Konsumpcyjny styl życia obecnie propagowany. Co należało by zmienić?

Publicystyka

Konsumpcjonizm jako pojęcie czy postawa nie jest niczym dziwnym, a tym bardziej złym. Konsument to po prostu ktoś, kto kupuje i używa jakiegoś określonego produktu (towaru, usługi). Konsument nabywa produkt, usługę, towar pośrednio (sklepy, instytucje) lub bezpośrednio od producenta.

Konsumpcjonizm jako postawa negatywna nabrał znaczenia w społeczeństwach nowoczesnych i postmodernistycznych, gdzie stał się nieodłącznym elementem nowoczesnej gospodarki kapitalistycznej.
Gospodarka kapitalistyczna w swej istocie nastawiona na zysk i sprzęgnięta z nowoczesną technologią oferuje przeogromnie szeroki, niemal nieograniczony wachlarz dóbr i usług, kreując tym samym nowe potrzeby konsumenta. Człowiek korzysta z usług lub nabywa produkty, które są mu realnie niepotrzebne w życiu, ponieważ potrzeby te są wykreowane przez kapitalistyczny rynek za pomocą mediów i reklamy (niekiedy bardzo nachalnej i odwołującej się do prymitywnych pobudek). Konsumpcja staje się więc postawą bezrefleksyjną, a sam konsumpcjonizm zubaża sferę wolicjonalną człowieka. A więc niemal nieograniczona różnorodność dóbr istnieje, ale czy ich wybór jest nieograniczony, pozostaje pod znakiem zapytania. Taki znak zapytania pojawia się, gdy w grę wchodzą produkty i usługi oferowane przez tzw. ponadnarodowe korporacje, które osiągają niewyobrażalne zyski oferując swój produkt niemal wszędzie na świecie i niemal o każdej porze (np.McDonalds). Te firmy stać nawet na najbardziej wyrafinowaną i nachalną reklamę, aby zdobyć nowych konsumentów.

Konsument i producent stymulują się wzajemnie. Im konsument nabywa więcej produktu, tym producent więcej wytwarza i może towar zaoferować po niższej cenie. Im niższa cena, tym więcej konsumentów nabywa produkt. A gdy do tego dojdzie szybkość techniczna obsługi i reklama – wniosek jest jasny – konsument tworzy konsumenta.

Konsumpcjonizm nie jest jeszcze dużym zagrożeniem, jeżeli jest środkiem do zaspokojenia potrzeby, ale staje się ogromnym problemem wtedy gdy się staje potrzebą samą w sobie. Przykładem mogą być kobiety, które robią zakupy aby lepiej się poczuć. Potrzebą nie jest, więc posiadanie niezbędnego konkretnego ubrania, lecz sam akt konsumpcji – czyli konsumpcja jako cel konsumpcji.

Konsumpcja powoduje również, że materialne potrzeby mogą wziąć górę nad potrzebami wyższymi takimi jak rozwój kulturalny, intelektualny, duchowy czy moralny. Przykładem na zwichnięcie ostatniej wymienionej wartości są kradzieże markowych ubrań, dokonywane przez młodych ludzi. Bodźcem do kradzieży jest tu presja, jaką wywołuje reklama oraz konformistyczne konsumenckie postawy środowiska młodzieżowego. Ludzie ci już prawdopodobnie nie potrafią sobie uświadomić, że te ubrani nie są im tak naprawdę w życiu potrzebne. Noszenie tego typu ubrań lub nabywanie innych produktów staje się pewną normą kulturową. Tylko jak długo utrzyma się kultura oparta na materialnych produktach?

Innym niebezpieczeństwem, które powoduje postawa konsumencka to pierwszeństwo potrzeb irracjonalnych przed racjonalnymi, kiedy np. młoda kobieta wyzbywa się racjonalnej potrzeby jedzenia narażając się na anoreksję by wyglądać jak kobieta kreowana w magazynie mody, który kupuje regularnie.
Można powiedzieć, że młodzi ludzie, którzy kradną, „bo ich nie stać” i młoda kobieta, która straciła kontrolę nad rzeczywistością to nie tylko konsumenci, ale także ofiary konsumpcjonizmu. Nie jest bowiem łatwo nie być jego ofiarą w świecie, gdzie każdy proszek pierze najlepiej, każdy płyn jest najbardziej wydajny, każda sieć telefonii ma największy zasięg (a wszystko to musisz mieć teraz!) i gdzie istnieje tylko jedna „restauracja inna niż wszystkie”.

Ale przecież wystarczy trochę wysiłku, aby pomyśleć, czy warto być konsumenckim konformistą i zatracić się w systemie nabywania. Przecież można uszyć ubranie według własnego pomysłu – mamy gwarancję oryginalności i przeminięcia mody. Nie musimy też wcale chodzić do McDonaldsa, tylko dlatego, że tam chodzą nasi przyjaciele. Jeśli nie zaakceptują naszego indywidualnego wyboru to nie są to przyjaciele tylko bezmyślni pochłaniacze niezdrowego żarcia. Warto także częściej odłożyć na bok telefon komórkowy i przejść się do znajomych na nogach dla zdrowia i dla bezpośredniego kontaktu ze znajomymi – o ile przyjemniejszego przecież, niż kontakt za pomocą sms-a. Jeżeli mieszkamy w mieście i nie wyjeżdżamy często, to nie potrzebujemy samochodu – sieć komunikacji miejskiej jest wystarczająco rozwinięta (a sąsiad niech ma nawet 10 samochodów). Musimy uświadomić sobie, że nie wszystko musimy mieć, bo inni to mają, ale co nam jest najbardziej potrzebne. Nie musimy pić środka chemicznego, tylko dlatego, że napisane jest na nim CocaCola; nie musimy palić tylko markowych papierosów, bo one wszystkie zabijają tak samo. Nie musimy prać w „najlepszym proszku”, wystarczy wyprać w dobrym. Nie musimy być najszczuplejsi, najlepsi, najładniejsi. „Nie musimy” jest jedną z właściwych postaw konsumenckich.
Może czasami warto zastanowić się nad tym czego nie można będzie nigdy kupić i sprzedać.

i to jest główny problem,

i to jest główny problem, a nie jakies związki zawodowe.

O boże kolejna odsłona

O boże kolejna odsłona cyklu "zróbmy miły kapitalizm z ludzką twarzą". Takie bzdury powinny raz na zawsze zniknąć z dyskursu anarchistycznego, bo nie mają z nim nic wspólnego. Po ciekawych tekstach Oskara Szwabowskiego teraz znowu hipisowski bełkot.

Konsumpcjonizm jest nadbudową ideologiczną systemu kapitalistycznego umożliwiający mu nieustanny wzrost produkcji, który jest niezbędny aby ten system funkcjonował (kto nie wie dlaczego niech poczyta książki z zakresu ekonomii). Konsumpcjonizm w sensie społecznym zapewnia poczucie wartości osoby, im wyższa twoja konsumpcja tym wyższa twoja pozycja społeczna.

Propozycje powyższego anonimu (swoją drogą autor boi się podpisać?), są absurdalne gdyż skierowane są do wąskiej subkultury osób, dla których wyznacznikiem pozycji w ich także wąskim środowisku jest "nie-konsumowanie". Czyli twoją pozycję determinuje np. konsumowanie produktów "nie-korporacyjnych". Mechanizm psychologiczny jest zasadniczo ten sam.

Dlaczego, jednak dominującą kulturowo postawą jest konsumpcjonizm a nie "anty-konsumpcjonizm". Bo to nie hipisi w szytych przez siebie sukienkach kreują kulturę dominującą i nigdy jej kreować nie będą. Dostęp do je kreowania mieć zawsze będą mieć te podmioty, ktore zainteresowane są w czymś dokładnie przeciwnym. W krótkich momentach kiedy ten porządek kulturowy, może zostać podważony, szybko wraca na swoje tory i wtedy "antykonsumpcja" staje się częścią kultury konsumpcyjnej (patrz np. rok 68, punk rock itd.).

Nie ma w tym nic dziwnego gdyż to sposób produkcji kształtuje kulturę, a nie kultura sposób produkcji. Dopóki ta prosta prawda nie zostanie przyswojona, dopóty będziemy mieć tabuny "zbuntowanych" nastolatków, którym wydaje się że zmieniają świat swoim "alternatywnym stylem życia".

Dziwie się, ze takie teksty pojawiają się na portalu "anarchistycznym", gdyż są tym samym co manifesty "pro-wyborcze" typu wybieraj.pl. Wywodzą się z tego samego nurtu dyskursywnego, próbującego wmówić wszystkim, że mają oni realny wpływ na otaczającą rzeczywistość - wystarczy tylko chcieć. Czyli zmieniaj wszystko tak mocno, aby wszystko pozostało po staremu.

Nie boję się podpisać

Nie boję się podpisać tylko nie widziałem takiej potrzeby.
"Konsumpcjonizm jest nadbudową ideologiczną systemu kapitalistycznego umożliwiający mu nieustanny wzrost produkcji, który jest niezbędny aby ten system funkcjonował"- no i o to chodzi aby naruszać tę nadbudowę, więc nie wiem po co te dalsze wywody o hipisach jakichś i kapitalizmie z ludzką twarzą.
Masz problemy z hipisami?
"Konsumpcjonizm w sensie społecznym zapewnia poczucie wartości osoby, im wyższa twoja konsumpcja tym wyższa twoja pozycja społeczna"- jasne że tak, tylko ja neguję takie poczucie wartości bo jest ono oparte na tym kim jesteś ale na tym co i jak wiele posiadasz. Ty nie? To kim Ty jesteś i jakie rozwiązania proponujesz?

"Nie ma w tym nic dziwnego

"Nie ma w tym nic dziwnego gdyż to sposób produkcji kształtuje kulturę, a nie kultura sposób produkcji."- wierutna bzdura, ponieważ te wpływy działają w obie strony, a nie jak to sugerujesz - w jedną.
"Dziwie się, ze takie teksty pojawiają się na portalu "anarchistycznym", gdyż są tym samym co manifesty "pro-wyborcze" typu wybieraj.pl."- gdzie w tekście widzisz prowyborczość?
Mam wg Ciebie wmawiać ludziom, że nie mają wpływu na rzeczywistość bo ona dzieję się sama?

Damian, może takie teksty

Damian, może takie teksty się pojawiają, bo to są tematy które nurtują osoby z ruchu okołoanarchistycznego i choćby po to, żeby podyskutować o tym. Generalnie zgadzam się z twoimi uwagami do tego tekstu, choć może niepotrzebnie przybrały ofensywny ton, bo wtedy trudniej będzie przekonać osób, które "nie rozumieją o co ci biega".

Nie zlikwidujemy kapitalizmu zmieniając swój styl życia, bo on stanie się po prostu kolejną niszą, jak niestety skłoty czy ogólnie tzw. kultura alternatywna. Damian pisał o hipisach, bo to oni próbowali na dość dużą skalę realizować twoje Punktorze postulaty - "odpadnięcia" od społeczeństwa kapitalistycznego, "szycia sobie koszul" itd. Znałem nawet parę takich osób. Oczywiście sama idea jest piękna i prywatnie cenię ludzi którzy potrafią jeszcze sobie uszyć koszulę, czy upiec chleb, ale nie jest to propozycja która by w istotny sposób podważyła system kapitalistyczny który generuje problemy które cię dręczą.

Większość społeczeństwa

Większość społeczeństwa akceptuje założenia kapitalizmu, tylko nie pisz ,że nie wiedzą co jest grane i są zmanipulowani,bo to samo oni mogą powiedzieć o anarchistach. Skoro tak wyglądają sprawy może już czas przestać reedukować innych ?
Nie mówcie ludziom co jest dla nich dobre,bo to nie ma nic wspólnego z wolnością.

Ja np nie jestem anarchistą

Ja np nie jestem anarchistą - po prostu dojrzałem i co nieco poczytałem - ale zaglądam na ten portal wielce często, bo to, o co się upominają anarchiści jest po prostu trafne i słuszne. Nie zgadzam się co do teorii, która jest wierutną bzdurą, nie zgadzam się co do działań (mimo to chodzę na wszelkie wolnościowe dema itp.), ale to jest dla mnie ważne. Nie wolno mi? Tak po za tym, to anarchiści to byli może jeszcze kilkadziesiąt lat temu, dziś ich nie ma, bo nikt nie ma jaj, aby pierdolnąć bombą w oficiela. Może ty jesteś the last one, ten true do bólu, tylko jeśli się wie czym internet jest, oprogramowanie, jakie się tam rzeczy kryją, czym są media, to się spytam, co tu do kórwy nędzy robisz?

"Ty nie? To kim Ty jesteś i jakie rozwiązania proponujesz?" - no właśnie.

Ty nie masz jaj by

Ty nie masz jaj by pierdolnąć bombą - ja jej nie rzucam bo nie bo to żyje by rajcować takich poturbanców jak ty. Jak chcesz rzucać to rzuć. Jak masz trochę inteligencji to przepisy sam znajdziesz.

Gadki o rzucaniu bomb

Gadki o rzucaniu bomb pozostaw policyjnym prowokatorom, ok?

dlaczego właściwie to

dlaczego właściwie to krytykujecie? dobry tekst. odrzucanie konsumpcjonizmu jest dobrą ideą. tak samo jak fair-trade, tylko inaczej argumentowane.
jest takie odwieczne filozoficzne pytanie: mieć czy być? typowy konsument mówi "mieć". a myślę, że większość z nas "być".
a te gadki o hipisach to sobie możecie zostawić... czy idea d.i.y. nie była czasem punkowa? :)
dobry tekst, dobra idea, aczkolwiek nie jedyna droga w tym... piewrszy komentarz jest aż głupi :/

No, ja teżmówię,że

No, ja teżmówię,że "stara zasada punkowa DIY", ale prawda jest taka, że punks monopolu na to nie mają. Wspominani hipisi chociażby pełni realizowali tę ideę. Nie przesadzajmy. Albo w PRLu mr Adam Słodowy.

"Zrób to sam", to

"Zrób to sam", to propozycja jednej z dróg. Bardziej chciałem zwrócić uwagę na to co się dzieje z ludzką psychiką i jaka kulturowa mentalność się tworzy.
"Nie mówcie ludziom co jest dla nich dobre,bo to nie ma nic wspólnego z wolnością."- Jasne! Więc nie broń dzieciakowi obżerać się do woli w McDonald aż się roztyje, a jedyną jego rozrywką będzie gra na playu. Niech się tworzą kolejne szczęśliwe pokolenia grubasów i anorektyczek. Niech żyje wzajemna szczęśliwa zawiść miedzy sąsiadami o to kto ma bardziej wypasione auto i bardziej sztuczną żonę. A później spokojnie patrz jak obżarte grube dzieciaki zostawiające niedożarte pizze w supermarketowych jadłodajniach na pasażach- kontrastują z niedożywionymi zbierającymi monety z koszyków. Tam gdzie nie ma szacunku dla jedzenia tam nie będzie szacunku dla sprawiedliwości.

Ofensywny ton wynikał, z

Ofensywny ton wynikał, z tego, że artykuł niepodpisany wyglądał jakby był przeskanowany z jakiegoś punkrockowego zina i obawiałem się, że zaraz tego typu mądrości będą nas zalewać zewsząd.
To, ze tego typu kwestie nurtują środowisko "okłoanarchistyczne" nie jest argumentem, bo przed poprzednimi wyborami to właśnie środowisko nurtowało głownie to aby odsunąć od władzy "buracką" Sammobronę i LPR, i spora część tego środowiska poszła głosować. I na CIA nie pojawiały się wówczas artkuły namawiające do głosowania, choć w sieci takowe widziałem. Nie fetyszyzująz "nie głosowania", bo ma ono wartośc jedynie symboliczną, widać jednak po tym, że to środowisko nie potrafi dokonywać głębszej analizy ogólnosystemowej i ulega przez to różnorakim "wolnościowo" brzmiącym sloganom, będącym na rękę jednej ze stron w rywalizacji pomiędzy grupami oligarchii rządzącej.

Sposób myślenia zaprezentowany w tym artykule (i wielu innnych subkulturowych analizach), jest własnie tego typu: pod pozorem rzekomego antykapitalizmu, przekazuje jego najbardziej typową logikę, rozbijającą wolę grupowego oporu na rzecz "prywatyzacji" problemów społecznych: system istnieje ponieważ ja, jako jednostka, jestem zbyt słaby i nie potrafię prowadzić wystarczająco ascetycznego stylu życia.

Jest to sposób myślenia o tyle groźny, że wynika wprost z indywidualistycznej kultury (której rzekomo się przeciwstawia) dzisiejszego kapitalizmu, a więc jest o wiele łatwiejszy do przyswojenia.

Osoby,które dostrzegają wady obecnego systemu wpadają w jego logikę i zmiast stać się organizatorami, aktywistami ruchu anarchistycznego, odpadają w celebrację swojego "alterantywnego stylu życia". Nie przypadkowo subkultury są "młodzieżowe", ludzie dorastają, łapie ich proza życia i okazują się "zbyt słabi" aby sprostać przykazaniom ścisłej ascezy.

Zresztą, samo podejście subkulturowe mimo kreowania pozornej alternatywy kulturowej, są wręcz idealnym zastosowaniem założeń kultury dominującej. Przeciętny punkowiec, jest archetypem marketingowego "targetu", człowiekiem łączącym styl konsumpcji, styl ubioru, filozofię życiową itd. Czyli tym co idealna kampania marketingowa ma osiągnąć - całościowego konsumenta. Istotą konsumpcji jest nie konsumowanie produktów, tylko symboli - co w przypadku subkultur traktowane jest jako główny ich fetysz.

To nie jest też tak, że to co w tym artykule to "jedna z dróg". W praktyce te drogi się po prostu wykluczają, gdyż wynikają z całkowicie odmiennych sposobów myślenia o rzeczywistości. Pierwszy komentarz pod tym wywodem nie jest więc wcale "głupi", jest dokładnym tego zobrazowaniem. Dla kogoś patrzącego przez pryzmat subkulturowego indywidualizmu, zagadnienia dot. społecznej organizacji są po prostu bzdurą.

"Ofensywny ton wynikał, z

"Ofensywny ton wynikał, z tego, że artykuł niepodpisany wyglądał jakby był przeskanowany z jakiegoś punkrockowego zina i obawiałem się, że zaraz tego typu mądrości będą nas zalewać zewsząd" - a to rozumiem że źle, i zaraz się dowiem, że anarchizm musi się odciąć od "dziecinnych subkultur". Jakby było tak, jak było za czasów zinów punkowych, kiedy anarchizm był praktykowany na "stricie" i w życiu codziennym, a nie w internecie, to by było całkiem nieźle, wiesz?

Od tego trzeba zacząć człowieku, aby jednostki były silne, bo co z tego, że ich zbierze kilkadziesiąt, jak będzie to kilkadziesiąt słabych jednostek?

"Nie przypadkowo subkultury są "młodzieżowe", ludzie dorastają, łapie ich proza życia i okazują się "zbyt słabi" aby sprostać przykazaniom ścisłej ascezy." - subkultury są młodzieżowe, bo w dużej mierze dzisiaj są sztucznie kreowane, i potem zrzuca się je, jak każdą modę, która zaprząta głowę, kiedy inne sprawy są ważniejsze.

To co piszesz o "przeciętnym punkowcu", to są bzdury, bo w stosunku do takich ludzi nie można używać tego określenia. Inna sprawa, że punk rozłożył ręce, i nic nie robi z tym, że tymi jego symbolami sobie bezczelnie kupczą. No, ale skoro dziś studiowanie jest niemodne, a gazety jak GW to ścierwo, którego nie tyka się, to skąd mają wiedzieć, o co z tymi memami, kodami kulturowymi czy symbolami chodzi.

"Dla kogoś patrzącego przez pryzmat subkulturowego indywidualizmu, zagadnienia dot. społecznej organizacji są po prostu bzdurą." jest bzdurą, bo w mniejszym lub większym stopniu subkultura jak punk, jest grupą ludzi którzy wyszli, czy chcą wyjść z tego społeczeństwa, nie być jego częścią. Racjonalnie czy instyktownie, są to ludzie którzy widzą więcej, niż to społeczeństwo, i z powodu bycia poza, mają szerszy ogląd na świństwa społeczeństwa. Pojawia się taka myśl - skoro oni to takie chuje, to czemu niby mamy się dla nich poświęcać, i działać pośródnich ku ogólnemu zbawieniu? Jesli zaś działać, to skutecznie, a skuteczne działanie nie polega na rozdawaniu ulotek, które notabene są żebraniem o zainteresowanie, tylko na użyciu metod socjotechnicznych, a z tym jest cienko (kasa wykształcenie etyka).

I dodam, że wcale nie trzeba być punkiem czy squotersem, aby być poza światem codziennej konsumpcji. Sąludzie,dlaktórych tokwestia smaku i jakości, tacy którzy miast nowej plazmy i dziadostw z IKEI będą dłubać w stareńkim Harleyu Davidsonie, bo on jest prawdziwy i piękny. Albo ludzie zajmujący się Zen czy głęboko buddyzmem, sztukami wal, czy też doświadczający niewyobrażalnych dla nas stanów przy wspinaczce na Czomolugme.

A kto sugeruje, że trzeba

A kto sugeruje, że trzeba być punkiem aby być poza codziennym światem konsumpcji? Ja? O żadnej subkulturze w tekście nie było mowy. Poza tym możesz kupić w empiku "inny świat" czy "przegląd anarchistyczny" bo to też funkcjonuje w systemie, wiec nie mów mi o sprzedaży symboli subkulturowych kiedy bezpośrednio sprzedaje się myśl anarchistyczną.
Zresztą symbole anarchistyczne tym bardziej.
"Sposób myślenia zaprezentowany w tym artykule (i wielu innych subkulturowych analizach), jest właśnie tego typu: pod pozorem rzekomego antykapitalizmu, przekazuje jego najbardziej typową logikę, rozbijającą wolę grupowego oporu"- gdzie ten grupowy opór? Może Ty widzisz jakąś ogólną wolę ludu, bo ja nie widzę nic prócz większej masy biernych jednostek i kilku bardziej lub mniej drapieżnych grup interesu. Czasem zdarzają się strajki i zainicjowane przez świadomych i biegłych pojedynczych ludzi jakieś grupy oporu i to wszystko.
"Osoby,które dostrzegają wady obecnego systemu wpadają w jego logikę i zamiast stać się organizatorami, aktywistami ruchu anarchistycznego, odpadają w celebrację swojego "alternatywnego stylu życia"- możesz wytłumaczyć co znaczy być aktywistą i organizatorem ruchu anarchistycznego nie będąc jednocześnie alternatywą?

Nie piszesz o subkulturze,

Nie piszesz o subkulturze, tylko twoje propozycje "polityczne" są wezwaniem do tworzenia subkultury, dlaczego - już pisałem w pierwszej odpowiedzi. Sama perspektywa "ucieczki od systemu" jest także na wskroś subkulturowa. Jest dokładnie tak funkcjonujesz w tej kulturze i od niej nie uciekniesz. Ta kultura w której funkcjonujesz istnieć będzie tak długo jak istnieć będzie taki a nie inny system społeczno-gospodarczy. Pytaniem jest tylko czy to fakt, że ktoś spożywa posiłek w jakiejś restauracji jest większym problemem od tego, że w samej tylko Polsce kilka milionów ludzi codziennie zastanawia się czy w ogóle coś spożyje?

Tak na prawdę to ty w ogóle mało widzisz. Zdaje się, że zasadniczo mało wiesz o kwestiach społecznych. Może to dlatego, ze postrzegasz rzeczywistość przez pryzmat "przekaźników informacji", a nie w ramach własnego zaangazowania społecznego. Bo fakt, że ty dostrzegasz, ze "czasem zdarzają się strajki i zainicjowane przez świadomych i biegłych pojedynczych ludzi jakieś grupy oporu i to wszystko." Bo to są po prostu fakty medialne.

Ja widzę dziesiątki osób, poświęcających nawet po kilkanaście godzin dziennie na organizowanie, spotkania, dyskusje, wyjazdy, pracę merytoryczną i praktyczną. Widzę też setki osób, żyjących "alternatywnie" poświęcających dużo czasu na samodoskonaleniu siebie, nie jedzą niezdrowego jedzenia, potrafią godzinami przygotowywać sobie "biologiczne humusy", jeżdzą rowerami po lesie kontemplując przyrodę - generalnie żyją tak "alternatywnie" jak tylko się da. Jakoś tak dziwnie się składa, że te grupy się nie przenikają. Ci pierwsi nie mają po prostu czasu na dzierganie sobie sweterków. Dziś tu i teraz potrzeba właśnie takich ludzi.

W latach '90, istniał w Polsce potężny jak na ten kraj ruch tzw. sceny nizależnej, tak na oko zaangażowanych było w niego przynajmniej kilkanaście czy nawet -dziesiąt tysięcy osób. W dziesiątkach gazetek, które w jego ramach było wydawanych, można było przeczytać dziesiątki podobnych manifestów jak ten powyżej. Cały ten ruch, był niezwykle alternatywny i postępował (przynajmniej nominalnie) według tych anty- konsumpcyjnych przykazań. W tym samym czasie przez Polskę przewalała się potęzna fala strajków, manifestacji, skierowanych przeciwko "terapii szokowej" i prywatyzacji. Ten ruch został zduszony przez centrale związkowe, władze i bezlitośnie szydzące z protestujących media. Ci ludzie nie otrzymali żadnego wsparcia praktycznego czy merytorycznego. "Alternatywa" była zajęta celebracją swojego prywatnego stylu życia, to był zupełnie inny świat dla nich, oni byli stworzeni do "wyższych" celów. A gdzie są dziś ci ludzie? Nie ma ich, z rorzewnieniem wspominają czasy swojego "mlodzieńczego buntu". Od lat 60. tego typu hasła, które głosisz w artykule są ciągłym "wentylem bezpieczeństwa" spychającym ruchy mogące stać się radykalnymi w stronę nic nie znaczącej kontestacji i prób indywidualnej ucieczki od "systemu". Na Zachodzie w tą pułapkę, wpadają wciąż to nowe pokolenia potencjalnych aktywistów, w Polsce strata jednego pokolenia już starczy.

Ty naprawdę nie musisz nikogo przekonywać do indywidualnej kontestacji, takich ludzi i tak będzie zawsze sporo, bo tak jest po prostu łatwiej. Natomiast tu i teraz potrzeba jest ludzi, którzy zajmą się konkretną robotą w ruchu. Czego życzę Tobie i wszystkim czytelnikom.

Wszystko wskazuje na to,że

Wszystko wskazuje na to,że zdawkowo traktujesz słowo "kontestacja". Jeśli wg ciebie kontestacja to kontemplacja przyrody na rowerze,jedzenie vegeciastek,tudzież wydawanie gazetki to masz rację. Jednak czy rzeczywiście można nazwać taką postawę kontestacją? Ubolewasz nad postawą ludzi,czy masz jedank prawo decydować za nich ? Robią to na co ich widocznie stać. Nie bądż takim belfrem ;)

Nie, oni oczywiscie mają

Nie, oni oczywiscie mają jak najbardziej prawo korzystać ze swojej uprzywilejowanej pozycji, wobec tych których nie stać na takie przyjemności. Miłej zabawy im życzę z całego serca....

Świetnie rozumiem o co Ci

Świetnie rozumiem o co Ci chodzi, ale nie namawiam do "ucieczki od systemu" a jedynie przedstawiłem problem.
Może nieporozumienie wynika z tego że mnie bardziej interesuje inna strona kapitalizmu - ta kształtująca zachowania, psychikę i mentalność społeczną oraz jednostkową.
Poza tym czekam na teksty dotyczące języka kapitalizmu(swoista nowomowa) i jego wpływu na społeczne zachowania.
Może też jakiś tekst instruktażowy o tym jak zorganizować i zainicjować strajk pracowniczy nie tylko w sensie formalnym ale też psychologicznym.

Zauważ, że odnosiłem się

Zauważ, że odnosiłem się tylko i wyłącznie do ostatniego akapitu twojego tekstu. Każda analiza jest oczywiście potrzebna, problem jakie wnioski taktyczne się z niej wyciaga...

"Wywodzą się z tego samego

"Wywodzą się z tego samego nurtu dyskursywnego, próbującego wmówić wszystkim, że mają oni realny wpływ na otaczającą rzeczywistość" - podsumowanie calej postawy ruchu anarchistycznego. Jak ktos mowi ze mozna cokolwiek ogolnie zmienic, to zaraz wjazd na niego. Sekta czcicieli siedzenia na dupie i internetowego napinactwa?

I prosze bez tekstow o organizacji spolecznej, takie same bzdury lecialy gdy ktos kwestionowal bojkot wyborow - a bo beda dema, spotkania lokalnych spolecznosci, wywiady mialy byc, wizyty w zakladach pracy... ;) A wyszlo tyle ze ci co nie poszli na wybory poszli na tanie wino, w ramach akcji wprowadzania anarchii we wlasnej watrobie.

Ja mam nadzieje, że kolega

Ja mam nadzieje, że kolega fenris stanął na wysokości zadania i zrobił te wszystkie rzeczy o których pisze. Swoją drogą akcja bojkotu wyborów ukazuje własnie mizerię środowiska anarchistycznego, które budzi się raz na 4 lata, aby zaraz zasnąć, aż do kolejnej wyrwanej z kontekstu akcji. To o czym piszesz powinno się dziać codziennie, 7 dni w tygodniu, 365 dni w roku - jedni to robią, inni nie, ale nie będę już takim "belfrem"...

A swoją drogą, mam nadzieje, że jesteś zadowolony ze zmian które wprowadziłeś idąc na wybory. Sądząc po nikłym zainteresowaniu "alternatywistów" kwestiami np. zmian w kodeksie pracy (które de facto idą w kierunku całkowitej kryminalizacji niezależnego ruchu związkowego) i porównując je z zainteresowaniem ministrem Giertychem, widać, że są oni zadowoleni z nowego rządu. A potem za rok, znowu jakiś "alternatywista" narzekać będzie jaki to marazm w ludziach, bo nawet nie chcą związków zawodowych zakładać i w ogóle "tępa szara masa". Taka to już logika tej naszej "alternatywy"...

Kurwa. A co można innego

Kurwa. A co można innego robić, niż kontemplować przyrodę na rowerku, wydawać gazetkę czy godzinami robić humusy biologiczne? I inny tego typu szajs, typu robienie gigów, pisanie tekstów dla kapeli, czy prganizowanie demo, czy grafitti czy co tam jeszcze. Kolega jak rozumiem, szaleje po dachach ze snajperką, podkłada bomby, śpiącym politykom podrzyna gardłą, wlecze za samochodem nocą pedofili i handlarzy żywym towarem, tak? Szkoda tylko, że system jest tak wszechpotężny, że nie przepuszcza wiadomości do ogółu z twoich działań...

A związki zawodowe sobie wsadźcie, to nie jest droga. Drogą jest stawanie się jednostek silnymi i nieustępliwymi, aby potem one się łączyły i prowadziły walkę. A nie że gówno warci ludzie łączą się i robią zadymę bez sensu. Jak będzie kilka gówienek, to jak się je zrzuci na kupę, to będzie wielekie gówno. I tyle na ten temat.

Super tekst :)

Super tekst :)

Dodaj nową odpowiedź



Zawartość tego pola nie będzie udostępniana publicznie.


*

  • Adresy www i e-mail są automatycznie konwertowane na łącza.
  • Możesz używać oznaczeń [inline:xx] żeby pokazać pliki lub obrazki razem z tekstem.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <a> <em> <strong> <cite> <ul> <ol> <li> <blockquote> <small>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.