Oświadczenie trójmiejskiego anarchisty w sprawie koncertów “sceny” DIY hardcore punk.

Blog

Zdaję sobie sprawę, że teraz będę jeszcze bardziej niepopularny i nielubiany, ale do tego akurat można się przyzwyczaić oraz uodpornić aby nie bolało, a zresztą nie boli kiedy czyny są zgodne z własnym sumieniem. Psucie dobrej zabawy i odzieranie kurtyny obłudy z osób mianujących się anarchistami lub tylko częściowo anarchistami, czy byłymi anarchistami, bo po za zbliżonymi poglądami nie przekłada to się na realną działalność, to zdaje się ostatnio moja specjalność. Nawet wyjazd raz do roku na ogólnoświatową i ogólnokrajową demonstrację przy lokalnej bierności lub minimalnej działalności musi i jest wykluczeniem z ruch anarchistycznego. Oczywiście każdy ma prawo zgubić się będąc tak silnie zahipnotyzowanym przez specjalistów propagandy kapitalizmu i oddać się kuszącej zabawie, a nawet upajać się czerpaniem zysków i nie tylko materialnych z sytuacji w jakiej się znajduje. Nie muszę dodawać, że tylko dzięki samu sobie, swojej pracy i swoim wyrzeczeniom jak często słyszę zgodnie z kowalstwem swojego losu, a tym co się nie udaje to tylko dzięki swojemu lenistwie, swojej głupocie i jeszcze bzdurnymi oczywiście swoimi skrupułami.

Zawsze można też wrócić! Nie widzę potępienia gdy nie ma premedytacji, a właściwa refleksja pozwala się w końcu ogarnąć, tylko... po co żyć trudniej?

Powiem wprost. Stop koncertom “sceny” ( jakiej sceny? ) DIY hardcore punk nie wspierającym walki z systemem wyzysku! Stop „scenowym” koncertom nie wspierającym działań anarchistycznych, nie wspierających protestów w obronie uciśnionych ludzi oraz zwierząt! Stop obłudzie organizatorów takich imprez ( tak to nic innego jak tylko imprezy towarzyskie, a nawet ośmielam się powiedzieć imprezy pijackie ) i „zaangażowanych”, często tylko tekstowo kapel biorących w nich udział. Mało wam zabawy? Wspierajcie dalej całym portfelem komercyjne kluby i budżet naszego kraju alkoholizując się do upodlenia. A co tam więźniowie polityczni i nawet Rafał Górski ( wybacz kolego za wykorzystanie ) , a kto to w ogóle ten Górski? Co tam przyjście na demonstracje, na pikietę i nie punkowy koncert benefitowy? Jeden benefit rocznie wystarczy i szkoda, że właśnie ja swoją osobą wyczerpałem trójmiejski limit. Tak bezczelny jestem, a z tamtego szczęścia i setek widzianych ludzi oraz realnej pomocy pozostały dziś pustaka i żal. Dziękuję za te 10 zł od osoby ofiarowane dla mnie i za te tysiące złoty pozostawione rok w rok za barem. Co się dzieje z zyskami z koncertów? Nawet na anarchistyczne ulotki nie przeznaczacie kasy! No tak drukujecie własne plakaty na kolejną imprezę inwestując we wspomnienia jak to kto się najebał, kto był i jak fajnie kapela zagrała. Usprawiedliwienia nie ma! Usprawiedliwienia nie ma nawet przy tłumaczenia, że u nas płacimy więcej zespołom i miło jest wynagradzać ich lepiej. To już nie ma zasady grania za zwrot kosztów? Gdzie słynne DIY? Biznes to biznes! To jest alternatywny szołbiznes! Czasem ciężko artyści tek żyją z miasta do miasta i z kraju do kraju, a ich życie to jedna wielka impreza i choćby dlatego warto ją wspierać, bo realizują niespełnione cudze marzenia. Pieprzyć problemy! Pieprzyć kłopoty! Twoje zdrowie wzorowo oćwiekowany, obszytwkowany przyjacielu!ANARCHIA!

Ogólnie dorosłość coraz częściej wyklucza anarchizm, ale nie wyklucza bycia punk. Rodzina, dzieci, dom, samochód, praca, imprezy, ale już nie ma czasu i ochoty na pikiety. Co zresztą dają pikiety, a jeszcze kilku osobowe? Radykalne działania? To przestępstwo! To terroryzm! Zrobić benefit? Nie, się puszkę wystawi, to starczy, a jaka będzie ciężka od tych groszówek, a za barem tylko kolorowe papierki. Szklanka za szklanką piwa się leje i każdy się śmieje, a ten to zrobił, a tamten tak się ubrał hehe..Zobacz bracie znowu nam się udała impreza i wciąż mam w pamięci zdziwienie kapel kiedy im płaciliśmy za ich występy. Ech...warto było.

Ech..warto było poznać obłudę od środka i wyzbyć się złudzeń.
Stop koncertom “sceny” ( jakiej sceny? ) DIY hardcore punk nie wspierającym walki z systemem wyzysku!

Z anarchistycznymi pozdrowieniami
Bartosz Kantorczyk

Kantorczyk, kiedyś do

Kantorczyk, kiedyś do ciebie napisałam, że chyba za dużo myślisz o tej scenie punk. :-) Nie warto budować subkulturę opartą na buncie muzycznym i lajfstajlu... to nie koniecznie jest coś politycznego i jest tylko sposób spędzania czasu. Nie mam nic przeciwko politycznym zaangażowanym kapelom, ale mało kto jest najpierw aktywistą i potem muzykiem. W każdym razie, może czas po prostu rozstać z "sceną".

do kantora

"Ogólnie dorosłość coraz częściej wyklucza anarchizm, ale nie wyklucza bycia punk. Rodzina, dzieci, dom, samochód, praca, imprezy, ale już nie ma czasu i ochoty na pikiety. Co zresztą dają pikiety, a jeszcze kilku osobowe? Radykalne działania? To przestępstwo! To terroryzm! Zrobić benefit? Nie, się puszkę wystawi, to starczy, a jaka będzie ciężka od tych groszówek, a za barem tylko kolorowe papierki. Szklanka za szklanką piwa się leje i każdy się śmieje, a ten to zrobił, a tamten tak się ubrał hehe..Zobacz bracie znowu nam się udała impreza i wciąż mam w pamięci zdziwienie kapel kiedy im płaciliśmy za ich występy. Ech...warto było."

To rzeczywiscie inspirujące. Scena tzw niezalezna za 5 lat w wielkiej UE. Gotowy jestem sobie nawet wyobrazic ze jest koncert, przychodza ludzie w punkowych strojach a obok stoi puszka w ktorej zbierane sa pieniadze na wynajęcie profesjonalnej studenckiej agencji pikiet posiadajacej certyfikac iso3012. Wszystko wedle zasad rynku i oczywiscie demokratycznie dofinansowane przez komisje europejska. A co ;)

Każdy inny, wszzyscy

Każdy inny, wszzyscy równi, ale każdy aktywista;)?

nie wiem

po co wywalać z siebie frustracje? Nawet jeśli ma ona źródło w zachowaniu innych ludzi w tym wypadku z tzw. "sceny niezależnej" to czy zrobi to na nich jakiekolwiek znaczenie? Powątpiewam. Rozumiem że wywalenie z siebie własnych żali ma znaczenie terapeutyczne i pomaga. Jeśli oświadczenie ma kogoś ukłuć to już lepiej rozwieszać je w knajpach i rozdawać na koncertach, tu raczej nie trafi do tych do których powinno.

W 100% popieram tekst kolegi

W 100% popieram tekst kolegi Kantorczyka. We Wrocławiu też już zaczynamy powoli wykładać laskę na scenę punk. Dotyczy to nie tylko antykapitalizmu (co do tego już od dawna nie mamy złudzeń), lecz również antyfaszyzmu. Po co ochraniać pankowe koncerty, skoro żaden z najebanych cudaków ci nie pomoże w razie czego? Niech ich wytłuką lepiej...

Niech ich wytłuką lepiej?

Gdy anarchizujaca ANF ograniczala sie do plakatowania i innych dzialan propagandowych, punx z bandytami na czele postawili tamę boneheads rozwalajac puste nazistowskie glowy na ulicach naszego piastowskiego miasta, co zostalo zreszta okupione wieloletnimi wyrokami i litrami krwi.

Teraz we wroclawiu jest lighcik i noszenie siekiery na koncert jest postrzegane jako dewiacja, a kiedys to byla norma. Moze dlatego dzisiejsi young punks to cienkie bolki, ale jakos nie tesknie do czasow Ultra Violence.

I czasami widac stare twarze na koncertach, wiec moze ktos Ci pomoze:)

B12

Sądzę, że tzw scena na łonie ruchu @ to spore nieporozumienie. Elementy @ zawarte w ich biznesie, są o tyle dobre, że względnie dobrze się sprzedają. Przyznam, że nie lubię tej muzyki. Jednak to nie względy estetyczne powodują moim przekonaniem o potrzebie zakończenia tej ściemy. Siłą inercji "scena" zazębia się z ruchem @. "Scena" nic nie wnosi do ruchu (no może poza tymi samymi schematami muzycznymi granymi pod innymi szyldami :) choć do swego biznesu wykorzystuje szereg jego inicjatyw. Wniosek: więcej korzyści czerpie "scena" z ruchu niż odwrotnie.

Bartek ...generalizujesz i

Bartek ...generalizujesz i nie w pełni się z Tobą zgadzam.
nie wiem co to też znaczy rozstawanie se ze scena, w wykonaniu pani Akai??? pani Akai chyba nie bardzo zdaje sobie sprawę z faktu że w dużym stopniu wpierw słuchało się muzyki, a potem dorastało do pełno formatowego aktywizmu
podzielam Bartek niektóre - ogólne, nie spersonalizowane, argumenty dotyczące tzw. "sceny", ale z drugiej strony życie to nie tylko poważne zajęcia :)...to niby będąc aktywistą mam chodzić co najwyżej do opery??? czy jak???
parafrazując "jeśli nie mogę śpiewać to to nie jest moja rewolucja"
a kolega redskins wrocław, to też raczył przesadzić mówiąc, a niech się wytłuką...to może lepiej od razu im doradzić jakiś obóz, lub gułag??? to łatwiejsze niż próba docierania im do głów w jakikolewiek sposób

Od lat słychać

te same narzekania. Czasem wręcz dochodzi do absurdalnych sytuacji gdy dawni pankowcy po tym jak zostali "mości aktywistami" nie przyznają się do swoich "korzeni" a ich "aktywizm" zaczyna się sprowadzać do szydzenia ludzi z dredami czy irokezami którzy mieli czelność pojawić się na ich pikiecie. Bo wiadomo "takie cudaki psują medialny obraz" i dziennikarze skupiają się na nich, zamiast na prawdziwych "aktywistach". Jasne że nie ma co się pieścić i jeśli np. Trójmieście jest tak źle to warto o tym mówić. Zwyczajnie jakoś nie przekonuje mnie ta forma i nie wydaje mi się, że wpłynie ona w jakikolwiek sposób na zmianę sytuacji. Tu zresztą też natychmiast pojawiły się komentarze jaka to "scena" jest be. Tyle że z tego narzekania nic nie wynika. Matoł słusznie zauważył że nie ma co generalizować no i że nie tylko poważnymi zajęciami człowiek żyje. Po sytuacji na Rozbracie widzę że warto robić pankowe koncerty ( bo pozwalają dofinansowywać inne inicjatywy, wyluzować się, przyciągać nowych ludzi itp.itd) i tak samo widzę, że czasem warto przystopować z imprezami, bo ludzi alkohol i inne używki wykańczają... a to bardzo smutna sprawa.

Dobry tekst

Pełne poparcie

Tak jesteście między sobą

Tak jesteście między sobą skłóceni i nie potraficie znaleźć wspólnej platformy porozumienia bez szydzenia i wytykania sobie błędów nawzajem, że z polskiej sceny niedługo pozostaną tylko wspomnienia...

scena to chyba jużwspomnienie....

Tutaj R.A.S.H się zgadza z anarchistami i oczywiście mówi i napierd..., tam komus ubiór nie pasuje i włosy na demach bo źle to wygląda w telewizji [zapraszam do TVN jak chcesz być gwiazdą], tutaj Matoł mości pan anarchista kropotkin drugi się czepia, że na koncertach ludzie piją i palą [taka forma wolności wyższego moralnie nad resztą] itp itd każdy krytykuje zamiast robić swoje, wnerwiają mnie już te głupie spinki i co raz bardziej zachęcają mnie do odłączenia się od ruchu i jakichkolwiek akcji, a pozostawienie ich jedynie w swojej głowie... Kwestii wege już nawet nie poruszam bo książkę ze swoimi frustracjami co do ruchu mogę napisać tylko pytam po co ? Jest demo, przychodzi każdy kto chce, ubrany jak chce, itp -problem znika, czasami anarchiści są jak stare baby, szukają sobie choroby na siłę.

proponuje

nauczyć się czytać ze zrozumieniem :-)

tutaj Matoł mości pan

tutaj Matoł mości pan anarchista kropotkin drugi się czepia, że na koncertach ludzie piją i palą [taka forma wolności wyższego moralnie nad resztą]

ja coś takiego napisałem???
no to ciekawe...bo sam piję i pale , na koncertach także
popieram prośbe o czytanie ze zrozumieniem :)

Jakiś bzdurne to

Jakiś bzdurne to "oświadczenie"

Dlaczego niby koncerty HC punk miałyby wspierać walkę z systemem??? Koncerty to jest zabawa równie dobrze można napisać "stop koncertom sceny” metal/techno/rock/disco polo/ nie wspierającym walki z systemem wyzysku!"

A co do punka to jest to tylko styl względnie sposób życia ale mówiąc krótko subkultura jak każda inna. A subkultura z definicji nie ma nic wspólnego z walką z Systemem (nawet jeśli taki ma image) bo walczyć z systemem mogą jedynie ruchy polityczne/społeczne a nie grupy oparte na modzie odzieżowo-muzycznej. Więc nie wiem skąd te wymagania Kantorczyka.

A co do przekazu to więcej krytyki systemu widzę w dobrym hip-hopie niż w dużej części wspólczesnej "sceny" HC bądź crust punka. Pozatym wywodzi się on z nizin społecznych podczas gdy współczesny punk to w dużej mierze "grzeczna młodzież"

Scena to ściema od drugiej

Scena to ściema od drugiej połowy lat 90-tych. Zakopmy tego trupa, tak jak zakopać powinnismy trupa Hiszpani 36, 1968... Tak, mozna oczywiscie odwolywac sie do pogrobowych mitów, zyjacych 90 letnich hiszpanskich anarchistów, koncertow na rozbracie (na ktore przychodzi 20 osob), ale to juz było i jesli aktywisci potrzebuja psychoterapi niech sobie robia dobrze mitami... na to na co maja wpływ wlasnie ucieka im przed nosem - ruchu juz dawno nie widać, to co widać nie jest ruchem to sa epizody.

"Gdy anarchizujaca ANF

"Gdy anarchizujaca ANF ograniczala sie do plakatowania i innych dzialan propagandowych, punx z bandytami na czele postawili tamę boneheads rozwalajac puste nazistowskie glowy na ulicach naszego piastowskiego miasta, co zostalo zreszta okupione wieloletnimi wyrokami i litrami krwi."

No i co z tego? Stary jakie to były czasy? 15 lat temu?? Pamietam jak byłem dzieciakiem to panki tworzyly mocne ekipy i kolesie byli naprawde niezłymi asami (przynajmniej u mnie na osiedlu). a teraz?

Zresztą zostawmy już ten temat, jest dużo więcej ważniejszych rzeczy niż alternatywy mł./odzieżowe

Nie zgadzam sie z Toba. Punk

Nie zgadzam sie z Toba.
Punk to nie tylko alternatywna mlodziez, nie tylko rockendrollowy szwindel (biznes).
Zapominasz o kapelach (od street punkowych do anarcho-crustowych) dzialajacych od 15 i wiecej lat.
Zapominasz o starych zalogantach, zapominasz o dobrym skłocie.
Zapminasz i ignorujesz dorosłych ludzi, dla ktorych punk to linia zycia, nie styl obioru.
W tej lini jest miejsce i na koncert, i na zabawe, piwo i spoleczne zaangazowanie.

"Anarchia" punkowych kapel i zalog mocno rozni sie od true anarchizmu XIX wiecznych medrcow brodaczy i wspolczesnych aktywistow.

Nie kazdy chce byc "POLITYCZNYM WOJOWNIKIEM"

Lecz scena i srodowisko hc punx (mimo lokalnych wynaturzen) stanowi naturalne zaplecze sympatykow dla ruchu anarchistycznego.

Tekst Bartka to wynik

Tekst Bartka to wynik konfliktu dwóch osób, weźcie to też pod uwagę czytając.

Tekst Bartka to nie tyle

Tekst Bartka to nie tyle wynik konfliktu dwóch osób, co jego zawiści i frustracji, że nie każdy w Trójmieście robi to, czego mości Bartek raczy zażądać. Smutne to.

Komisarz Kantorczyk zrobił

Komisarz Kantorczyk zrobił ostatnio benefit na który niemal nikt nie przyszedł. Nic dziwnego, że szlag go trafia gdy innym udaje się robić to, co on chciałby ale nie potrafi. Ekipa, na którą wylewa zrodzone przez swe frustracje pomyje, poza tym że daje ludziom radość i możliwość wspólnego działania, wygenerowała grube tysiące złotych na FNB, chore zwierzęta czy na samego Kantorczyka. Kantorczyk, może to co robisz jest zgodne z twym sumieniem, ale to nie jest czyste sumienie i ludzie to widzą, mały człowieczku.

Grubę tysiące złotych?

Grubę tysiące złotych? Jak prać brudy to całkiem otwarcie skoro w tłumaczeniach i oczyszczaniu się mamy przechwałki. Tylko kiedy to było? Na samego głównego krytyka z rok temu, a na FNB oraz zwierzaki z 2-3 chyba i te pojedyncze gesty wiosny nie czynią. Po za tym nic sie nie dzieje i nawet mamy głosy, że tak właśnie jest jek najbardziej ok. Scena to ściema!

niby czemu scena to sciema?

niby czemu scena to sciema? bo nie jest na zawolanie ludzi, ktorzy nic dla niej nie robia, a jednoczesnie smia roscic sobie jakies wymagania?
dziwie sie ekipie robiacej te koncerty, ze w ogole cokolwiek tlumaczy, niech se frajerstwo zadne sensacji otwarcie pierze wlasne brudy a nie cudze.

Z tego co mi wiadomo to w

Z tego co mi wiadomo to w trójmieście od jakiegoś czasu nie dzieje się nic lub prawie nic oprócz cyklicznego przejazdu rowerowego i mało liczebnych działań pro zwierzęcych z głównym udziałem młodzieży gimnazjalnej i licealistów. Dlatego nietrafne jest trochę stwierdzenie "nie każdy w Trójmieście robi to, czego mości Bartek raczy zażądać". Trójmiasto umarło smutne to.

Co w tym cytacie jest niby nietrafne?

To co napisałeś powyżej bardziej potwierdza niż przeczy cytatowi - nic (niewiele) się nie dzieje, więc mości Bartek popada we frustrację i wylewa kubeł pomyj na ludzi, którzy nie spełniają jego oczekiwań (dodajmy, jak już ktoś tu wyżej napisał, że ludzie ci robiąc koncerty, o których mowa, zdołali przeznaczyć kilka tysięcy złotych na działalność FNB, schroniska dla zwierząt czy na samego Kantorczyka - widać lepiej byłoby gdyby nie robili nic, wtedy pan Bartek nie miałby potrzeby ich oczerniać).

Ordung must sein!

Punki wolą chodzić do knajpy na piwo i koncercik, a anarchiści-aktywiści do klubokawiarni, na kawkę i fajeczkę. I taka jest prawda. Tylko że co z tego ? Starsi mogą (nie muszą) dawać przykład młodym, a nie wściekać się i pouczać, surowo oceniać. Old punx nie za bardzo chcą być pouczani. A młode dzieciaki właśnie powiedziały, że starzy są be i szukają alternatywy. Przychodzą na koncert, a tam znowu bura. Albo wpierdol...

I po co te konflikty ? W końcu ktoś dojdzie do wniosku, że punk nie jest anarchizmowi potrzebny, bo są inne gatunki muzyczne np. reggae, samba itd.

A jest potrzebny ?

Jest wiele form wyrazu artystycznego i istnieją inne zaangażowane zespoły tylko forma się zmienia. Znowu moja wypowiedz wcześniejsza nie przeszła przez cenzurę, widać była nie bardzo poprawna politycznie ot wasz anarchizm, pzodr dla ekipy CIA i Matoła ;]

Jednoczmy się i zwyciężajmy

Ludzie! Jeśli chcemy zmieniać świat zacznijmy od siebie. Tolerancja nie tyczy się tylko koloru skóry ale także sposobu życia, ubrania, myślenia, wierzeń itp. różnic między ludzkich. Jeśli będziemy patrzeć na to co nas może łączyć, a nie tylko na to co może nas dzielić to razem będziemy na prawdę silniejsi , a na demonstrację bedzie przychodzić nie kilka jeszcze nie wykluczonych osób, a setki. Zaprezentował to wyżej przytoczony Rozbrat(dla niektórych "mit"), na którego demonstrację potrafiło się zjednoczyć ponad tysiąc osób. Ten sukces właśnie był ich właściwym podejściem to aktywizmu. Bez względu na różnicę to miejsce jest otwarte na ludzi o różnych poglądach i to jest ich sukces. Po za tym będąc zjednoczeni możemy więcej się czegoś od siebie nauczyć.
Zgadzam się z autorem, że alkohol zniewala i wspomaga system, jednak nikt nie jest święty i to że np. jestem ekologiem nie powinno oznaczać, że nie mogę wspólnie działać z osobą, która je mięso, , że przeszkadza mi to z nią organizować akcję w obronie np. lokatorów. Ja sam kiedyś wydawałem kiedyś więcej na alkochol niż na jakiekolwiek akcje, jednak to, że mogłem w nich uczestniczyć rozwinęło mnie w dobrym kierunku. Dajmy każdemu dorosnąc w ich własnym tępie. Dajmy ludziom żyć tak jak chcą. To ich wybór. Ja wychowałem się na punku, scenie, DIY itp.
To muzyka wprowadziła mnie w anarchizm, bunt, alternatywy. Kiedyś też może byłem typem, których postawa denerwuje niektórych. Teraz mogę powiedzieć, że aktywizm, skłoting,ekologia, punk to moje życie. Nie odcinam sie od korzeni, a staram się je rozwinąć w dobrym kierunku. Na zakończenie "Nie dajmy się podzielić jak wielogatunkowe bydło." Razem jesteśmy silniejsi. Razem możemy więcej. Razem nic nas nie pokona. - motto naszego programu radiowego

pełna zgoda Griks

no ale przekonaj choćby taką ekipę z CIA żeby umieściła choćby małą zapowiedź demonstracji w obronie Cegielskiego. Tego nie przeskoczysz bo w apelu ktoś z IP postanowił wyszczególnić Sierpień 80 i już jest beee ( to co że to jedyny związek zawodowy który choćby poprzez oświadczenia ale też fizyczną pomoc wspierał zawsze załogę HCP), Dogmatycy się obrazili i zapowiedzi demonstracji 23 października pewnie tu już nie będzie. Bo ważniejsze od praw pracowniczych staję się to kto z jakimi flagami przychodzi na demonstracje. Podobnie bywa na scenie, wzajemne animozje powstrzymują konstruktywne działania i zostaje tylko konsumpcja muzyki.

Co ty bredzisz człowieku?

Co ty bredzisz człowieku?

jak to co bredze

ze 3 razy wysyłane info o apelu IP - w sprawie udziału w demonstracji 23 października i jakoś nie doczekało się publikacji. Spoko mogę przeredagować tak by nie było tam słowa o S80 i wysłać jeszcze i z 5 razy, zobaczymy może opublikujecie. A ma się to tak do oświadczenia Bartka, że podobnie jak na "scenie" animozje blokują konstruktywne działania, i żeby nie było na pewno nie wynika to z tego, że tylko jedna strona ma zawsze słuszność, postępuje dobrze i słusznie. Na Lewicy.pl już się ktoś dopytywał w komentarzach, czy można liczyć na wasz udział w demonstracji, czy też ważniejsze od sprawy, będzie to że to demonstracja robiona przez "Solidarność" i pewnie ktoś z Sierpnia się jednak na niej pojawi. Wiadomo można samemu zareklamować akcje jeśli faktycznie prawa pracownicze są ważne, Zredagować zaproszenie po swojemu, nikt się na to nie obrazi (no chyba że napiszecie że trzeba przyjechać by połamać łapy Piekarskiemu za to co bredzi o ruchu anarchistycznym oraz rozliczyć Urbańskiego za współprace z Ziętkiem :-))) ale nawet coś takiego nie byłoby złe bo może dzięki temu znalazłaby się okazja aby pogadać. Bartkowi też życzę żeby znalazł okazje do pogadania z załogantami/subkulturowcami. Kto wie może się okaże, że w nich jest jeszcze trochę kontrkultury, a w nim trochę mniej frustracji i jakoś uda im się wspólnie działać.

Tutaj masz informację już

Tutaj masz informację już opublikowaną o demie: https://cia.media.pl/poznan_film_z_protestu_pracownikow_hcp_s_a Więc nie wiem o co biega.

żałość...

a dzisiaj tj. 16 pazdziernika informacji już nie ma...CIA robi się niestety żałosne
w swej "polityce redakcyjnej"...a co Wam k... chodzi?

Link działa. A co do

Link który wkleiłem powyżej działa. A co do informacji w kalendarzu, to część redakcji postawiła veto w sprawie reklamowania demonstracji żółtych związków zawodowych (w tym przypadku Solidarności). Dyskusja na ten temat trwa.

żałość...

nie rób se jaj kolego! kto znajdzie ten link? albo info wisi na głównej i
wszyscy mają dostęp do niego albo go nie ma jak w tym przypadku kiedy jest schowane
pod zupełnie innym tekstem
a co do dyskusji...żałość!!! to co? wcześniej część redakcji nie wiedziała kto
organizuje demo pod HCP?
nie wierzę!!! i Ty też dobrze wiesz że to co piszesz to ściemnianie...
ech!!!

przecież to nie "cała

przecież to nie "cała redakcja" wrzuca dane wydarzenie, tylko konkretny redaktor zdecydował o tym, a inni redaktorzy, gdy to zauważyli, postawili veto i stąd teraz tego wydarzenia w kalendarzu nie ma, a przedtem było. Ot i cała tajemnica.

Osobiście akurat jestem z frakcji która uważa, że w kalendarzu powinny być informacje o dużych protestach pracowniczych bez względu na to jaki związek je organizuje. Ale są tacy, którzy mają odmienne zdanie i uważają, że w ten sposób się uwiarygadnia żółte związki. Można się z tym nie zgadzać, ale nie ma co popadać w histerię.

żałość...

ja tam histerii nie widzę w tym co napisałem, ale każdy/a widzi inaczej
i nadal nie wierzę, że pozostała część redakcji nie wiedziała wcześniej kto organizuje
protest pod HCP
akurat tak sie składa, że znam osobę która wysyłała info o demie na CIA i mam
relację z pierwszej ręki jakie były problemy z jego umieszczeniem ( Sierpień80 :-) co nie? )
i dlatego nie wierzę w to co piszesz o dyskusji i o tym, że część redakcji ( zapewne Yak i Akai47 )
"nie zauważyła" czy nie wiedziała...a Ty oczywiście nie napisałeś do nich ani słowa co?
skończmy te ściemy oki?

tak się zastanawiam, po co

tak się zastanawiam, po co tracę czas na wyjaśnianie komuś, kto z góry ma już ustaloną odpowiedź.

Nikt nie napisał, że "pozostała część redakcji nie wiedziała wcześniej kto organizuje protest pod HCP". Ja np. doskonale wiedziałem kto organizuje, i co z tego? Po prostu części redakcji nie przeszkadza to że demo organizuje Solidarność (Sierpień czy Solidarność, to akurat niewielka różnica) i dlatego umieszczono to ogłoszenie. Potem osoby które sprzeciwiają się wstawianiu wydarzeń o demonstracjach organizowanych przez żółte związki zobaczyły że jest to w kalendarzu i to zdjęły i zgłosily sprzeciw wobec tej sprawy.

Nie wiem po co niby miałbym ściemniać w tej sprawie?

to ja :)

ja podjalem decyzje o puszczeniu na CIA infa o demonstracji pod HCP nie doczytawszy go do konca. ze jest to ktoras z koleji demonstracja pod HCP nie zapamietalem ze te akuratnie orgazniuje "S".

gdy inna osoba z redakcji zobaczyla to info to je zdjela jako przyczyne podajac "nie reklamujemy zoltych zwiazkow" trwa dyskusja na ten temat w redakcji narazie na dwadziescia kilka postow. jak wypowiedza sie wszyscy to bedzie wiadomo co dalej z tym eventem.

pozdrawiam

i zycze wszystkim mniej pochopnosci w ferowaniu wyrokow. CIA to nie jest jakas "grupa trzymajaca costam" tylko raczej kolko dyskusyjne i opinie sa bardzo podzielone :)

Napiszę wiecej potem.

Tekst miał wywołać dyskusję i o dziwo wywołał. Tekst miał obudzić sumienia, ale tego jeszcze nie wiemy. Niebawem na spokojnie i bez emocji odwołam się do wszystkich waszych komentarzy, a dziś tylko zapewniam, że nie jest on napisany pod wpływem konfliktu dwóch osób ( jakiego konfliktu? zwyczajnie mamy jakże różne poglądy i się nie dogadamy, no i dlatego nie utrzymujemy kontaktów, a tu trudno się wówczas kłócić ), ale wynikiem długich przemyśleń i obserwacji "sceny", a zwłaszcza trójmiejskiej "sceny" i jej funkcjonowanie. Oczywiście w życiu jest jeszcze czas na zabawę ale nie oszukujmy, że tworzymy jakąś alternatywę i zaangażowanie, ale o tym napiszę więcej potem.

Kantor

odezwę się do ciebie

w tym numerze już nie ma miejsca, ale pomyśl czy nie chciałbyś napisać czego właśnie na spokojnie o swoich przemyśleniach do INNEGO ŚWIATA, dobrze by było rozliczyć tzw. "scenę" z jej patologi i może ruszyć tych którym się jeszcze na niej chce działać do bardziej społecznych inicjatyw

drogi(Panie) Bartoszu

drogi(Panie) Bartoszu Kantorczyk. Jedna opinia anarchisty który widzi punk przez pryzmat frustaracji ma na celu co? Mam teraz pomysleć: ale punk to degeneracja, moda, a tekstami nic nie zdziała? Przeciez dokładnie to samo można powiedzieć o tym portalu jak i o niektórych anarchistach nie związanych z punk.
Spokojnie publikacje anarchistyczne można kupic w empikach, a wielu tu jest anarchistami sezonowo wykrzykujac kilka haseł albo myląc anarchizm z marksizmem, marzekając ze okładka nowego numeru "przeglądu anarchistycznego" jest chujowa.
Dzięki kapelom i ich tekstom niektórzy w ogóle sięgną myślą dalej niż poza trampki za 200zł z fajową kratką, nawet gdy je maja na sobie podczas koncertu.
Zawsze mnie bolało bardziej to chlanie na umór niż te zasrane drogie trampki, ale nie ma co generalizować i płakać. Jaki bedzie punk zależy od naszego nastawienia.
Ja życzę powodzenia w życiu.

Punktor

Totalitarna histeria, a nie żadne "oświadczenie anarchisty"..

Początkowo miałem (podobnie jak reszta moich kolegów z kolektywu, w którym wspólnie organizujemy koncerty) olać ten, ociekający jadem i kompleksami, stek bzdur, po części dlatego, że jest tak kuriozalny, po części przez wzgląd na znane (choć niezbyt sensowne) porzekadło, że tylko winny się tłumaczy, przede wszystkim zaś ze względu, że w ogóle potrzeba tłumaczenia się z tego, co robimy ze swoim czasem i że niekoniecznie pokrywa się to z oczekiwaniami osób postronnych, jest najzwyczajniej w świecie obraźliwa... Jednak chuj, widząc toczące się tu i ówdzie (szczęśliwie dość skromne) dysputy postanowiłem się przemóc i napisać co o tym ścieku sądzę...

Drogi Bartku, jakim cudem ktoś taki jak Ty ma czelność pisać o "odzieraniu kurtyny obłudy" przechodzi moje pojęcie. Czymże jeśli nie kwintesencją obłudy, jest granie serdecznego kumpla, rozmawiającego jakby nigdy nic i zapraszającego "na kawusię i ciasteczka" by dwa dni później tę samą osobę (wraz z trzema innymi, z których większością łączyły Cię również pozytywne, zdawałoby się, relacje) publicznie zbryzgać gnojem bzdur, półprawd, przeinaczeń i frustracji? Miałeś jakieś problemy z tym, jak organizujemy nasze imprezy, to mogłeś podzielić się nimi bezpośrednio z nami (choć i tak, że tak bezceremonialnie to ujmę, chuj Ci do tego co my robimy ze swoimi imprezami, jak Ci się nie podoba, to zamiast adresować postulat "słynnego DIY" do osób trzecich, zgodnie z nim "zrób to sam" tak, jak wg Ciebie należy, zamiast oczekiwać, że to my będziemy robić to, czego wymaga od nas sławny "anarchista" oczekujący od innych podporządkowania się jego woli), okazji jest przecież dość - masz nasze telefony, maile, wiesz gdzie mieszkamy, nierzadko się też spotykamy w różnych miejscach (w tym dwa dni przed Twym napuszonym apelem o bojkot naszych koncertów), wystarczyłoby naprawdę minimum dobrej woli... Obawiam się jednak, że Twa rosnąca frustracja każe Ci znajdować masochistyczną frajdę w, cytuję: "byciu niepopularnym i nielubianym"... Zatem łaskawie przestań pierdolić o obłudzie, gdyż sam nie masz pod tym względem sobie równych. Po tym osobistym wstępie, przejdę wreszcie do konkretów, przynajmniej na tyle, na ile umożliwia mi to chyba niezbyt kontrolowany (sądzę choćby po zaskakujących momentami konstrukcjach gramatycznych) słowotok Twego apelu...

1. Załóżmy na chwilę, że masz rację i nasze koncerty to tylko towarzysko-pijackie imprezy, w dodatku przynoszące wielkie zyski, które zdajesz się sugerować... Dlaczego miałoby Cię to boleć i jaki to powód by wzywać do bojkotu? Rozumiem, że sam masz niezbyt miłe skojarzenia z alkoholem i nie pijesz, ale czy to znaczy, że równie gorliwie i "anarchistycznie" będziesz zwalczał wszystkie inne imprezy, na których spożywane są procenty? Czy też jest jakiś konkretny powód, dla którego tylko te nasze spędzają Ci sen z powiek? Jeśli tak, to przykro mi, ale nie udało Ci się go w Twym "oświadczeniu" wyartykułować (chyba, że to, iż nie chcemy robić benefitów na cele dyktowane nam przez Ciebie lub Twego kolegę - albo nawet niedyktowane, niektóre powinniśmy zapewne odgadywać sami, ale oczywiście muszą one być po Twej myśli...). Mam też nadzieję, że podczas organizowanego przez Ciebie koncertu w Andersenie, gorliwie pilnowałeś by nikt "nie nabijał kabzy komercyjnemu lokalowi", w którym impreza się odbywała i że jeśli ktoś wyciągał w pobliżu baru jakiś "kolorowy banknot", to z anarchistyczną pieśnią na ustach wyrywałeś mu go niezwłocznie z ręki, przeznaczając na benefit (przecież inaczej jako organizator imprezy byłbyś odpowiedzialny za wsparcie, którego ów uczestnik koncertu udzieliłby budżetowi państwa)?

2. Narzekasz tyle na brak benefitów, a prawda jest taka, że większość robionych przez nas imprez (poza DIY Festem) nie przynosi zysków żadnych lub minimalne, a niekiedy również i straty (w drodze wyjątku, choć w sumie chuj Tobie czy komukolwiek, kto palcem przy nich nie kiwnął, do tego, zdradzę Ci, że z dwóch, które zrobiliśmy do tej pory od wakacji, jeden wyszedł na zero, a do drugiego dopłaciliśmy), a te pieniądze, które udało nam się zaoszczędzić po części zainwestowaliśmy w sprzęt, a resztę po prostu trzymamy w celu zabezpieczenia kolejnych imprez (zdarzało już nam się do nich dopłacać, bowiem wolimy czasem to, niż dać kapeli z daleka jakieś śmieszne grosze niezwracające nawet kosztów przyjazdu), do prywatnych kieszeni nie biorąc nic. TO JEDNAK TAK NAPRAWDĘ NIE MA ZNACZENIA BOWIEM NAWET GDYBYŚMY PRZEPIJALI ZYSKI Z KONCERTÓW, TO W DALSZYM CIĄGU NIE JEST TWOJA SPRAWA, ANI ŻADEN POWÓD DO BOJKOTU (tym bardziej z perspektywy, pożal się Boże, "anarchisty"). Nawiasem mówiąc część kasy z tegorocznego DIY Festu mieliśmy przeznaczyć na pewien charytatywny cel, ale że dosłownie 4 dni przed festem okazało się, iż kasa nań nie jest już potrzebna, postanowiliśmy po prostu lepiej potraktować kapele. Co oczywiście strasznie Cię boli, bo przecież to taka zbrodnia gdy kapela (która zwyczajowo prosi właśnie o zwroty kosztów, a i tak nie zawsze dostaje je w całości - sam grałeś w zespole, to dobrze wiesz jak jest, więc nawet niewiedzą nie możesz wytłumaczyć swej bezpodstawnej zawiści) dostanie ze 300 zł więcej (które dorzuci sobie do kosztu nagrania kolejnej płyty czy czynszu za salę prób)... Jasne, "alternatywny szołbiznes" jak cholera i (znowu cytat z Twego, jakże pełnego mądrości oświadczenia) "Usprawiedliwienia nie ma!"... Żałosne. Tymi samymi słowy skwitowałeś też zasłyszane w czasie rozmowy (nawiasem mówiąc kolejny przykład Twej obłudy - wypytując mnie o festiwal i koncerty, słowem się nie zająknąłeś, że masz jakieś wątpliwości związane z nimi - no tak, jak wiadomo, lepiej zrobić to w formie "anarchistycznej" odezwy wzywającej do bojkotu, niż w bezpośredniej rozmowie, w której skonfrontowany z faktami być może musiałbyś przyznać mi rację, co mogłoby zapewne stać się przyczyną anarchistycznego dyskomfortu) zdanie (bo nie jest to żadne tłumaczenie - przed kim i z jakiej racji mielibyśmy się tłumaczyć z czegoś, co jest raczej powodem do chwały?), że u nas ZAZWYCZAJ zagraniczne kapele na trasie dostają więcej kasy niż w innych polskich miastach. Szkoda, że przed publiczną ich krytyką i oskarżeniem o szołbiznes, nie wpadłeś na pomysł zapytać jakiego rzędu są to kwoty i jak one się mają do kosztów przez te kapele ponoszonych, dysponując tą wiedzą może byś uniknął robienia z siebie (i z nieznających realiów naiwniaków, którzy Ci wierzą, choć mam nadzieję, że takich zbyt wielu nie ma) pajaca... Otóż dla Twej wiadomości - większość kapel jadąc na trasę musi wynająć vana (znasz ceny polskie, zapewniam, że zagranicą są najczęściej znacznie wyższe), do tego najczęściej też kierowcę, a jeśli kapela nie jest z Europy, to dodatkowo także sprzęt (wzmacniacze, kolumny, perkusja itp.), co sprawia, że łączny koszt takiej zabawy to ok. 400-500 zł dziennie (także jeśli np. któregoś dnia na trasie koncertu załatwić się nie udało lub został on odwołany, np. z powodu ewikcji skłotu, w którym miał się odbyć) . Dodaj do tego paliwo, opłaty za autostrady (u nas "szczęśliwie" nie ma ich zbyt wiele, w innych krajach bywają nieuniknione i czasem kosztowne) i kupę innych kosztów (nie mówiąc o np. biletach lotniczych do Europy), a potem zacznij oskarżać o komercję zespoły, które mając takie koszta nierzadko dostają w Polsce 300-400 zł (i bynajmniej nie narzekają). Powtórzę raz jeszcze - te z dupy wyssane oskarżenia są po prostu ŻAŁOSNE.

3. Nie widzę najmniejszego powodu by się tłumaczyć z nieobecności na tych czy innych pikietach, demonstracjach itp., w dupie też mam czy mnie "wykluczysz" z ruchu anarchistycznego, zwłaszcza, że "anarchizm" bazujący na narzucaniu wszystkim własnej woli zwie się raczej faszyzmem lub komunizmem, a oboma z tych gówien szczerze pogardzam.

4. "Zarzut" nieprzyjścia na benefitowy koncert, na którym muzyka nie interesowała mnie w ogóle to już absolutne mistrzostwo. Na koncert zazwyczaj idę głównie w celu słuchania muzyki, ewentualnie towarzyskim. Jeśli chcę tylko finansowo wesprzeć dany cel, to po prostu wpłacam nań kasę (tak było w przypadku Rafała, zresztą na długo przed Twym pomysłem zrobienia koncertu), po chuj miałbym w tym celu tracić jeszcze czas na coś, co mnie nie obchodzi? Nawiasem mówiąc, o ile wiem, robiąc ten swój koncert nie miałeś oporów zwrócić się do jednego z nas z prośbą o porady (które otrzymałeś, mimo, że ta akurat osoba miała dość powodów by Twój email wyjebać do kosza nawet nie czytając) - też w gruncie rzeczy kilka dni przed Twym "odzierającym kurtynę obłudy" (chyba własnej) mailem...

Pojęcia nie mam po cholerę cały ten mail, bo w żadną z tych rzeczy nie masz prawa wtykać nosa, zwłaszcza w formie publicznej połajanki że nie robimy tego, czego wymaga od nas guru trójmiejskich anarchistów, jednak z jakiegoś powodu (naiwność?) poczułem chęć go naskrobać, więc jest ;)

Znamy się od lat i przykro mi, że w tak żenujący sposób się ta znajomość kończy, ale w gruncie rzeczy lepiej wiedzieć na czym się stoi, niż wciąż żyć w złudnym przekonaniu, że ktoś zdolny znienacka i publicznie obrzucić mnie błotem jest moim kolegą.

Wolf

PS. Z góry zaznaczam, że mail ten ma charakter jednorazowy i nie zamierzam wdawać się w jakiekolwiek dalsze polemiki czy wyjaśnienia. To w jaki sposób organizujemy koncerty (w tym i co robimy z ewentualnymi zyskami) bądź też czy i na jakie demonstracje uczęszczamy, to sprawa nasza prywatna, a nie przedmiot jakiejś publicznej dysputy przed samozwańczą jednoosobową Anarchistyczną Komisją Weryfikacyjną.

(panie) Wolf

nic nie napisałeś o dziwkach w majonezie

właśnie, co z dziwkami w

właśnie, co z dziwkami w majonezie?

do wolfa i tej czesci sceny, ktora nie przyjmuje dobrze krytyki

Moze kiedys byliście zaanagazowani ale teraz sam potwierdzasz tu wielokrotnie ze sprowadza sie to do konsumpcji wegetarianskiej puszki.
Co bylo kiedys to jest kiedys a to co teraz to sie liczy nadal. I dlatego Bartek ma tu racje. A chwalenie sie organizacja dobrych koncertów przed 15 laty *gdzies tam kiedys) pachnie ni mniej ni wiecej tylko "punkowa emerytura".

"PS. Z góry zaznaczam, że mail ten ma charakter jednorazowy i nie zamierzam wdawać się w jakiekolwiek dalsze polemiki czy wyjaśnienia. To w jaki sposób organizujemy koncerty (w tym i co robimy z ewentualnymi zyskami) bądź też czy i na jakie demonstracje uczęszczamy, to sprawa nasza prywatna, a nie przedmiot jakiejś publicznej dysputy przed samozwańczą jednoosobową Anarchistyczną Komisją Weryfikacyjną."

I juz sie mijasz z prawdą. Patrz na wypowiedzi nizej. Widocznie jednak sprawdza sie to stare przyslowie ze winny sie tlumaczy.

"Punkowa emerytura"?

"Punkowa emerytura"? Przeciez Wolf z kolegami caly czas organizuje koncerty i to duzo lepsze (!!!) od tamtego, o ktorym mimochodem wspomnial nawiazujac do cudzej wypowiedzi!!! D.I.Y. Fest to jedna z najlepszych imprez punkowych w polsce, takze kazdemu zycze takiej "emerytury" :)

A Bartek racji nie ma nigdzie, zapewne dlatego przestal juz ujadac.

sami dla siebie?

"Pojęcia nie mam po cholerę cały ten mail, bo w żadną z tych rzeczy nie masz prawa wtykać nosa, zwłaszcza w formie publicznej połajanki że nie robimy tego, czego wymaga od nas guru trójmiejskich anarchistów, jednak z jakiegoś powodu (naiwność?) poczułem chęć go naskrobać, więc jest ;)"
sami dla siebie? czy diy to ma oznaczac wedlug Ciebie?

Dziś tylko odniesienie do Wolfa

Muszę Ci podziękować za niepisanie tej "szczegółowej" lini obrony "sceny" i tych kilku ciepłych słów wobec mojej osoby wraz z epitetami. Już sama ta wypowiedz pokazuje pewną obojętność, arogancję, agresję i zarys "twarzy" tej właśnie "sceny". Pokazuje co dla tej sceny" jest istotne, a co nie, lub nie musi być ważne i jak się komuś nie podoba, to wskakując na Twoje tory " chuj Ci do tego". Bardzo to miłe i dziwisz się, że nie było dyskusji? Pamiętam z kilku festów jak różni przyjezdni goście mieli konkretne uwagi do wielu wtedy naszych wspólnych ( choć wpływ na kształt tych imprez miałem niewielki i tu muszę przyznać, że pewnie na własne życzenie, bo nic nie mówiłem i zajmowałem się swoją mniej obciążającą rolą )imprez muzycznych i wasze zacietrzewione ataki na te osoby. Jak ktoś w ogóle śmie cokolwiek krytykować stworzone przez trójmiejski "kolektyw"? Nawet konstruktywna krytyka jest odbierana jak atak i bardzo personalnie jak teraz. Jednak pisząc te omawiane oświadczenie nie miałem na myśli organizatorów koncertów. Być może dla Ciebie, czy dla Was "scena" to tylko Wy, ale dla mnie ta "scena" to zespoły, to publiczność i absolutnie wszyscy którzy ją tworzą wraz z sprzedawcami koszulek itd.. Teks jest kierowany do całej sceny, do wszystkich "scenowców" i dlatego nie rozmawialiśmy o tym przed nim oko w oko. Jeszcze mogliśmy o tym pogadać, ale nie było atmosfery i za wiele okazji ostatnio, a teraz już się wyrzekłeś tej znajomości, no i brałem takie reakcje pod uwagę. To właśnie jest mniej więcej cały ten problem, z którym gryzę się od dawna i faktycznie frustracja jest, bo w sporym trójmieście nie ma z kim protestować, działać po za w porywach pięcioma osobami. Oczywiście nikomu nie narzucam kierunku akcji, których obecnie brak, bo tak dobrze nam za POkapitalizmu na pomorzu i w kraju, ale na 2-3 osobowych oficjalnych spotkaniach IP oraz FA rozmyślamy co nas boli i gdzie oraz jak uderzyć. Decyzje są i mogą być nasze, ale was tam nie ma, bo życie to tylko muzyka o zaangażowanych tekstach i piwko. Ale od początku po tak skromnym wstępie :D

Co do mojej obłudy zarzucanej na początku to faktycznie spotkaliśmy się w Vegańskiej lodziarni w Sopocie ( polecam! ) i zapraszałem na kawę i ciastko, ale wówczas jeszcze nie wiedziałem, że ten teks powstanie, bo to była spontaniczna reakcja, na od dawna samotnie tuczące się myśli. Tak jak wyżej zaznaczam tekst nie jest personalny, ale próbą konstruktywnej krytyki "sceny" z naciskiem na całej "sceny. Dla mnie jesteś ( dla Ciebie byłem i ok )w naszych relacjach kolegom Wolfem, a nie "sceną" oraz organizatorem koncertów. Dziwne podejście? Cóż, ja te dwie formy rozgraniczam. Nikogo z Was osobiście nie uderzałem ale oskarżam całą "scenę" o polityczną bierność i teraz chwytam się tej terapii szokowej, chociaż wiem, że to w 99% bezskuteczne, że zostanie to źle zrozumiane. Tak jak np. teraz ale biorę to na klatę. Imprez sam nie zamierzam robić, bo zdaję sobie sprawę ile trzeba harować, aby urządzić innym dosłownie pochlej party bez treści, bo tu większości publiki gówno obchodzi polityka, a zwłaszcza tego dnia i młode "wilki" dostają anty polityczny sygnał. Pamiętam dużo dawniej jak wystarczyło 2 rosłych faszystów, aby siać terror na tych imprezach, bo 50 osób trzęsło portkami i w duchu cieszyło się, że to nie mnie leją po pysku, a drugie 50 osób na miękkich nogach nie mogło podnieść się z krzesła. Podobnie było rok temu nad ranem na urodzinach Rozbratu przy akcji jakimiś dresami więc nie wiele się zmienia. Choć Rozbrat akurat jest jak najbardziej polityczny i generuje działania oraz koncertowo wspiera działania pro wolnościowe. Ogólnie dlatego nie widzę sensu w takich trójmiejskich imprezach dla takiej publiki. Po za tym nie ma komu wychodzić na ulicę. W trójmieście prawie nic z dawnego RSA i FA nie ma :( ale tak to jest kiedy ma się to czy tamto do stracenia.

ad1. Przyznaję, że pisałem o towarzysko-pijackich imprezach i ich nie bronię ale nie pod szyldem zaangażowanej sceny. Nie żądam bojkotu koncertów ale bez większej nadziei próbuję teksty piosenek i nadruki na koszulkach oraz naszywkach reanimować, aby nie były tylko pustymi słowami. Gdzie natomiast ja pisałem o wielkich zyskach z koncertów nie wiem? Zawsze chodzi o wsparcie tego czy tamtego nawet niewielkimi kwotami i to jak najbardziej realne. Nie chodzi też o częste benefity, ale inne oficjalne działania, aby młodzież miała się od kogo wzorować. Na druk ulotek, na polityczne banery, na paczki dla naszych więźniów itd. Co do alkoholu, którego osobiście nie piję, to wiadomo wszystko dla ludzi z umiarem i w ślad za tobą nie będę wchodził na prywatne podwórka. Co do faktów i zapewne Twoich nieświadomych przekłamań wnikających z braku wiedzy to..nie byłem organizatorem wydarzenia w Andersenie. Mój wkład aby zorganizować całość tej słusznej idei był niewielki i tu chylę czoła faktycznym decydentom. Fajnie to wszystko zorganizowaliście, no łącznie ze sprzedażą produktów z baru na określony cel. Szkoda, że gości przyszło z 10 osób choć cel był znany ale każdy ma swoje priorytety.

ad2. Czy ja narzekam, aż tak na brak benefitów? Nie! Narzekam na brak jakiejkolwiek społecznej aktywności ludzi ze "sceny", która wina do czegoś obligować, ale dziś jest i od dawna jest krokiem wstecz dla całego ruchu anarchistycznego. Niestety bardzo chciałbym napisać inaczej, ale nie zwykłem być w opozycji do realiów oraz własnego sumienia. Piszesz, że chuj mi do tego, bo nie kiwam przy koncertach palcem, ale dawniej kiwałem i według mnie te 100 osób bywało prawie zawsze. 100 x 10-12 zł daje 1000-1200 zł. Często lokalne zespoły nie dostawały nic wiec dla 1-2 zespołów było na zwroty, no tak aby koncerty były na plusie. Oczywiście są jeszcze stałe żniwa podczas festów na rezerwy( ostatnio 500 os jednego dnia i 500 os drugiego, a bilet chyba 25 zł, ale mogę się pomylić bo nie byłem ) , ale nie brak 50 zł co jakiś czas na działalność jest problemem, ale brak chęci wspierania przeróżnych inicjatyw. Trochę już przesadzasz drogi Wolfie, że komuś sugeruję brania kosy do kieszeni, ale jak cała wypowiedz taki atak to najlepsza obrona. Jak słusznie zauważyłeś sam grałem w kapeli i pomagałem wam przy koncertach więc miałem sporo możliwości przeanalizowania całej tej "sceny". Mniej istotne jest tu ciężkie życie muzyków, bo decydując się na granie właśnie na takiej senie trzeba się liczyć, że problemami finansowymi i że nie będzie to jedyne źródło utrzymania. Sami z kolegami z zespołu dopłacaliśmy do interesu przez cały etap. Istotne jest to, że jakieś zyski są i mogą być, ale powtarzam brak chęci zamieniać górnolotne słowa w czyn kapelek, których słuchacie itp..Kolejne przykre kłamstewko z twoich ust "(nawiasem mówiąc kolejny przykład Twej obłudy - wypytując mnie o festiwal i koncerty, słowem się nie zająknąłeś, że masz jakieś wątpliwości związane z nimi" . Prawda jest taka, że przypadkiem wracaliśmy razem pociągiem z Poznania, a o festiwal i koncerty nie wypytywałem, ale zwyczajnie byłem świadkiem Twoich rozmów z kolegami na ten temat, ale za rozmowny raczej nie byłem. Być może zapytałem o jakiś drobiazg, ale za język nie ciągnąłem. Bezpośredniej rozmowy na temat nie wykluczam ale nie z argumentami "chuj Ci do tego". Gdzie znowu oskarżałem zespoły o komercje? Ech..i te wyliczenia. Ja o jednym a Ty o drugim.

ad3. Sam sobie odpowiadasz, że masz w dupie i już ok, a z niczego Cię nie wykluczam, bo tylko Ty możesz i chyba robisz to sam. "Nie widzę najmniejszego powodu by się tłumaczyć z nieobecności na tych czy innych pikietach, demonstracjach itp., w dupie też mam czy mnie "wykluczysz" z ruchu anarchistycznego, zwłaszcza, że "anarchizm" bazujący na narzucaniu wszystkim własnej woli zwie się raczej faszyzmem lub komunizmem, a oboma z tych gówien szczerze pogardzam." Coś Ci narzucam? Anarchizm zwyczajnie ma swoją definicje i swoje cele. Możesz coś robić albo nie, lecz obecnie podobne podejście bliższe jest hipotetycznej wolności, tak jakbyśmy już pozbyli się systemu nierówności społecznej i każdy robi co chce. Anarchia!

ad4 Początek bez odniesienia, bo to Twoja sprawa, tylko to nie mój koncert. Co do drugiej części znowu przekłamujesz. "Nawiasem mówiąc, o ile wiem, robiąc ten swój koncert nie miałeś oporów zwrócić się do jednego z nas z prośbą o porady (które otrzymałeś, mimo, że ta akurat osoba miała dość powodów by Twój email wyjebać do kosza nawet nie czytając) - też w gruncie rzeczy kilka dni przed Twym "odzierającym kurtynę obłudy" (chyba własnej) mailem..." Po raz kolejny nie robiłem koncertu i nie zwracałem się o porady dotyczące tego wydarzenia. Chodziło o czyjeś zdrowie ponad naszymi odmienimy poglądami co z góry zaznaczyłem adresatowi tego mela i fanie, ze odpisał, bo mogłem przekazać te info dalej. Jednak w treści porady podałem kontakt komu odpowiedzieć na dany temat, ale odpowiedz faktycznie dostałem i też nie została wyrzucona do kosza.

Na koniec zaznaczam, ze nie czuję się nikim wyjątkowym i lepszym, ale prawa do poglądów i krytyki "sceny" nie masz prawa mi odbierać. Przykre, że z tego powodu kończysz znajomość ze mną, ale taki wybór i Twoje prawo.

kantor

Miałem już milczeć, ale nie zdzierżyłem...

Bartku, ja nie wiem czy Ty nie zdajesz sobie świadomości z treści własnych słów czy kpisz sobie z ludzi, którzy je czytają (jeśli ani jedno drugie, to polecam może ponowną lekturę tych słów, by sobie przypomnieć co w chwili uniesienia wklepałeś w klawiaturę), ale (jak słusznie zauważa mój przedmówca) konsekwencji nie ma w nich za grosz... Jeśli odezwę zaczynającą (i kończącą) się słowami "Stop koncertom (...)" nazywasz "konstruktywną krytyką", to naprawdę nie widzę sensu z Tobą rozmawiać, bo się nigdy nie porozumiemy. Podobnie nie wykręcaj kota ogonem, że pisałeś o "całej scenie" i "nie uderzałeś osobiście w nikogo z nas", gdy krytykowałeś sposób organizacji NASZYCH koncertów, to, że MY nie drukujemy anarchistycznych ulotek czy kiedy pytałeś co się dzieje z zyskami z NASZYCH koncertów? A może cytując MOJE własne słowa i pisząc o nich, że są "tłumaczeniem, przy którym nie ma usprawiedliwienia" też nie do nas się odnosiłeś??? Zdanie "Stop obłudzie organizatorów" też dotyczy kogoś innego? Nie bądź śmieszny, dobrze wiesz, że zjechałeś konkretnie nas, a nie tylko "scenę ogólnie". Zatem zarzuty o megalomanię każącą nam uznać, że "scena to my" są najwyżej zabawne...

Poza tym, przesadzam pisząc, że sugerujesz nam branie kasy do kieszeni? Po pierwsze - nigdzie (w poprzedniej odpowiedzi) nawet tego nie napisałem (uderz w stół...?), a po drugie - czy Twych słów "Co się dzieje z zyskami z koncertów?" nie można odebrać jako właśnie takie oskarżenie? Bo wg mnie (mogę się mylić) większość czytelników tak je właśnie zrozumie... A po trzecie - nawet gdybyśmy rzeczywiście po udanym finansowo gigu dzielili tę kasę między siebie i wydawali na piwo, wegańskie lody czy majonez, o który dopytują komentatorzy piszący nad Tobą, to w dalszym ciągu nie widziałbym w tym problemu, a wręcz tym bardziej nie powinieneś widzieć go Ty, który nawet na tych imprezach nie bywasz. I kolejna zastanawiająca rzecz - mimo, że początkowo twierdziłeś jakobyś nikogo z nas konkretnie nie atakował, to jednak przy okazji "oskarżenia o branie kasy" jednak przyznajesz, że to dobra obrona (przed czym, skoro nas nie atakowałeś)? Twoja odpowiedź przejawia kompletny brak konsekwencji w stosunku do oświadczenia.

I twierdzisz, że rozgraniczasz to, że ktoś jest Twoim kolegą, od tego, że publicznie jebiesz jak psa coś co robi? Ciekaw jestem czy gdybym ja opublikował podobny paszkwil na trójmiejską IP (lub wcześniej na zespół, w którym grałeś), to Ty (jako część atakowanych podmiotów) nie poczułbyś się obrażony i dalej myślał, że prywatnie jesteśmy kumplami? Jeśli tak, to po pierwsze - nie jestem w stanie tego pojąć, a po drugie - sorry, ja tak nie mam, zwłaszcza gdy o zastrzeżeniach "kumpla" względem tego co robię dowiaduję się na forum publicznym i to od razu w formie "Stop!...".

Przy okazji - jeśli nie byłeś (współ-) organizatorem benefitu na Rafała, to przepraszam, choć szczerze mówiąc nie wiem co to właściwie zmienia? I tak, wiem, że informacje, o które pytałeś, nie dotyczyły koncertu jako takiego, ale ponownie - cóż za różnica? Jednego dnia prosisz kogoś o porady (niechby dotyczyły czegokolwiek), kilka dni później - publicznie obrzucasz go błotem (dodajmy - nie pierwszy raz).

Przepraszam również, że wspomniałem o "wypytywaniu" - być może faktycznie jedynie się przesłuchiwałeś, jednak znowu spytam: co to zmienia w zakresie Twej obłudy? Słyszysz coś z ust kogoś, kto jest rzekomo dla Ciebie kolegą, nurtuje Cię to (jak sam twierdzisz: od dawna), a jednak nie pytasz go o to, słowem (na żywo, mailowo, telefonicznie) o wątpliwościach nie wspominasz, tylko znienacka jedziesz z grubej rury z oświadczeniem pełnym "stopów" i "nie ma usprawiedliwienia"... Z perspektywy mojej, to usprawiedliwienia nie ma dla Twego zachowania, daruję sobie epitety, ale trudno mi wymyślić taki, który byłby przesadzony... W ten sposób nie tylko z kumplem, ale i obcą osobą bym nie postąpił, zwłaszcza jednocześnie powołując się na rzekomą "konstruktywną krytykę"...

A argument "chuj Ci do tego" pojawił się dopiero w odpowiedzi na Twe oświadczenie - dobrze wiesz, że w koleżeńskiej rozmowie byś go nie usłyszał, jednak gdy postanowiłeś oblać nas pomyjami, to to jawi mi się jedyną słuszną odpowiedzią - chuj Ci do tego i amen. Zwłaszcza, że w dalszym ciągu próbujesz uskuteczniać tu jakieś niczym niepoparte wyliczenia operując znowu oderwanymi od rzeczywistości liczbami opartymi na spekulacjach czy rachubach z przeszłości... Tym razem na odpowiedź inną niż wyżej nie masz już co liczyć, bo skoro raz usłyszane zdanie potrafiłeś w bzdurnym kontekście wykorzystać przeciwko nam, to nie zamierzam dawać Ci do ręki kolejnych niby-argumentów (niby, bo ponownie zmiksujesz je sobie w koktajlu paru własnych wymysłów).

Rzecz kolejna - znowu udajesz niewiniątko pytając gdzie oskarżałeś zespoły o komercję? A jak inaczej rozumieć słowa: "alternatywny szołbiznes" albo: "To już nie ma zasady grania za zwrot kosztów? Gdzie słynne DIY? Biznes to biznes!"??? Po czym skonfrontowany z paroma faktami/liczbami pokazującymi absurdalność tych oskarżeń potrafisz jedynie wzruszyć ramionami pisząc "Ech..i te wyliczenia"

Ciekaw też jestem do czego to niby powinien obligować udział w scenie? Do bycia anarchistą? Przykro mi, ale choć zawsze była ona dobrym polem pozwalającym się z wolnościowymi ideami zapoznać, to nigdy się do nich nie ograniczała, ani do ich przyjęcia nie obligowała... Inna rzecz, że treść Twej odezwy z anarchizmem moim zdaniem nie ma NIC wspólnego - jak już wspomniałem - wymaganie by ktokolwiek działał wedle czyichś oczekiwań ma swe inne, bardziej adekwatne terminy (jeden na F, drugi na K, niczym w gruncie rzeczy się od siebie nieróżniące). Równie mnie ciekawi jaki niby sens mają słowa, iż scena "jest krokiem wstecz dla całego ruchu anarchistycznego"? O ile wiem, jest ona co najwyżej miejscem, które anarchizm może (nie musi) wykorzystać na zapoznanie ludzi z idejkami, to czy one do nich przemówią, to już inna sprawa (mogą, nie muszą), nie bardzo wiem w jaki sposób może ona anarchizmowi zagrozić? Natomiast problem zaczyna się kiedy to osobom z kręgów @ zaczyna się wydawać, że owa scena jest im cokolwiek winna i powinna spełniać ich zachcianki (vide benefity na zawołanie czy cokolwiek innego - oczywiście najchętniej sama z siebie, bez jakiejkolwiek pomocy roszczących sobie owe pretensje - i zajętych poważniejszymi sprawami - aktywistów, po prostu "punki powinny nas wspierać" i chuj).

I na koniec coś, z początku Twej odpowiedzi - nie wiem, jakie to uwagi dotyczące poprzednich festów masz na myśli, więc trudno mi zweryfikować "nasze zacietrzewione ataki", de facto żadnych uwag nie pomnę, natomiast dla mnie sprawa jest prosta - uwag możemy wysłuchać (o ile są to uwagi, a nie pretensje czy oskarżenia), ale to od nas zależy czy weźmiemy je sobie do serca czy nie. Przyczyna jest prosta - to my robimy tę imprezę, więc w miarę możliwości ma ona wyglądać tak, jak my ją widzimy, a nie jak oczekuje od nas ktokolwiek inny (podobnie ja mogę mieć jakieś prośby do chłopaków z Apatii dotyczące doboru repertuaru na koncercie z okazji XX-lecia zespołu, ale nie przyjdzie mi do głowy jebać ich jeśli zdecydują, że wolą zagrać co innego) - ostatecznie nawet jej nazwa jasno głosi - DIY, czyli jeśli ktokolwiek sądzi, że wie jak lepiej zrobić taką imprezę - do dzieła! Ja chętnie przyjadę się zrelaksować i pomarudzić na realne cudze niedociągnięcia, nie dość, że nic to nie kosztuje, to jeszcze zapewnia (jakże miłe!) poczucie wyższosci, prawda?

Wolf

drobna errata ;-)

W ostatnim zdaniu połknąłem dwa słowa, miało brzmieć:

Ja chętnie przyjadę się zrelaksować i pomarudzić na realne BĄDŹ RZEKOME cudze niedociągnięcia, nie dość, że nic to nie kosztuje, to jeszcze zapewnia (jakże miłe!) poczucie wyższosci, prawda?

Poza tym w pierwszym zdaniu powołuję się na słowa "przedmówcy" - jego post znajduje się jednak nie nad, a pod moim (ten zaczynający się od słów "Bartek, ale o co chodzi?...")

tak powiem... jakby Bartek

tak powiem...
jakby Bartek miał jaja i rzeczywiście umiał "przyjąć na klatę" , to powinien odpowiedzieć na to "przepraszam, chłopaki, są rzeczy które mnie wkurwiają na scenie, absolutnie nie chodzi mi o was jako ludzi, wylazły ze mnie emocje i źle to wszystko ująłem w słowa. przykro mi, że wzięliście to do siebie."
a nie ściemę wali teraz.

Bartek, ale o co chodzi? co

Bartek, ale o co chodzi? co chcesz osiągnąć tym elaboratem?
jesteś niekonsekwentny od początku.
nie chodzi Ci o chłopaków z kolektywu, ale wrzucasz im jakieś nadużycia i niekonsekwencję - bo za dużo kapela dostała??? - w 3m każdy wie, że to osobisty wrzut.
tak samo jak reszta- kolego, wyhamuj... atakujesz ludzi, którzy coś w ogóle robią i to dobrze robią?
a jeśli rzeczywiście zależy Ci na kreowaniu wizerunku całej "sceny" , to postaraj się bardziej, bo tą drogą tylko zraziłeś do siebie i wartości, które są nam poniekąd wspólne, sporo osób.
nie wszyscy, co lubią się bawić na punkowych koncertach są (i muszą być) tak radykalni jak Ty.

Jasne

Jasne... aktywni anarchiści, prawdziwi związkowcy ( bo nie mam na myśli działaczy typu Solidarność, OPZZ, itp., których korumpują układy, stanowiska oraz etaty ),obrońcy praw człowiek i życia zwierząt, działacze społeczni, ekolodzy, osoby eksmitowane na bruk lub do kontenerów, robotnicy wyrzucani z pracy za domaganie się godnych wynagrodzeń itd..oraz wszyscy uciskani, a nawet mordowani powinni się cieszyć, że ktoś robi koncerty i to dobrze robi te koncerty, bo przecież w ogóle coś robią. Tak trzeba się cieszyć, ze ktoś zrobi imprezkę domową, że umówi mecz piłki nożnej, że zorganizuje wycieczkę, no ale jak zrobi to dobrze, to bardzo dobrze.

a kto Ci broni robić coś

a kto Ci broni robić coś więcej?
organizuj pikiety, zbieraj kasę na prześladowanych, angażuj się w akcje bezpośrednie!
rób swoje i daj robić robotę innym!
ludzie, do których skierowane są zarzuty zawarte w tej odezwie nie zasłużyli na taką ocenę i tyle.

Jasne można robić coś

Jasne można robić coś więcej jak np. organizować jedno, dwu i trzy osobowe protesty, które nie zrobią na nikim wrażenia ( przecież właśnie ewidentne kurewstwa nie robią nawet wrażenia na wielu wrażliwych uczestnikach koncertów, a nawet określających się jako anarchiści ) swoją maleńkością i żadne media tego nie pokażą, bo temat mało sensacyjny. Trudno coś dziś załatwić bez nagłośnienia problemu, a samotna walka przypomina walkę z wiatrakami gdzie rycerz jest wariatem. Ta zbieraj kasę na prześladowanych jak tu już prawie nikt nie pamięta co znaczą słowa pomoc wzajemna i solidność naszą bronią, bo wolnorynkowa atrakcyjność koncertu jest istotniejsza od idei i celu. Rób swoje samotnie i bezsilnie pozostawia tylko jedną drogę i tak łatwo stać się terrorystą, a wówczas w zamachach giną niewinni ludzie. Czy na pewno niewinni? Czy nie zasłużyli sobie na taki los? Bierność też ma swoją cenę, bo gdzieś tam ludzie umierają z głodu, bo gdzieś tam trwają wojny gdzie mordują również polscy żołnierze, a nikogo to nie oburza, a lud nie wychodzi na ulicę protestować i tylko czerpie niewidzialne profity z dalekich oraz niewidzialnych cierpień. Nie ma niewinnych jeśli nic nie robimy, albo możemy zrobić jeszcze trochę więcej ale mamy to w dupie lub jesteśmy leniwi. Wówczas taka ocena nabiera innego znaczenia i zdaje się być najmniejszym wymiarem kary. Nasz brak walki o inny świat oraz nasz brak solidarności jest ostatecznie atakiem na własną osobę i swoich bliskich. W najlepszym wypadku nie będzie komu stanąć w twojej obronie.

Każdy może robić koncerty

Każdy może robić koncerty jakie mu się żyw nie podoba a uzyskaną kasę przeznaczyć na cokolwiek. To wynika z podstawowego, wolnościowego założenia, ze każdy żyje jak jemu wygodne. Nic nam do tego.
To, że Bartek zrobił benefit na R. Górskiego i mało kto się tym zainteresował, a kto inny robi imprezę gdzie ściąga tłumy, to zależność czysto "wolnorynkowa" - jako konsumenci wybieramy to, co lepiej nam smakuje. Nie ma w tym nic "anty-systemowego" w wymiarze społecznym, bo i być nie musi. Można mieć pretensję o to, że punki nie interesują się anarchizmem, ale czy naprawdę muszą?

Wypowiadacie się i nie

Wypowiadacie się i nie czytacie? Przecież Bartek pisał, że nie organizował tego koncertu na R.G. I to właśnie jest problem, że na scenę wkroczył wolny rynek i konsumpcja, tylko konsumpcja. Żadnych ideałów, żadnej polityki i już nikomu nie przeszkadza, że na sali "niezależnych koncertów" stoi automat coca cola, a nawet że publika popija takie napoje. Nie przeszkadzają ciuszki z jak największymi metkami i nie przeszkadzają tance zaczerpnięte z mtv. Dawniej koncerty wiązały się z czym więcej:(

Jedną z podstawowych zasad

Jedną z podstawowych zasad anarchizmu jest to, że o owocach swej pracy decydują ci, którzy tę pracę wykonują. W tej sytuacji domaganie się przez sfrustrowanego Kantorczyka pieniędzy z koncertów, których nie organizuje, trąci chęcią ściągania haraczu. Ekipa, którą Kantorczyk zawistnie krytykuje, nie wzięła z tych koncertów ani grosza do własnej kieszeni choć jak najbardziej miałaby do tego prawo.
Jeśli Kantorczyk chce pieniędzy na działalność, to niech je sam z zainteresowanymi zbiera, ale jego bezpodstawne żądania aby ktoś dostosował się do jego woli cuchną komunizmem, nie anarchizmem.
Poza tym jeśli wychodzi na to, że tylko 2-3 osoby mają chęć działania wspólnie z Kantorczykiem, to wypadałoby zastanowić się czy rzeczywiście jest to działalność potrzebna społeczeństwu lub czy się ludzi do siebie w jakiś sposób nie zraża. Swoim zawierającym kłamstwa paszkwilem Kantorczyk sobie sympatii nie zjednał.

Kantorczyk to, a Kantorczyk

Kantorczyk to, a Kantorczyk srorczyk...Ja jakoś nie doczytałem się żądań ściągania z was haraczu, a nawet próśb o waszą kasę tylko uwagi, że nie wspieracie działań anarchistycznych, a to cholerna różnica. zwłaszcza, że w innych ośrodkach jest to nie do pomyślenia. Znowu Kantorczyk to, a Kantorczyk srorczyk, że działają z nim tylko 2-3 osoby, ale przecież Kantorczyk nie ma monopolu na działanie, na protesty, ale w trójmieście prawie nic się nie dzieje i kurwa o to właśnie chodzi. Jak wyżej napisane za bierność też przyjdzie kiedyś zapłacić. W trójmieście bardziej od anarchistów, ekologów, itd..aktywni są nawet Młodzi Socjaliści. Jak widzę Was nie interesuje jaka działalność jest potrzebna społeczeństwu, zresztą zagubionemu w propagandzie polityków i dziennikarzy, ale co jeszcze Wam jest potrzebne. Lepsze mieszkanie, nowy samochód, więcej kasy, czy lepsze stanowisko, to priorytety, które można stracić organizując protesty, a robienie koncertów jako działalność kulturalna tylko łechcze ego, a jednocześnie jest odskocznią. Robienie koncertów wciąż identyfikuje Was z ruchem chociaż dawno jesteście po drugiej stronie. Kogo chcecie oszukać? Siebie?

Drogi Anonimie, do kogo właściwie pijesz?

Po pierwsze - jacy "Wy"? Jeśli piszesz o kolektywie, który Kantor wziął sobie na cel, to nigdy nie pretendował on do miana "anarchistycznego" - z całą pewnością nie wszyscy z nas utożsamiają (czy nawet kiedykolwiek utożsamiali) się z anarchizmem, więc kto tu kogo oszukuje? Jesteśmy kolektywem robiącym koncerty hc/punk i to (plus oczywiście koleżeństwo) nas łączy, a poglądy społeczno-polityczne możemy mieć różne i nigdy nie twierdziliśmy, że robienie koncertów "identyfikuje nas z ruchem" anarchistycznym (z którym część z nas może czuć się związana indywidualnie, jednak w żadnym stopniu nie stanowi on płaszczyzny łączącej całość naszej ekipy). Jeśli ktoś tu kogoś oszukuje, to najwyżej sam Kantor oszukuje siebie, oczekując, że będziemy (podobnie jak "cała scena") zaangażowani w to, co bliskie jest jemu, a nie zawsze musi być nam (zwłaszcza WSZYSTKIM nam, co jest warunkiem koniecznym, byśmy wsparli coś jako cały kolektyw), w dodatku w stopniu takim, jakim on tego wymaga (czyli najwyraźniej "wszystko albo nic"). I czyżbyś usiłował winą za to, że w 3M na dobrą sprawę brak ruchu anarchistycznego obarczyć cztery osoby robiące koncerty? Wybornie :)))

Nie bardzo też wiem co jest wg Ciebie nie do pomyślenia w innych ośrodkach - "niewspieranie działań anarchistycznych" przez organizatorów koncertów hc/punk? Wybacz, ale takie twierdzenie świadczy, że masz niemal (lub całkowicie) żadne pojęcie o tej scenie - jest to nie tylko "do pomyślenia", ale wręcz powszechne. Pomijając już to, że w naszym wypadku teza ta jest jednak ewidentnym KŁAMSTWEM - jak już to możesz mówić o "wspieraniu niedostatecznym" zdaniem Kantora czy Twoim - tylko, że to już jest wg mnie żenująca chęć rozliczania, której rezultatem może być najwyżej wzrost przeświadczenia, że lepiej nie robić NIC, bo wówczas przynajmniej żaden samozwańczy policjant nie będzie się czepiał, że ktoś robi za mało.

Poza tym masz rację w jednym - PRÓŚB o kasę w jego oświadczeniu brak, są raczej bezczelne próby publicznego rozliczania nas (cytuję: "co dzieje się z kasą z koncertów?"), a to znacznie więcej (gorzej) niż prośba (a, że odrzucona przez nas jakiś czas temu prośba stanowi tło i jest jedną z przyczyn powstania tego oświadczenia, to kwestia znana części trójmiejskiego środowiska). Aczkolwiek co do żądań ściągania haraczu, to jednak się mylisz - wymowa manifestu mówiącego "stop koncertom niewspierającym (blablabla)" jest dość jednoznaczna - albo benefity albo stop koncertom (pozostaje mieć nadzieję, że to TYLKO wezwanie do bojkotu, a nie do np. fizycznego ich rozbijania, hehehe).

Pierdoły, które piszesz o priorytetach mających być nam niby bliskimi, pozwolę sobie pominąć, bo są już kompletnie żałosne, zwłaszcza pisane z bezpiecznej, anonimowej pozycji.

Co najmniej 75% kolektywu

Co najmniej 75% kolektywu można powiedzieć identyfikowało się jako anarchiści, no dawniej nawet aktywni kiedy scena jeszcze coś znaczyła i na koncertach ogłaszało się o kolejnych demonstracja itp..To nie obliguje? Wy właśnie zmieniacie obraz tej sceny jako twór apolityczny. Więcej w trójmieście na Wasze koncerty mogą przychodzić faszyści i zostaną wpuszczeni jak zapłacą, a nawet w koszulkach obrażających uczestników w postaci zespołów. Dopiero na interwencje przyjezdnych, bo miejscowym to nie przeszkadzało, tłumaczyliście, "że takie są w trójmieście układy, że to znajomy właściciela lokalu". To już są przegięcia naprawdę nie do pomyślenia. Myślę, że tu nie chodzi aby robić tylko koncerty na jakiś cel, ale aby ta scena znaczyła coś znacznie więcej, bo inaczej staje się zwykłymi koncertami zespołów i po co wówczas mówić o jakiejś scenie. Dawniej aby spotkać tą czy inną osobę nie trzeba było iść na koncert, bo spotykało się tych ludzi na protestach przeciwko MC Donalds, antyfaszystowskich itd..Chociaż już wówczas zaczynał się problem pewna kapela śpiewała, że aby zrobić demonstracje trzeba w ten dzień zrobić koncert popularnych zespołów, bo inaczej nikt nie przyjedzie. Dawniej scena agitowała młodych ludzi, agitowała do myślenia i działania, a dziś ma do zaoferowania apolityczność i rozrywkę.

nie rozumiem, czemu nazkom

nie rozumiem, czemu nazkom nie najebałeś z kumplami?
nie do pomyślenia w innych miastach na tak dużej imprezie...?
jakoś spotykałem się z podobnymi sytuacjami i różnie bywało.
a tak poza tym to jak chcesz "scenę" skierować na właściwe tory?
jak Kantor?- powodzenia!

A ja pamiętam jak na jeden

A ja pamiętam jak na jeden z trójmiejskich niezależnych koncertów nie został wpuszczony Marian, bo był pijany ( to fakt, ale koleś jest okazem całkowitego braku agresji ), a decyzje taką podjęła brutalna ( jak się później okazało przy interwencji nieadekwatnej do zagrożenia bijąc innego pijanego uczestnika ) ochrona zatrudniona przez klub. Fuck!

Do "Policjanta"

Nie dość, że się wstydzisz przyznać kim jesteś (bo wówczas przy spotkaniu twarzą w twarz zapewne nie mógłbyś udawać naszego kumpla jak do niedawna Kantor - a może to jednak znowu Ty, Bartku?), to jeszcze kłamiesz? Abstrahując od tych "cytatów" to co - przyszli, weszli i zostali na imprezie??? Czy może po (fakt, że dłuższej) chwili konsternacji (wynikłej dopiero po zdjęciu kurtki i pokazaniu owej koszulki) jeden z nas ich wyprowadził z klubu??? Więc gratuluję kontynuowania zaczętej przez Kantora drogi "konstruktywnej krytyki" za pomocą kłamstw, auto-kompromitacji ciąg dalszy... Zapewne w tym roku bardzo Cię zabolało, że sytuacja się nie powtórzyła, bo wówczas rojenia, że "faszyści mogą przyjść jeśli zapłacą", byłyby choć minimalnie bardziej wiarygodne... A może lepiej przypomnij sobie robiony przez nas wcześniej koncert Makiladoras, Words Mean Nothing i Scarlett Adorns The Snow w Orbitalu - tam przyszło trochę więcej nazków i to takich nie ukrywających oznak przynależności "partyjnej" pod wierzchnim odzieniem... Też "weszli i zapłacili"???

Dobry też jesteś z tymi 75% - widzę, że znasz mnie i mych kolegów lepiej ode mnie, bo ja nawet nie wiem czy masz rację (być może, choć równie prawdopodobne jest, że z faktu udziału jednego z nas w różnych konkretnych inicjatywach/demach, wysnułeś niekoniecznie prawdziwe uogólnienie, że "identyfikował się jako anarchista" - przy okazji go spytam, acz nie ukrywam, że żadna z możliwych odpowiedzi na nasze wzajemne stosunki nie wpłynie, tym bardziej, że nawet pozytywna odpowiedź przypuszczalnie dotyczyłaby czasów jeszcze sprzed zawiązania się naszego kolektywu).

A co do rzekomej apolityczności sceny - po pierwsze piszesz bzdury (wystarczy posłuchać sporej części kapel, które zapraszamy - choć niestety dość często nie mówią one po polsku - a poza tym zapewne po twarzach jesteś w stanie powiedzieć, że poza śpiewaniem nic nie robią), a po drugie - komisarze Waszego pokroju, którzy będą rozliczać każdą osobę z tego czy przychodzi na dostateczną ilość demonstracji (a jednocześnie sami, mimo, iż tacy z nich aktywiści, nie przyjdą np. na koncert porozdawać ulotek czy zapowiedzieć organizowane przez siebie pikiety bądź benefity - bo to przecież "scena" sama ma robić, a Wy jesteście PONAD nią) z pewnością wzrost tej apolityczności napędzają bardziej niż ktokolwiek inny.

PS. Śmieszne też jest jak nie mogąc obronić ŻADNEGO z poprzednich zarzutów, ktoś (jak nie Kantor to jego anonimowe alter-ego) ciągle wyskakuje z nowymi, ciekaw jestem czego jeszcze się o nas (a może o naszych rodzinach do kilku pokoleń wstecz) stąd dowiem, najlepiej od kolejnych tchórzy ukrytych za anonimowym "czytelnikiem CIA"...

PS.2. A pierwszomajowy koncert (który to był rok - '92 czy '93?), o którym traktuje przywołany przez Ciebie tekst G.Y.L. akurat również ja miałem okazję współorganizować - ot, ironia losu...

Cóż, psy szczekają, karawana idzie dalej, szkoda tylko, że jedynym efektem tej rozpętanej przez sfrustrowanego "aktywistę" burzy w szklance wody, może być właśnie to, co zarzuca nam - dalsza polaryzacja między aktywistami, a mniej (co bynajmniej NIE znaczy "wcale") zaangażowanymi uczestnikami sceny, którzy w rezultacie mogą wybrać zaprzestanie jakiejkolwiek działalności, aby tylko uniknąć ciągłego smęcenia jakimi to są apolitycznymi chujami...

a ja raz na dworcu dostałem

a ja raz na dworcu dostałem wpierdol! w bydgoszczy! ;)

a co do Mariana, to z tym

a co do Mariana, to z tym brakiem agresji...
ale absolutnie nie kwestionuję totalnej ignorancji ze strony "ochroniarzy" w negatywie. dlatego m. in. nie ma tam już koncertów.

kontrowersje wokol diy festu

wokol diy festu naroslo przez te kilka lat troche kontrowersji - od wpuszczania nazioli (bo to niby jacys znajomi szefa klubu) po brutalna ochrone (w negatywie), co niestety rzuca cien na ideowosc calego przedsiewziecia. faktem jest, ze ciezko w Truj-miescie o miejscowke na gigi diy, a przeciez nie chodzi o to by diy fest robic w Tczewie (pomijam "gabaryty" Zebry). rozumiem jednak doskonale i w duzej mierze podzielam krytyczne uwagi wobec pewnych aspektow organizacji tej imprezy (a raczej nie tyle organizacji, co przyzwolenia na niektore rzeczy - jak wylacznosc na catering Avocado czy ww wpuszczanie nazkow - chyba ze to naciagane lub zgola falszywe plotki?). sam mam ambiwalentne odczucia, bo z jednej strony lubie i szanuje organziatorow, a sam fest zawsze daje mi duzo radosci, z drugiej strony sa ww rysy, pewnie czesciowo o charakterze "plotkarskim",ale tym bardziej warte rozjasnienia

Kolejny "znajomy anonim"?

Ludzie, czy Wy naprawdę (mimo, że - przynajmniej Autor postu powyższego - nas "lubicie i szanujecie") nie potraficie zdobyć się na wyjaśnianie "kontrowersji" twarzą w twarz, tylko kryjąc się za monitorem? Jak było z wpuszczeniem nazistów przeczytaj nieco wyżej. Dodam jeszcze, że dużo gorszych gnoi (bo nie tylko ze zjebanymi poglądami, ale i agresywnych) zdarzało mi się widzieć w różnych innych miejscach, także tych niezależnych (Rozbrat, CRK - przykłady z roku bieżącego) i nie przyszłoby mi do głowy robić z tego zarzutu wobec gospodarzy, o ile tylko sprawa znajdowała swój właściwy epilog (czyli wyprowadzenie delikwentów).

Jeśli zaś nagła (i notabene mocno rozdmuchana - jedyna, przynajmniej o ile wiem, osoba jaką pobili, dostała też wpierdol od dwóch znanych mi uczestników festiwalu, bo ich - i wiele innych osób - zaczepiała; innymi słowy: na wpierdol jak najbardziej zasługiwała) "brutalność" (a tak naprawdę - i temu nikt z nas nie przeczy - raczej agresja werbalna i nadgorliwe wykonywanie "obowiązków" dotyczących np. szatni) bramkarzy (dodajmy - niby sprawdzonych, bo bezproblemowych na dwóch poprzednich edycjach festu, podobnie jak i na innych imprezach robionych przez nas uprzednio w Negatywie) ma źle świadczyć o "ideowości przedsięwzięcia" (zwłaszcza biorąc pod uwagę, że po imprezie zerwaliśmy współpracę z klubem), to naprawdę nie mamy o czym rozmawiać, bo rozmawiamy chyba dwoma różnymi językami.

Generalnie, niestety, ta scena (choć i tak nie w stopniu porównywalnym do tych bardziej "zaangażowanych" środowisk, vide choćby konflikt między "Poznaniem", a "Warszawą" czy CIA, a IMC) żyje plotkami i konfliktami, więc powinienem chyba przywyknąć i zlać to z góry - kierowanych zawiścią czy personalnymi antypatiami nigdy nie przekonam (zresztą po co miałoby mi na tym zależeć?), a ludzie rozsądni i tak widzą jak jest naprawdę... Tym bardziej, że od pierwotnych zarzutów Kantora odeszliśmy już kawał drogi.

i o co całe to nap...dalanie

Scena jaka jest i nie wydaje mi się aby personalne wytykanie błędów na forum było czymś co może umocnić jej zaangażowanie w ruch wolnościowy. Rozumiem co Bartek chciałeś powiedzieć ale sposób w jaki to zrobiłeś to już temat na długa rozmowę więc nie będę się rozpuszczał. Punk Rock przestał być polityczny co może boleć jednych bardziej drugich mniej, i może to lepiej dla jednych i drugich, że sprawy polityczne przechodzą na płaszczyznę społeczną a muzyka to zabawa, której każdy z nas od czasu do czasu do czasu potrzebuje. Nie ma co płakać koło kręci się dalej a burza prędzej czy później przejdzie do historii. Do zobaczenia na demonstracjach i koncertach!

poprawka

miało być scena jest jaka jest :) i od czasu do czasu w 3 linijce od dołu :)

popieram postawe

Popieram. Bartosz jako jednostka wrazliwa zauwaza problem zanim stanie sie on powazny i go przedstawia juz teraz. Godna podziwu postawa. Teraz tylko czy rownie powaznie podejda do tego jego adwersarze.

Nie trywalizujcie tylko sie odniescie jak dorosli do tych zarzutów.
Saluto!

W swoim mieście Kantorczyk

W swoim mieście Kantorczyk ma raczej opinię bezrefleksyjnego buldoga, nie człowieka wrażliwego. Co do rzeczowej odpowiedzi to odniesienie się do tego steku kłamstw i zawiści masz powyżej. Tylko trzeba sobie zadać trud aby trochę poczytać, co nie?

odp

"W swoim mieście Kantorczyk
Czytelnik CIA (niezweryfikowane), Pon, 2009-10-26 14:23

W swoim mieście Kantorczyk ma raczej opinię bezrefleksyjnego buldoga, nie człowieka wrażliwego. Co do rzeczowej odpowiedzi to odniesienie się do tego steku kłamstw i zawiści masz powyżej. Tylko trzeba sobie zadać trud aby trochę poczytać, co nie?"

Jesli on ma buldoga to ty najwyrazniej jestes pudelkiem salonowym co to bada kto jaki ma wizerunek i czy oplaca sie go znac.

dobry tekst. przyznam, że

dobry tekst. przyznam, że ruszyło mnie sumienie. niektórzy tak się wgłębili w ten punk rock, setki kapel, ich koszulki, vinyle itd., że zapomnieli o co w tym wszystkim chodzi. ten tekst to dla mnie pobudka. dziękuję

najlepsze podsumowanie i wypowiedz pod wiadomoscia

dlatego pozwole sobie je powtorzyc w cytacie.
"Robienie koncertów wciąż identyfikuje Was z ruchem chociaż dawno jesteście po drugiej stronie. Kogo chcecie oszukać? Siebie?"

najlepsze podsumowanie to raczej:

"tak powiem...
jakby Bartek miał jaja i rzeczywiście umiał "przyjąć na klatę" , to powinien odpowiedzieć na to "przepraszam, chłopaki, są rzeczy które mnie wkurwiają na scenie, absolutnie nie chodzi mi o was jako ludzi, wylazły ze mnie emocje i źle to wszystko ująłem w słowa. przykro mi, że wzięliście to do siebie."
a nie ściemę wali teraz."

albo fragment odpowiedzi Wolfa:
"anarchizm" bazujący na narzucaniu wszystkim własnej woli zwie się raczej faszyzmem lub komunizmem, a oboma z tych gówien szczerze pogardzam.

to podsumowanie wczensiej jest trafne bo zwyczajnie prawdziwe

Bo co ten wolf nie buduje systemu? Jakos nie chce mi sie wierzyc skoro wypowiada sie wczesniej za kolektyw. Jakby kazdy nie mogl wyrazic swego zdania indydywidualnie. Boi sie juz czy po prostu sie nie umie przyznac ze wsiąkł w konsumpcje dóbr materialnych. Pisanie, ze czyms sie pogardza nie przesadza ze tak sie zyje na codzień. I to musialo wzburzyc kolege Kantorczyka. Skoro nie prezeprasza to znaczy ze jednak mial powod. I ta przyczyna istnieje nadal.

A kto z nas niebuduje systemu?

Wszyscy budujemy system... i Wolf i Kantor i kazdy jeden anarchista lub nieanarchista to czytajacy. Pracujez placisz podatki, nie pracujesz tez je placisz kupujac byle jaki produkt z chlebem na czele. I jakos nie widze by Wolf wypowiadal sie za kolektyw, prezentuje tylko swoje zdanie nawet zaznaczajac ze jego koledzy oswiadczenie Kantora olali. A Kantor nie przeprasza bo jak ktos wyzej napisal pewnie wstyd mu sie przyznac do bledu. Narzucal gowna, potem probowal sie wykrecac, ze wcale nie pisal o tych ludziach, po czym zamilkl bo juz nie potrafil odpowiedziec na niewygodne pytania.

"Napierw byles z nimi teraz na nich plujesz "

"A kto z nas nie buduje systemu?"
Ci co potrafia krytycznie podchodzic do niego i wiele rzeczy odrzucic by czyste zachowywac sumienie. Jesli zas sie lekko idzie przez zycie w ulozonym falszywym swiecie to chyba nikt nie ma watpliwosci
ze wzmacnia sie cos z czyms sie nie kiedys nie zgadzalo. Bo juz jest hipokryzja.

Chyba jest dla kazdego wyrazna i dostrzegalna roznica miedzy kims kto zaklada konta w banku, uznaje przemoc policji od kogos stalych dochodów kto kupi chleb wytworzony wylacznie do przezycia.

"Napierw byles z nimi teraz na nich plujesz " Naprawde dziwie sie wam ze mowicie ze to Kantorczyk ma sie czegos wstydzić. Chyba jestescie ślepi.

"Jacy dziś jesteśmy?
Ile w nas zostało?
Ile się zmieniło?
Ile jeszcze się zmieni?

Z każdym dniem coraz bardziej
stajemy się częścią maszyny
łamiącej nasze kręgosłupy
kradnącej naszą wolę
Bez pośpiechu i nienawiści
wraz z płynącymi latami
odbierane nasze marzenia
znieczulane nasze sumienia
Zwabiani w nowe pułapki
pozornego ułatwiania życia
miłe słówka przygotowane
na nasze przyjęcie
Bez pośpiechu i poganiania
bez przymusu i bez przemocy
jeśli nie dziś to jutro
staniemy się niewolnikami

Jacy dziś jesteśmy?
Ile w nas zostało?"

Jest to fragmnet tekstu niejakiego matola wypowiadajacego sie w temacie.

tia, bo kantorczyk i matoł

tia, bo kantorczyk i matoł nie mają stałych dochodów albo kont w banku :) i skąd to uznawanie przemocy policji?

"Naprawde dziwie sie wam ze mowicie ze to Kantorczyk ma sie czegos wstydzić." to chyba ty mu to mówisz - dochody, konto, a kto wie jak z tą policją, do sądu już przecież kogoś podawał, a to ten sam aparat przymusu.

buduje system bo sie

buduje system bo sie wypowiada za kolektyw (reszcie pewnie zabronil sie odezwac), a kantorczyk napisal oswiadczenie bo wolf wsiakl w konsumpcje dobr materialnych? albo dlatego, ze nie gardzi komunizmem na codzien? to chuj z tego wolfa, szczescie ze dzielny listonosz byl na posterunku

ustabilzowana apatia kolektywna

huj i tyle. Ale wlasciwie dlaczego pisze sie dluzej przez ch zamiast krotko i tresciwie huj?

"buduje system bo sie wypowiada za kolektyw (reszcie pewnie zabronil sie odezwac)," Sami sobie wzajemnie zabronili zeby sie udzielać na jakikolwiek temat i nie robic nic tylko czekac az ktos przyjdzie jak Kantorczyk a oni mu wtedy kolektywnie odmówią. Pieknie ustablizowana apatia i w dodatku kolektywna.

Czas podsumować mój bojkot.

Czas podsumować mój bojkot z zaznaczeniem słowa mój, ale najpierw muszę interweniować. Obrażajcie sobie mnie jak chcecie, a nawet Ty Wolfie, że komunista, faszysta, bezrefleksyjny buldog itd..:D, bo po mnie to spływa. Wiem co ( podkreślam ) zawsze świadomie robię i dlaczego oraz nie mam problemów ze spojrzeniem sobie głęboko w oczy i wam również. Konsekwentnie idę obraną drogą i gadajcie co chcecie, a zwłaszcza z bezpiecznej pozycji anonima. Jednak przeginacie wyzywając Wolfa od chuja!!! Nie wiem znacie go? Wam coś zrobił? Chyba, że tak, to i tak słabe są takie wyzwiska od anonim. Mogę się z Wolfem nie zgadzać rozumieniu świata, w odczuciach, w działaniu ale cenię sobie jego jako pozytywną jednostkę [ pewnie mógłby być jeszcze bardziej aktywny ( jak wielu! ), ale widać nie wszystkie tematy go kręcą, bo nie pisałem personalnie, że w ogóle nie robi nic wolnościowego ] oraz cenię sobie jego odwagę i szczerość nawet jeśli jest niewygodna dla mnie, jeśli jest obraźliwa ( ja się nie obrażam na emocje i nieporozumienia ) lub z braku pełnej wiedzy buduje nieprawdę. Krótko mówiąc Wolf nie jest chujem i akurat z całego ogólnie dość biernego kolektywu robiącego w Trójmieście koncerty, to Wolf na tle reszty nie wypada źle. Nie piszcie bzdur kiedy właśnie myślicie. Spokojnie.

Czas podsumować mój bojkot z zaznaczeniem słowa mój bojkot koncertów "niezależnej sceny", które nie wspierają lub w moim odczuciu w niedostatecznym stopniu wspierają walkę o wyzwolenie ludzi i wyzwolenie zwierząt ( uderzcie się w pierś i powiedzcie zrobiliśmy wszystko co mogliśmy i robimy wszystko co możemy. możecie się tak uderzyć? ja wciąż nie mogę! ). Posypały się "kamienie", że atakuję tych, czy tamto, że to nie konstruktywna krytyka, że to faszyzm i komunizm ( od kiedy wypowiadanie swojego stanowiska jest komunistyczne, jest faszystowskie? zabraniacie? to komu bliżej do totalitaryzmu ? co z tego, że pisałem stop ? czy ja kogoś zmuszam do takiej samej postawy jak moja i czy nakazuję myśleć tak samo pod groźba więzienia, pobicia lub śmierci ? wyrażam tylko swój pogląd w demokratyczny sposób ). A w ogóle dlaczego prać brudy publicznie? Posypały się "noże" sprowadzając odczuwany przeze mnie i nie tylko przeze mnie problem sceny, bo spotykałem się z różnymi głosami, do konfliktu personalnego i obrazy majestatu. Posypały się analizy poszczególnych zdań, słów bez konsekwencji ( i zarzucania braku konsekwencji w moim tekście i pewnie nie doskonałym ale tylko całość tu jest ważna ) uchwycenia problemu całościowo i odniesienia się meritum problemu, który niewątpliwie istnieje tak dla mnie i jak widać nie tylko dla mnie. W ten sposób jak to przedstawia w nerwach oraz w własnych interpretacjach moich myśli Wolf i pewne anonimy wszystko można sprowadzić na tory, które nie prowadza do prawdy, wyjaśnienia i wyciągania wniosków. Najprościej wyrwać jedną zgniłą marchewkę z pola i na jej podstawie stwierdzić, że całe te pole marchewek jest do dupy i jeszcze za to zaatakować kogoś kto uprawiał te pole. Mówię o skupianiu się na zdaniach i słowach wyrwanych z kontekstu jak np. czyni Wolf "Zdanie "Stop obłudzie organizatorów" też dotyczy kogoś innego? Nie bądź śmieszny, dobrze wiesz, że zjechałeś konkretnie nas, a nie tylko "scenę ogólnie"." Tłum krzyknie tak Wolf ma racje, ale przeanalizujmy na spokojnie co ja napisałem i proszę przeanalizować całość, a nie bluzgać oraz się obrażać jak dzieci. Jakże inaczej wszystko wygląda czytając ot choćby cały ten fragment..."Stop koncertom “sceny” ( jakiej sceny? ) DIY hardcore punk nie wspierającym walki z systemem wyzysku! Stop „scenowym” koncertom nie wspierającym działań anarchistycznych, nie wspierających protestów w obronie uciśnionych ludzi oraz zwierząt! Stop obłudzie organizatorów takich imprez ( tak to nic innego jak tylko imprezy towarzyskie, a nawet ośmielam się powiedzieć imprezy pijackie ) i „zaangażowanych”, często tylko tekstowo kapel biorących w nich udział." Teraz śmiało można to rozebrać na części bez doszukiwania się utarczek personalnych. Teraz można zapytać co miałem na myśli. Ostatnie zdanie z tych trzech zdań faktyczne zaczepia organizatorów takich imprez, no właśnie takich jak wyżej imprez i jeśli tu Wolf w imieniu kolektywu poczuł się urażony to oznacza, że takie właśnie bez polityki itd..koncerty organizuje i wówczas ok traktuj moją wypowiedz jako personalny policzek chociaż nie takie było zamierzenie. Celem oświadczenia była cała scena i moim zdaniem problem na niej występujący w postaci konsumpcji oraz bierności, który przysłania dawne ideały, a nawet obecne ale już coraz częściej tylko w tekstach piosenek. Pamiętasz Wolfie jak z 10 lat temu spotykaliśmy się na demonstracjach w Gdańsku np. antyfaszystowskich, czy pod McDonald oraz ile przychodziło ludzi spotykanych również na koncertach? Dziś bardzo mało jakichkolwiek demonstracji w całym "małym" trójmieście, a żeby kogoś spotkać trzeba umówić się do domu, albo przyjść na koncert, bo tam nadal większość dawnych załogantów przychodzi. Tylko te koncerty już też się zmieniły w ślad za ludźmi.

Ogólnie wszyscy swoimi wypowiedziami, za co dziękuję, rozwialiście moje jeszcze tlące się pytanie czy scena hc/punk musi być zaangażowana. Dziś jestem bogatszy w tą wiedzę i wiem, że nie musi, że koncerty to koncerty i tyle. Jak będzie benefit raz do roku, to fajnie, a jak nie też fajnie. Życzę wszystkim dużo spokoju i zdrowia. Do niczego nikogo nie namawiam tylko sam w takich rozrywkowych imprezach uczestniczył nie będę i Stopem wyrażam własne zdanie. Nie mam wpływu czy ktoś popłynie ze mną i czy w taki czy inny sposób będzie próbował ów scenę reanimować lub zmieniać. Na koniec faszystowsko i komunistycznie zachęcam wszystkich do aktywniejszego uczestniczenia w protestach, pikietach, demonstracjach, a nawet akcjach bezpośrednich.

Kantor

Ps. Przepraszać nikogo nie będę, bo powtarzam nie była to krytyka personalna ( choć jeśli ogólne zarzuty do sceny wzięliście do siebie to jak mam to rozumieć? ), nie był to atak na trójmiejski kolektyw i nie obchodzi mnie jak zostały odebrane poszczególne słowa i zdania, a zwłaszcza wyrwane. Nie obchodzi mnie czy będą na mnie obrażeni ludzie, z którymi niestety widzę się najwyżej kilka razy w roku i najczęściej na koncertach. Nie obchodzi mnie co o mnie wymyślicie, bo ja robię i będę robił nadal swoje, to czego ode mnie anarchosyndykalistyczne sumienie wymaga.

W tym problem, że po Tobie spływa, zamiast docierać...

W tym problem Bartku, że po Tobie wszystko spływa - nie rozumiesz słów ani własnych (jeśli "liczą się wszystkie zdania" to znaczy, że "liczy się każde z nich" - tymczasem Ty usiłujesz wykazać, że jest inaczej i że niektóre znaczenia nie mają), ani cudzych, a argumenty też po Tobie spływają i większość z nich zbywasz milczeniem, bo tak wygodniej.

Przy okazji dzięki wielkie, że bronisz mego imienia, niestety jest to kolejny dowód na Twoje "rozumienie" słowa pisanego - przeczytaj raz jeszcze ten post, w którym ktoś "nazwał" mnie chujem, albo poproś kogoś by Ci wyjaśnił jak go rozumieć należy - akurat ten anonim z pewnością mi nieprzychylny nie był :)

No i nie przypisuj mi autorstwa słów, których nie napisałem (bezrefleksyjny buldog), bo taki zabieg nazywa się kłamstwem, choć bez wątpienia wygodne to narzędzie do dyskredytowania oponenta.

Wracając zaś do meritum, to nigdzie nie napisałem, że krytykujesz TYLKO nas, ale MIĘDZY INNYMI nas (i o tę część z oczywistych powodów się oburzam). Tymczasem Ty dalej się wykręcasz, jednocześnie pomijając większość zadanych przeze mnie niewygodnych pytań, gdyż nie sposób byłoby odpowiedzieć na nie jednocześnie negując, że odnosiłeś się konkretnie do nas. Zresztą dalej krytykujesz nas personalnie, chociażby pisząc o "biernym kolektywie" (a spróbowałeś kiedyś założyć mniej bierny? to byłoby działanie konstruktywne i wówczas miałbyś prawo mówić o próbie reanimowania sceny, tylko, że to wymaga nieco więcej wysiłku niż internetowa wojenka, której jedynym efektem będzie kilka personalnych animozji i dalsze podziały w i tak rachitycznym środowisku).

Poza tym nie wiem kto i kiedy Ci powiedział, że scena (jako całość) MUSI być zaangażowana. Jak dla mnie, mimo, że tę akurat jej część zawsze wolałem i to ona była mi najbliższa (i dalej tak jest), to jest na niej miejsce również dla kapel (i ludzi) takich, które oklaskiwałeś wczoraj, śpiewających, że polityka ich nie interesuje (swoją drogą zgaduję, że poszedłeś tam ze względu na puszkę dla Rafała - a przecież tak zjechałeś pomysł wystawiania puszki w swoim oświadczeniu - czyżby jednak znowu chodziło tylko o to kto ten pomysł proponuje?). Tyle, że mam wrażenie (mogę się mylić, nigdy z Tobą o tym nie rozmawiałem, ale takie odnoszę wrażenie, w zasadzie odkąd Cię znam), że Ciebie po prostu hc/punk jako taki nie interesuje w ogóle, że koncerty czy muzyka punk (słuchasz jej w ogóle? interesują Cię nowe płyty, zespoły, pojechałbyś na koncert tylko dlatego, że gra jakiś zespół?) są dla Ciebie TYLKO narzędziem służącym propagowaniu idei, innymi słowy wydajesz mi się być kimś z zewnątrz, kto próbuje tę scenę wykorzystać do własnych celów, co samo w sobie nie byłoby złe, gdyby w Twoim wypadku nie wiązało się z totalnym brakiem szacunku. Punk rock ma być albo taki jak chcesz, albo nawolujesz do jego bojkotu. I jeszcze pytasz gdzie tu totalitaryzm...

Podkreślasz dwukrotnie, że to "Twój" bojkot. Owszem, Twój, bo przez Ciebie zaczęty (i bezczelnie powiem, że pewnie na Tobie się kończący, o czym świadczy, że nawet popierające Cię kundle nie mają odwagi by się podpisać, gdyż groziłoby to kompromitacją w chwili gdy przyjadą na robiony przez nas koncert, a właściwie na jakikolwiek "niepolityczny" koncert), jednak przecież z założenia nakłaniający innych do pójścia w Twoje ślady (jaki inny byłby powód pisania i publikowania tego "oświadczenia" gdzie się da?), więc nie krętacz teraz, że "nikogo do niczego nie namawiasz".... I jasne, nikt Ci nie zabrania pisać, tylko za słowa należy brać odpowiedzialność - jeśli zachęcasz do bojkotu części punkowych koncertów, to znaczy, że uważasz je za coś bardzo złego. Więc może byś w końcu to uzasadnił, napisał na czym polega ich SZKODLIWOŚĆ dla kogokolwiek (bo na razie w najlepszym razie zarzucasz "brak pożytku", a to trochę mało by krzyczeć "STOP!", nie sądzisz?), zamiast sciemniać mnie jakimiś ckliwymi bzdurami o demonstracjach sprzed 10 lat (nawiasem mówiąc na koncerty wówczas też przychodziło klikakrotnie więcej osób, więc co, mam mieć pretensje, do tych, którzy robią to dziś, że jest ich tak mało?). Zresztą i wtedy i dzisiaj bardziej ceniłem np. ludzi, którzy rezygnowali z jedzenia mięsa (niekoniecznie chodząc na jakieś demonstracje), niż mięsożerców demonstrujących przeciw McDonaldowi, a tacy stanowili sporą liczbę onych demonstrantów... "Chcesz zmieniać świat - zacznij od siebie", tymczasem Ty wolisz wytykać coś innym (pamiętasz jak imiennie zjechałeś ze sceny naszego kolegę, jednocześnie słowem nie zająknąwszy się, że taki sam "zbrodniarz" siedzi metr za Tobą i gra w Twoim zespole?).

Piękne jest też zakończenie Twego postu - możesz podać mi jakiś przykład tego, co "o Tobie wymyśliłem"? Bo jakoś nie widzę kłamstw, prób rozliczania (innych niż z Twoich własnych słów napisanych powyżej) i innych śmieci, których pełno pada z Twojej strony pod naszym adresem. Gdybym chciał, mógłbym sporo równie niskich rzeczy tu wyciągnąć, tylko po co? Żeby zniżyć się do poziomu narzuconego przez Twe "anarchosyndykalistyczne sumienie"? Do dupy to sumienie, jeśli Cię nie obchodzi, że bezpodstawnie obrażasz ludzi, no ale nie moje to zmartwienie. Nawiasem mówiąc mam nadzieję, że czujesz się też dumny z tych wszystkich ujadających solidarnie z Tobą anonimowych frajerów, których sprowokowałeś swym oświadczeniem, piękne świadectwo poziomu (i cywilnej odwagi) dzisiejszych "anarchistów", na pewno zachęcające przypadkowego czytelnika do zaangażowania się w to środowisko...

scena bez przekazu jest tylko zapleczem sceny

A ja uwazam Kantor, ze scena to przekaz. Bo po co wychodzic do ludzi gdy sie nie ma im nic do zaoferowania w temacie przekazu?

Czy nie tak jest wlasnie, ze dawni aktywisci stali sie tylko personelem technicznym lub w najlepszym razie strukturami organizacyjnymi? To moze razić wiec troche racji masz napewno.

podsumować bojkot?

bojkot podsumowany zanim odbył się jakikolwiek bojkotowany koncert? bełkot, nie bojkot

na koniec piosenka

w tym całym koncercie zyczeń i zazaleń brakuje tylko piosenki. Tak wiec dedykacja dla tych wszystkich, ktorzy zechca sobie ją wziac do serca.
http://www.youtube.com/watch?v=iJ55YeUAY9E
"jestesmy tacy sami" Zaytajcie siebie ile macie do powiedzenia teraz innym.

i w zasadzie wszyscy przeszli tu przebudzenie

Kantor ma racje z tym ze wolf niekoniecznie jest chujem, ale z pewnoscią chuj ma wspolnego z dawnymi kolegami. Blizej mu do kolegów z kolektywu, z ktorymi jak sam mowi niby mu nie po drodze. Tylko po chuj sie meczyc? Za jaki chuj, za kare? Tego sie nie dowiedziałem.

Gdybyś znał ludzi, o których piszesz...

Gdybyś frajerze znał ludzi, o których piszesz, to wiedziałbyś, że moi "dawni koledzy" to m.in. właśnie ci z kolektywu, których znam LATA dłużej niż Kantora (jego znam max jakieś 10 lat, ale to pewnie niewyobrażalny czas dla kogoś takiego jak ty).

Z kolei gdybyś umiał czytać (ze zrozumieniem, a nie tylko wiedział jak odcyfrować dany wyraz), to byś nigdzie w moich słowach nie znalazł informacji, że mi z tymi kolegami nie po drodze...

Jedno ci wszelako wyszły - rozśmieszyć mnie na tyle, żebym w ogóle odpowiedział - reszta twoich licznych i żałosnych postów na ten zaszczyt liczyć raczej nie może.

Dodaj nową odpowiedź



Zawartość tego pola nie będzie udostępniana publicznie.


*

  • Adresy www i e-mail są automatycznie konwertowane na łącza.
  • Możesz używać oznaczeń [inline:xx] żeby pokazać pliki lub obrazki razem z tekstem.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <a> <em> <strong> <cite> <ul> <ol> <li> <blockquote> <small>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.