USA: Koncern Google przerzuca koszty utrzymywania łączy na internautów

Świat | Gospodarka

Firma badawcza Precursor opublikowała wyniki badań na temat wykorzystywania transferu sieciowego. Okazało się w nich m.in. że Google odpowiada za 16,5% całego ruchu w amerykańskiej Sieci. Do 2010 roku odsetek ten wzrośnie do 37%.

Z badań wynika, że Google zapłaci w 2008 roku łącznie 344 miliony dolarów za utrzymanie swoich łącz. Stanowi to jedynie 0,8% wydatków na ten cel ponoszonych przez użytkowników w USA. Udziały Google'a (16,5%) są więc około 21 razy większe niż realne opłaty ponoszone przez amerykańską korporację. Z danych Precursora wynika, że firma powinna rocznie płacić za swój transfer około 6,9 mld USD.

Google jest jednym z najważniejszych filarów projektu Internet For Everyone. Spółka chce, aby tanie i szybkie łącza trafiły do wszystkich domów w USA. Tymczasem gdyby firma opłacała rzeczywiste koszty generowanego przez siebie ruchu sieciowego, to ceny spadłyby już dawno temu.

W sytuacji, gdy dyrektor generalny Google'a Eric Schmidt jest jednym z najważniejszych doradców prezydenta-elekta Baracka Obamy, szanse na zmniejszenie kosztów ponoszonych przez internautów na utrzymywanie korporacji Google są praktycznie zerowe.

Cały raport można pobrać tutaj: www.netcompetition.org/study_of_google_internet_usage_costs2.pdf.
Źródło: Precursorblog.com, webhosting.pl

Dawno nie czytalem takiego debilizmu

Wlasciwie nie wiadomo o co chodzi. Czy zapytania i odpowiedzi wyszukiwarki i innych uslug Googla generuja 16,5% ruchu? I Google ma za to placic? Ktos stowrzyl antyGooglowska papke dla mas nie warta uwagi.
Nie bardzo rozumiem zasadnosc oplat w stosunku do generowanego ruchu. Czyli skoro ja generuje 0,000001% ruchu ogolnopolskiego, powinienem placic nie wiecej niz 1gr rocznie?
A moze skoro ruch na moim laczu spowodowany jest przez rozne strony, powinienem podzielic moja oplate na ich wlascicieli i wyslac im faktury.
Papka informacyjna. Widac firma nazywa sie Precursor nie bez kozery.

W raporcie napisano, że

W raporcie napisano, że chodzi o ruch botów googlowych indeksujących strony. Być może uważasz, że każdy z nas powinien finansować General Motors, Citibank, Google, płacić podatek Microsoftowy przy kupnie nowego komputera, itp., nawet jeśli nie chce korzystać z ich usług.

Ja jednak uważam, że faktycznie każdy powinien pokrywać koszty funkcjonowania sieci proporcjonalnie do tego w jakim stopniu ją wykorzystuje.

Nawet liberałowie by się z tym zgodzili. Tylko wymierający fani neoliberalizmu mogą jeszcze publicznie głosić pogląd, że wszyscy powinniśmy wspierać udziałowców megakorporacji.

No i dokladnie jest tak jak

No i dokladnie jest tak jak mowisz, ja place sobie za 7Mb/s i wiecej nie wykorzystam. Google placi pewnie za wiele i to szybszych lacz i je wykorzystuje. Nie widze w tym problemu. Kazdy placi proporcjonalnie do tego ile wykorzystuje.

Jakos nie odczuwam dzialnosci botow googlowych na moim kompie. To ze Google ma szybkie lacza a ISP maja wolne i same boty pozeraja 16% ich laczy to jest problem dostawcow, a nie Googla. Moze jeszcze powinni placic ludziom odszkodowanie za to ze zabieraja czas procesorow ich serwerow w czasie renderowania stron, ktorych nie czyta czlowiek, tylko analizuje bot? Paranoja.

Przyklad, ja z moim 7Mbps moge sciagac plik z predkoscia okolo 920KB/s, jezeli ktos ma serwer na laczu np 1Mbps to jestem w stanie zapchac mu cale lacze. Czy tez powinienem w takiej sytuacji kopsnac mu troche kasy za lacze? No i jeszcze doplacic innym ktorzy nie moga sciagac przeze mnie? Mysle ze to godzi w wolnosc internetu.

Co do zarzutu ze chcialbym wspierac GM, Citybank itd, to nie, uwazam ze przedsiebiorca popelniajacy bledy powinien zbankrutowac, a nie dostawac jalmuzne od panstwa. Co do Googli to nie odczuwam, zebym ich wspieral, a raczej pracujac w firmie blisko wspolpracujacej z Googlami podejzewam ze jest na odwrot ;)

W newsie i raporcie jest

W newsie i raporcie jest wyraźnie napisane, że Google NIE PŁACI proporcjonalnie do generowanego przez siebie ruchu - (344 miliony dolarów zamiast 6,9 mld dolarów).

Co do indeksu google, generowanego dzięki botom - stanowi aktywa Google, które decydują o wartości tej firmy. To chyba normalne, że firma powinna zapłacić pełną cenę za zdobycie tych aktywów?

No to albo tym raportem

No to albo tym raportem mozna sie podetrzec (ale nie bede go drukowal w tym celu) albo czegos nie kumam. Sklanialbym sie ku pierwszemu. Jestem inzynierem i robie w tej branzy wiec chyba mozna mi to jasno wytlumaczyc. Postaram sie zrozumiec.

Jezeli Google placi $344M rocznie za lacze internetowe, to ma pewnie szerokosc lacza, dajmy na to, kilka, kilkanascie Gb/s wyjscie na swiat (wartosc z kapelusza, prawdziwa jest pewnie tajna). Wiec fizycznie nie jest w stanie wygenerowac wiekszego ruchu niz ten za ktory placi swojemu ISP. Jezeli dzierzawca lacza chce tyle to jest jego sprawa. Firma Precursor moze sie zglosic do Googla i zaoferowac im lacze o tych samych parametrach za 6,9mld dolarow, mysle ze na pewno zmienia dostawce. Jezeli generuja zbyt duzy ruch w sieci, to moze maja za szybkie lacza?
Poprostu nie rozumiem celowosci tego raportu i wnioskow jakie wyciagnieto. No ale coz 15lat w branzy Internetowej to moze za krotko?

Dobra, kumam

Ale dalej nie moge sie zgodzic. Jezeli Jan Kowalski ma lacze 7Mb/s i placi za nie 80zl to takze jest jawna niesprawiedliwosc i dysproporcja pomiedzy jego oplata do ogolnej sumy oplat za lacza internetowe w Polsce oraz szerokoscia jego lacza do sumy przepustowosci wszystkich lacz w Polsce. Na szczescie mamy wolna konkurencje i cena lacza nie zalezy od tego. Ludzie w akademikach maja czesto net za darmo i bardzo szybkie lacza. Dlaczego mam sponsorowac studentow (juz im studia sponsoruje)?

Co do aktywow Google'a, to ze rzekomo trzeba sie zrzucac na ich kapital w postaci bazy stron, to ci sie nie podoba, ale korzystanie za darmo juz tak? No chyba, ze nigdy nie korzystasz z wyszukiwarki, Earth, Gmail, Picassy, Youtube...

Dlaczego oburza cię

Dlaczego oburza cię sponsorowanie studentów, a nie oburza cię sponsorowanie nastawionej na zysk korporacji? Przecież cały ruch wygenerowany przez studentów, nawet jeśli przyjąć, że na okrągło ściągają filmy z P2P, jest nieporównywalnie mniejszy.

Co do Google, gdyby nie udostępniało wyszukiwarki za darmo, to jej aktywa nie byłyby nic warte. Uważam, że warianty zdecentralizowane, oparte na P2P, są dużo ciekawszą alternatywą technologiczną. Ograniczenie dopłat do scentralizowanych usług Google może dałoby szansę alternatywnym wyszukiwarkom P2P.

Byc moze dlatego ze za

Byc moze dlatego ze za dostep do internetu zanim powstalo Google (uzywam internetu od 1993 roku) placilem wiecej, wiec nie czuje zebym sponsorowal Google. Oczywiscie, jezeli mialbym placic polowe z tego co teraz gdyby Google placilo wiecej to jestem za. Ale niestety tak nie bedzie, bo placimy za szerokosc swojego lacza a nie za ruch generowany w sieci (bezposrednio).

Co do studentow to gdybym placil nizsze podatki i studia dzienne bylyby platne, bardzo bym sie cieszyl. Teraz jest dyskryminacja studentow zaocznych i wieczorowych. Sam konczylem studia dzienne ale bylbym sklonny za nie placic gdyby poziom byl wyzszy.

Cały internet to kapitalistyczne zło

Prawdziwy anarchista powinien walczyć z siecią.

Do tego to narzedzie sprzyja

Do tego to narzedzie sprzyja globalizacji.

Głupawy raport

Największy kretynizm, to stwierdzenie że Google powinno subsydiować Internet. Jedyny sensowny wniosek, jaki można wyciągnąć z tego artykułu, to taki, że przeciętny Kowalski (czy też Smith) nie wykorzystuje nawet 5% przepustowości swojego łącza. Nic dziwnego że ponosi stosunkowo większe koszty, bo płaci się za przepustowość a nie faktycznie przesłane dane.

Od dwoch dni to mowie, ale

Od dwoch dni to mowie, ale jak widac nienawisc do korporacji jest tak duza, ze ludzie nie potrafia tego zrozumiec.

nienawiść do korporacji

nienawiść do korporacji ???!!! jakoś jej nie widzę - ta strona, a zapewne i strony domowe komentatorów sa w bazie google! Czy boot zignorowal plik robots.txt? A może jak nas bot dodaje do listy to cacy? No bo kto nas znajdzie inaczej?

O to chodzi? Że nie ma alternatywy i dlatego G(....)e jest zły?

Nie twierdzę, że jest dobry ale nie tędy droga. Można przed tą korporacją zamykać swoje strony (odbierać prawo indeksowania), można bronić się przed ich reklamami (adblocki i podobne rozwiązania), można wreszcie zrozumieć, że nie jest jedyną wyszukiwarką i posednikiem w reklamie - że są jeszcze wszelakie wikie i podobne rozwiązania ... może można patrzeć i krok dalej: net stronek to już zinwigilowana historia. Na nowe czasy nadchodzi nowa sieć broniona przed inwigilacją (i indeksacją) zdecentralizowane w pełni anonimowe próby to TOR czy Freenet ... może czas zabrać się za odpowiednik funkcji google dla tej nowej sieci?

Tą nową sieć tworzą oddolnie ludzie nie godzący się z zastanym stanem rzeczy. Zamiast narzekać próbują stworzyć wolny internet - skorzystajmy z ich przykładu - jeśli tylko potrafimy pomóżmy im a zwłaszcza sobie. Koncerny traca swą butę, gdy przestaja być jedyną alternatywą.

Dodaj nową odpowiedź



Zawartość tego pola nie będzie udostępniana publicznie.


*

  • Adresy www i e-mail są automatycznie konwertowane na łącza.
  • Możesz używać oznaczeń [inline:xx] żeby pokazać pliki lub obrazki razem z tekstem.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <a> <em> <strong> <cite> <ul> <ol> <li> <blockquote> <small>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.