Ludzie ci doprowadzili mieszkanie do stanu chlewu, czynszu nie placa w ogole, od roku maja odcviete wszystkie media. Lada moment zapadnie wyrok eksmisyjny do.... lokalu socjalnego, bo przeciez nigdzie nie pracuja!! MOJA MATKA HARUJE JAK WOL OD 45 LAT, PLACI CZYNSZE, DBA O DOM I DZIECI I WLASNIE ZA TO WYWALONA ZOSTANIE POD MOST!!!

Miasto

Witam. Biorę głos w dyskusji, pomimo faktu, iż bezpośrednio problem ten nie dotyczy mnie. Napomknę zaledwie, iż nie utożsamiam się z poglądami anarchistycznymi, pomimo faktu, że anarchia należy do katalogu doktryn politycznych, choć raczej z definicji stoi w opozycji to wszelkich przejawów wspólnoty społecznej. W obowiązujących standardach normatywnych demokratycznego państwa prawnego, prawo do mieszkania należy do katalogu gwarancji o charakterze socjalnym (art. 75, art. 76 Konstytucji RP). Jest to gwarancja względna, o charakterze równym dla wszystkich obywateli, ale ma też charakter zaledwie kierunkowy - bezpośrednio żadne roszczenie dla obywatela z tego tytułu nie wynika. Konstytucja zapewnia dalej szczególny prawny obowiązek ochrony lokatorów, wprowadzając wobec władz państwowych nakaz wydania aktu normatywnego, w randze ustawy - i jest - prawo lokalowe. Według przyjętych dyrektyw interpretacyjnych, znajduje to zastosowanie w tym przypadku i wiadomo, że nie ma w obecnym stanie normatywnym mowy o eksmisji na bruk. Prawo własności (choć w zależności od przyjętej koncepcji tego prawa) nie ma charakteru absolutnego, ale jest skuteczne wobec wszystkich. Koncepcja wewnętrzna prawa własności, charakteryzuje się tym, że prawo to ochroni własność przed ingerencją osób trzecich. Warto zainteresować się tu, z czego konkretna własność ma wynikać, jaka była jej geneza. Nie jest ono bowiem prawem wyizolowanym i nie może stanowić podstawy do naruszeń innych konkurencyjnych praw słusznie nabytych. Żaden eksces nie jest więc usprawiedliwiony, choćby skierowany był przeciwko prawom o słabszym ciężarze normatywnym. Jest to problem teoretyczny i nie ma tu miejsca na szczegółowe wnioski. Lokatorzy (zazwyczaj starsi ludzie, rdzenni warszawiacy), nie powinni być traktowani w świetle samej gwarancji konstytucyjnej w sposób szczególny , ale powinni mieć pełną możliwość korzystania ze przysługujących im uprawnień - co ma doniosłe uzasadnienie w nadrzędnych gwarancjach i zasadach konstytucyjnych. Bez względu na fakt, czy zasłużyli jakimiś szczególnymi osiągnięciami, czy nie - ich uprawnienia wynikają z niezbywalnej, przyrodzonej godności człowieka - zasady mocno akcentowanej we wszystkich nowożytnych systemach konstytucyjnych. Mocne państwo powinno stać na straży tych gwarancji. Gmina doskonale zdaje sobie z tego sprawę, że jej możliwości ekonomiczne nie obejmują jednak skali problemu. Z drugiej strony - co nie jest moim zdaniem prawdą - często pojawiają się na korytarzach urzędów niepotwierdzone opinie, że w organach gmin brak kompetentnych przedstawicieli, wszystko karierowicze albo turbotumany - gminy mają "związane ręce", przerzucając piłeczkę odpowiedzialności za brak konkretnych działań. Nie istnieje możliwość eksmisji na bruk - ale nie ma podstaw by ktokolwiek miał ponosić negatywne konsekwencje wadliwej umowy najmu zawartej z podmiotem publicznym jakim jest gmina. Lokatorom przysługują roszczenia o odszkodowanie, również przysługują środki odwoławcze od orzeczeń sądu i decyzji administracyjnych. I to już jest punkt zaczepienia - a praktyka wskazuje na skuteczność tych działań. Jeżeli gmina działa prawidłowo, to nie wystarczy samo wypowiedzenie umowy najmu, lecz konsekwentne, takie wykonanie umowy które zapewni skuteczną realizację gwarancji i praw konstytucyjnych. Można zatem obwiniać podmioty historyczne, które łagodząc ówczesne problemy społeczne nie wzięły pod uwagę możliwych skutków swoich decyzji, lub, odwołując się do zasad dynamicznej wykładni prawa, winą za bezprawie i naruszone naturalne poczucie sprawiedliwości obarczyć należy podmiot aktualny, który nie potrafi w zakresie własnych zadań administracyjnych sprostać, i rozliczyć się ze skutkami decyzji historycznego prawodawcy. A prawo własności - jest bez wątpienia prawem podmiotowym najtrwalej zakorzenionym w tradycji państw zachodnioeuropejskiego kręgu cywilizacyjnego. Właściciel nie ma przecież obowiązku przejmowania ciężarów spoczywających na gminie, jeżeli nie są one związane z jego prawem - dlaczego miałby być takimi obowiązkami obciążony - takie stanowisko nie ma uzasadnienia. To władza publiczna powinna zadbać o realizację uprawnień jednostek znajdujących się w jej właściwości. Okoliczne roszczenia dawnych właścicieli o odszkodowania, powinny być zwrócone w innym kierunku. Wobec bezczynnych i urzędniczo sprawujących władzę publiczną organów samorządowych, które działają opieszale, są nieprzystosowane i nie wyposażone w środki prawne oraz ekonomiczne, nie wiedzą co zrobić, przyrzucając się wzajemnie odpowiedzialnością - bo nie mają też obowiązku merytorycznego działania w imieniu interesantów. Konsekwencje takiego zachowania są znacznie donioślejsze. Czuć jeszcze pozostałość systemu feudalnego. Tym samym brak inicjatyw pozwalających na adekwatne racjonalizowanie stosunków społecznych. Odpowiedzialność za obecny kształt zmutowanej demokracji, której w swej mocno zdegenerowanej postaci odciska piętno we wszystkich możliwych przejawach życia społecznego, solidarnie obciąża jednak wszystkich obywateli, również tych, których obiektywne poczucie sprawiedliwości nie zostało zaspokojone. To konsekwencje wybrakowanego systemu, braku uczestnictwa w życiu społecznym oraz brak profesjonalizmu egzekwowania praw. Tylko taka droga pozostaje bowiem "człowiekom", którzy nie godzą się na pomijanie własnych interesów na korzyść innych uczestników życia społecznego w procesie stosowania prawa. Powszechny defetyzm obywateli wobec angażowania się w sprawy publiczne oraz brak profesjonalizmu podejmowanych działań (ogólnie powiedzieć można, że brak przygotowania do życia społecznego i brak świadomości prawnej) skutkuje słabością i nieuchronnością triumfu obiektywnie silniejszych stron .. co przykre .. ale prawdziwe. Te procesy rewindykacyjne, to postępowania na lata, a nawet na dekady - są to sprawy bardzo złożone, a brak jednolitej deregulacji. Sukces jest wypadkową całościowej wiedzy prawnej (nie tylko w wąskim zakresie prawa lokatorskiego). Stawia to wymóg rzetelnego przygotowania do procesu, umiejętności oceny wyodrębnionych faktów, docierania do archiwaliów, wszystko, dosłownie wszystko ma znaczenie. Proszę zauważyć, jak długo trwają starania byłych właścicieli o zwrot ich własności. Proszę ich zrozumieć - mają rzecz, ale nie mogą z niej w sposób wolny korzystać. Ci właściciele to profesjonaliści, którzy wyuczyli się na własnych doświadczeniach, dlatego są już wyćwiczeni i zdeterminowani, wiedząc że przy takim stopniu zaangażowania nie opłaca się już ulegać słabościom. Ale prawo jest jak gladius - miecz obusieczny - dlatego pracę mają mieć prawnicy - i stanowisko to trzeba zaakceptować. Należy odrzucić nienawiść oraz zapamiętać lekcję, że istnieje jeszcze "nieznane" i wobec tego nie wszystko jest możliwe.

Dodaj nową odpowiedź



Zawartość tego pola nie będzie udostępniana publicznie.


*

  • Adresy www i e-mail są automatycznie konwertowane na łącza.
  • Możesz używać oznaczeń [inline:xx] żeby pokazać pliki lub obrazki razem z tekstem.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <a> <em> <strong> <cite> <ul> <ol> <li> <blockquote> <small>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.